30 września 2013 roku, godz. 00:43 0,2°C

Krok

Kiedyś założyłam się, że można napisać całą stronę słów, o zaledwie dwóch krokach bohatera/ki, który/a wychodzi na ulicę. Oto co powstało.

Kiedy na wpół senne słońce już z wieczornym firmamentem nieba powoli przykładało promienisty policzek ku wąskiej linii majaczącego w oddali horyzontu, mała tajemnica obudzonego księżyca powoli rozbrzmiewała miękką melodią poznania, by w świetle radosnych uśmiechów zatańczyć przed ciekawskim spojrzeniem uniesionym w niebo. By móc także napawać swoim wyobrażeniem nigdy nieodgadnione myśli, postronnego obserwatora cichych zmian, kryjących się w codziennym rytuale przejścia świtania w nocny bal eterycznych wizji pożądania i sennych uderzeń serca, które pragnęło zrozumienia.
Wtedy to też na wyłożoną kocimi łbami ulicę - nieznanego nigdzie miasta, o wdzięcznej nazwie, którą rozumieją już tylko najstarsi z mieszkańców, a której nigdy nie usłyszy puste serce obijające się o występne ciało zbrukane nierządem wielkich podłości - wyszła kobieta, której oczy zapatrzone daleko w przestrzeń między poznaniem, a eterycznością pragnęły dostrzec niewypowiedziane słowa cichych przyjemności odchodzącego dnia. Tęczówki otoczone płynnym wyobrażeniem magii westchnienia przetoczyły swoim błękitem podobnym do harmonijnego dźwięku najdalszej z gwiazd, po powszednich przedmiotach mijanych bezwiednie przez przypadkowy tłum i niekiedy znudzoną masę istot, które zapewne nigdy w pełni nie docenią użyteczności materii przechowywanej przez niewybrednych handlarzy dbających jedynie o jutro własnego życia.
Pierwszym spokojnym i przepełnionym eterycznością krokiem wydawała się mówić, że miejsce, które właśnie odwiedza mogłoby bić pokłony w podziękowaniu za to, że niebiosa zesłały ją właśnie tutaj. Krok delikatny, acz stanowczy niekiedy przepełniał trwogą, że może to, jest tylko wyobrażeniem rozpędzonego z zachwytu umysłu świadka jej przybycia, kiedy ostrożnie poprawiała aksamitne włosy w duecie z wiatrem, który sam z siebie tańczył pogodnie w jej puszystych lokach, na końcach ich kosmyków. Zatrzymała się swobodnie dając sobie chwilę na życiodajny, miękki oddech.

c.d.n.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Anvaine, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.