22 stycznia 2023 roku, godz. 19:28 58,1°C

Dziwnojawność

Jest jakaś dziwność, gdy się patrzy na Księżyc i gdy wącha się kwiaty bzu. Dziwność jest większa, gdy się robi obie te czynności naraz. Dziwność się ze mną dzieje, gdy słyszę tę piosenkę... Duch mnie przenika, odgłosy z przeszłości, dotyk nieznanego, odległego czasowo i miejscowo. Łza spływa na myśl, że bzy wąchały dym, a Księżyc patrzył z niedowierzaniem. W tym czasie zdziczenia i pogardy, zezwierzęcenia człowieka, zaszczucia jednego na drugiego. Mury pamiętają. Mury nasiąknięte łzami. Odgłosy zatopienia miasta w nienawiści. Słychać czyjś płacz. "Płakałem wczoraj raz, a dziś już dwa razy..." Na ziemi leży łyżka. Łyżka, która uczestniczy w tych czasach. Łyżka ma tylko funkcję - leżeć i się dziwić. Kiedyś miała inną funkcję. Czarne chmury odbijają się w niej. Ten jawo - sen się dzieje naprawdę. A gdyby wszystkie łyżki powstały i ruszyły w bój? Nieśmiertelne w swej szlachetnej stalowości, odporne na czerwoną rdzę... Jest jakaś dziwność, gdy się jest tam umysłem. Przetwarza się zdarzenia, w których się nie uczestniczyło. Zaczął padać deszcz łez i kwitnie bez. Ktoś podniósł łyżkę i się nią zachwycił. W tym czasie pogardy tak mało jest rzeczy, którymi można by się zachwycać. Słychać czyjś śpiew, śpiew o bólu radosnym - "hej że, hej że ha, moja ostatnia Wieczornica". Deszcz z płatków bzu i księżyc odbijający się w łyżce - oto dziwnojawność tamtych czasów. Płakałam dziś już trzy razy...

Zigi7 Zbyszek
 22 stycznia 2023 roku, godz. 19:31

Ładne i smutne.