27 lipca 2021 roku, godz. 14:48

Cienie i blaski rozdział 13

Jagoda szybko zorientowała się, że niełatwo jest żyć w odosobnieniu i nie sposób funkcjonować normalnie nie ufając nikomu na świecie. Będąc zdaną tylko na siebie samą i na swoją intuicję, chciała natychmiast nauczyć się przewidywać przyszłość, wyprzedzając cudze myśli, słowa i czyny. Nie była pewna, jak to zrobi i jak osiągnie swój zamierzony cel, ale wydawało się jej, że aby to osiągnąć, powinna się przemóc i zacząć zawierać nowe znajomości, pierwsze przyjaźnie. Nigdy wcześniej nie doznała przyjaźni, nie wiedziała tak naprawdę na czym ona polega. Uświadomiła sobie, że aby uniknąć niebezpiecznych sytuacji, porażek, musi nauczyć się rozpoznawać cudze intencje, zamiary. Jagoda rozumiała, że wiązało się to z częstym i bezpośrednim kontaktem z ludźmi. A to wydawało się być dla niej wyczynem nie lada… Pierwszym najtrudniejszym, milowym krokiem do wykonania.
Skrycie zazdrościła swoim rówieśnikom, że mają przyjaciół i znajomych, spotykają się z nimi. Wspólnie spędzają miło czas. A ona miała do dyspozycji tylko czytanie książek, słuchanie muzyki, albo dzierganie na drutach swetrów, czapek, szalików, pulowerków.
Ileż można?! … Jagoda chciała coś wreszcie zmienić w swoim życiu. Ogłosiła się w Telegazecie: “ Szukam przyjaciółki”. Nie rozpisywała się zbytnio nad szczegółami.
Nie zastanawiała się nad tym, co zrobiła, zrobiła to po prostu spontanicznie. Upłynęło kilka miesięcy, zanim anons ukazał się w Telegazecie – ona tymczasem jak zwykle zapomniała o wszystkim. Szczekanie psa zasygnalizowało, że do drzwi zbliżał się listonosz. Spoglądając przez okno Jagoda zobaczyła go, jak zmierza w stronę domu z ciężką i pełną po brzegi czarną torbą. Gdy listonosz był już w przedsionku, pasek w torbie się urwał i połowa zawartości wypadła na podłogę.
Widząc to Jagoda podbiegła i zaczęła zbierać po kolei wszystkie listy.
- Jeżeli to do ciebie, dziewczyno, to zabieraj sobie wszystkie. – Uśmiechnął się listonosz.
– Ulżysz mi trochę, bo mnie już plecy bolą!
Jagoda zaczęła zerkać uważniej na adres odbiorcy.. Na każdej z kopert widniał napis: Jagoda Durecka. Jagoda była w wielkim szoku! Takiej sterty listów w życiu nie widziała na oczy… Zastanawiała się, co teraz?… Od którego zacząć?…
Babcia uśmiechała się pod nosem obserwując wnuczkę.
Listy były różne: długie, krótkie, rymowane, kolorowe, pachnące – oprócz nich Jagoda znalazła mnóstwo zdjęć. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że znaczną część korespondencji stanowiły listy od chłopców. Jagoda od ręki zabrała się za odpisywanie do dziewczyn.
Listów od chłopców nie miała odwagi otworzyć i przeczytać. Niektóre z kopert własnoręcznie ilustrowanych przez młodych mężczyzn kusiły, by sięgnąć, zajrzeć do środka i przeczytać, ale Jagoda nie była w stanie. Czuła, że jeszcze nie jest na to gotowa.
Nurtowało ją, co jest napisane w środku zaklejonych kopert? Kim są ci ludzie? Ale Jagoda przecież szukała przyjaciółki, a nie przyjaciela… Ciekawość walczyła z wewnętrzną fobią, którą trudno było Jagodzie opisać słowami i nazwać… a co dopiero przełamać jej własne blokady wewnętrzne?… Niestety nie przewidziała, że tak może być.
Miała zaledwie 16 lat i nie ogarniała tego, jak taki tłum ludzi nie znając jej, nie widząc na oczy, lecz w tym pierwszym liście podchodząc do znajomości z nią tak optymistycznie, potrafił wywrzeć tak ogromne emocje i zaskoczenie.
Po kilku dniach staruszka tak od niechcenia zapytała Jagodę:
= Co zamierzasz zrobić z tymi listami od chłopców?
- A jak myślisz babciu, co powinnam zrobić? - Pytaniem na pytanie odpowiedziała Jagoda.
Starsza kobieta wzruszyła ramionami.
- To tylko listy a to komu odpiszesz, a komu nie odpiszesz wybór należy do ciebie. Koperta z listem nie gryzie. Dodała babcia śmiejąc się żartobliwie. Przeczytać wypada, choćby przez uwagę, że ktoś sobie zadał trud. Napisał, zaadresował do ciebie i wysłał na poczcie. Pomijając już koszty koperty, znaczka pocztowego.
Babcia miała rację. Pomyślała wnuczka.
Jagoda podeszła do biurka otworzyła jedną z szuflad, wyjęła z niej tekturowe pudełko i usiadła przy biurku. W pudełku był pokaźny plik kopert. W pierwszym momencie jej wzrok przykuła niebieska koperta z niespotykanym kaligraficznym pismem. Jeszcze tak pięknego charakteru pisma nie spotkała.
Spojrzała na swoją babcię i powiedziała:
- Odpiszę na listy tylko brunetom.
Starsza kobieta pokręciła głową, uśmiechając się pod nosem.
- Nie oceniaj ludzi po wyglądzie zewnętrznym. To, jak kto wygląda, nie zawsze idzie w parze z charakterem, osobowością. - Zasugerowała starsza kobieta dziewczynie.
Pierwszy list był od 26-letniego chłopaka, który mieszkał od 6 roku życia z ojcem w Polsce, po rozwodzie swoich rodziców. Jego matka była we Francji i zajmowała się uprawą winogron, które przetwarzała na wino we własnej winnicy. Opisywał, że na swoją 18-stkę otrzymał od swojej matki w prezencie sportowe Porsche i jak to młody chłopak z nowym prawem jazdy, zaczął szarżować autem po mieście, popisując się i szpanując kolegom, znajomym i dziewczynom. Przez nadmierną szybkość i brawurę spowodował wypadek samochodowy, z którego cudem uszedł z życiem.
Na koniec listu wspomniał, że lekko utyka na nogę. Szukał przyjaciółki. Z niebieskiej koperty wyleciała fotografia, która przedstawiała mężczyznę z czarnymi włosami, lekko falującymi się, delikatnym wąsikiem i brązowymi oczami.
Staruszka schylając się sięgnęła po zdjęcie.
-Niebrzydki. Jak ma na imię?- Zapytała wnuczkę.
- Lucas z Poznania. - Odrzekła Jagoda.
Kolejna koperta była biała i zwyczajna. W środku kolejne zdjęcie. A na nim ciemnowłosy chłopak z pieprzykiem pod nosem. Opisywał, że trenuje walki wschodu, oraz o tym jak stracił dziewczynę. Jego dziewczyna również uprawiała walki wschodu i podczas turnieju została uderzona w tył głowy, i w niedługim czasie zmarła. Poza tym miał 21 lat i chwalił się, że ma talent plastyczny.
- Jak na samym wstępie bardzo interesujący korespondenci ci się trafiają. Oby tak dalej! – Ucieszyła się babcia zacierając dłonie.
- To był list od Gerarda z Kielc. – Oznajmiła Jagoda.
Trzeci list był od Krystiana z Hrubieszowa. Miał 23 lata. Nic nadzwyczajnego nie napisał o sobie. Był kolejnym przystojnym brunetem z wiary Zielonoświątkowców.
Ogółem Jagoda bardzo dużo korespondencji otrzymała od młodzieży chrześcijańskiej i od Świadków Jehowy. Wszystkie listy od Świadków Jehowy nawet nie otwierając i nie czytając spaliła. Nie przepadała za natrętnością z ich strony pod względem religijnym.
Od najmłodszych dziecięcych lat bardzo skutecznie zraziła ją do Świadków Jehowy jej druga babcia ze strony ojca, która niejednokrotnie namawiała Jagodę na przejście do tamtej wiary.
Kobieta przychodziła z Biblią do małej Jagódki, kiedy ona była sama w domu i na przymus czytała jej wersety z Biblii zamiast bajek. Wśród korespondentów znalazły się również takie osoby, które przysłały Jagodzie paczki z książkami i różnymi łakociami.
Napisał również list 29-letni listonosz ze Śląska, który był najlepszym przyjacielem Krystiana.
Dawid był jasnym blondynem w okularach i gdyby nie to, że chłopak później bardzo dużo ciekawych książek podarował Jagodzie, wysyłając co tydzień coś nowego do przeczytania pocztą tradycyjną – to prawdopodobnie dziewczyna nie zdecydowałaby się z nim korespondować.
Było jeszcze bardzo, bardzo wiele listów od osób, które raz albo dwa razy wymieniły się listami z Jagodą i kwestia zapoznania się z nimi w realu przeszła bez echa. Dziewczyna nadal czuła się niepewnie, wciąż się wahała. Z jednej strony ciekawość nie dawała jej spokoju, z drugiej zaś strony była przerażona na samą myśl pierwszych spotkań na żywo z chłopcami. Ciężko było Jagodzie przełamać pierwsze lody i pokonać własne wewnętrzne opory…
Podświadomie bardzo chciała to osiągnąć. Tym bardziej, że wszyscy nowi znajomi ponawiali w każdym kolejnym liście prośbę o jej zdjęcie. Bardzo znaczną ilość swoich zdjęć Jagoda wysłała do nowych korespondencyjnych znajomych.
Babcia cały czas dyskutowała z wnuczką na temat obaw i uprzedzeń, starała się jej tłumaczyć, że nie każdy facet musi być zły i mieć niecne zamiary. Przekonywała dziewczynę, że wśród męskiej płci istnieją też dżentelmeni.
Jedynym dżentelmenem, z jakim zetknęła się w swoim życiu Jagoda, był niegdyś dziadek. On, choć krótko był obecny w życiu Jagody, bo zaledwie przez 11 lat, stał się ikoną mężczyzny doskonałego pod każdym względem. Być może było to ze strony nastolatki zbytnie idealizowanie, ale Jagodzie moralne zasady dziadka i babci bardzo przypadły do gustu. Od najmłodszych lat miała możliwość zaobserwowania savoir vivre między nimi w ich codziennych relacjach.
Oboje zresztą, i dziadek, i babcia, starali się poświęcać jak najwięcej czasu swojej wnuczce.
Przeważnie to były rozmowy na różne tematy. Ze strony dziadka nie było żadnych zakazów, nakazów i tematów tabu. Dziadek przede wszystkim skupiał się na tym, aby małą Jagodę nauczyć bez problemu odróżniać, co jest dobre, a co złe.
W dzieciństwie Jagoda miała szansę nauczyć się zasad moralności, kultury osobistej na własnych nieudanych próbach i błędach. Dzięki temu nauczyła się wyciągać wnioski na przyszłość.
Jednak wszystko, co wpajali jej w dzieciństwie dziadek z babcią, zostało potem o sto osiemdziesiąt stopni obrócone i wywrócone do góry nogami…
Jagoda dojrzewając, wkraczała w świat dorosłych, patrząc na mężczyzn jak przez “krzywe zwierciadło”. Obecnie, po traumatycznych wydarzeniach, które wciąż tkwiły jej w pamięci, trudno jej było dostrzec na starcie w dorosłość cokolwiek pozytywnego i pięknego.
Dziadka już nie było, ale babcia została i postanowiła kontynuować dalej dziadkową misję.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Victoria Angel, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.