19 listopada 2015 roku, godz. 15:06 21,4°C

Przyjaciel spod łóżka

Hej, pamiętasz mnie? To ja, Limak. Twój potwór spod łóżka, który zawsze na ciebie czekał.
Pamiętasz, kiedy zobaczyłaś mnie pierwszy raz? Jak bardzo się wtedy przestraszyłaś? Krzyczałaś po swoich rodziców, że pod twoim łóżkiem jest potwór. Oni mnie oczywiście nie widzieli – w końcu nie wszyscy mają ten dar. Powiedzieli ci, że możesz spać spokojnie, że jesteś bezpieczna. Ty im nie wierzyłaś, w końcu dopiero co mnie widziałaś! Kiedy wyszli, długo leżałaś na łóżku w bezruchu. W końcu jednak dziecięca ciekawość zwyciężyła i znów zajrzałaś do mojej kryjówki. Ponownie się przestraszyłaś, ale tym razem starałem się ciebie uspokoić. Do dziś pamiętam, jak przekrzywiłaś wtedy głowę i zagryzłaś wargę, walcząc ze strachem i ciekawością. Ostatecznie ciekawość zwyciężyłaś i spytałaś, kim jestem.
– Nazywam się Limak. Mieszkam pod twoim łóżkiem – odparłem.
– Ale masz śmieszne imię! Dlaczego mieszasz pod moim łóżkiem? Tam jest bardzo niewygodnie! Wiem, bo sprawdzałam! – powiedziałaś dumnie.
– Nam, potworom, jest bardzo wygodnie pod łóżkiem. To dla nas idealne miejsce – odparłem.
Zeszłaś wtedy z łóżka i usiadłaś na podłodze naprzeciw mnie.
– Jesteś tym potworem z bajek? – spytałaś tym dziecinnym głosikiem.
– Nie do końca. W odróżnieniu od potworów z bajek nie chcę cię straszyć – chcę się z tobą zaprzyjaźnić.
Ucieszyłaś się. Powiedziałaś, że masz niewielu przyjaciół. Zaczęłaś mi opowiadać o swoim życiu – o osobach, których nie lubisz, o swoich rodzicach, że bardzo się boisz, kiedy się kłócą. Opowiadałaś mi o wszystkim. Z biegiem czasu doszły do tego opowieści o chłopaku, który ci się podoba, o nauczycielach, których uwielbiasz. Mówiłaś i mówiłaś, i mówiłaś, a ja mogłem cię słuchać w nieskończoność.
Od tamtej pory staliśmy się prawdziwymi przyjaciółmi. Kładłaś się na podłodze koło łóżka i opowiadałaś mi, jak minął ci dzień, co ciekawego cię spotkało, jak bardzo zdenerwowała cię rzecz tak błaha, że nikt jej teraz nie pamięta. A kiedy w końcu kończyłaś, chciałaś jak najwięcej się o mnie dowiedzieć. Mijały dni, a ja mogłem dla ciebie zrobić wszystko, prócz jednej rzeczy – nie chciałem wyjść spod łóżka. Choć tak bardzo prosiłaś, ja nie mogłem się na to odważyć. Obawiałem się, że jeśli zobaczysz mnie w całości, przestraszysz się i nasza przyjaźń się zakończy.
Ale ty się nie poddawałaś, ciągle mnie o to prosiłaś. Wiedziałaś, że w końcu odpuszczę – i miałaś rację, w końcu wygrałaś! Wyszedłem spod łóżka, a ty… ty się zachwyciłaś. Powiedziałaś, że jestem najpiękniejszym potworem. Śmiałaś się, jakim cudem chowam się pod łóżko, skoro ledwo mieszczę się w twoim pokoju. Taka już cecha potworów.
Zawsze byłem przy tobie. Pocieszałem cię, kiedy płakałaś, bo pokłóciłaś się z mamą. Byłem przy Tobie, gdy drżałaś ze strachu podczas burzy. Mruczałem ci, tak jak lubisz najbardziej, kiedy siedziałaś cicho w kącie, bo twoi rodzice się kłócili. Śmiałem się z tobą, kiedy biegałaś szczęśliwa po pokoju, bo dostałaś wymarzony prezent. Wysłuchiwałem z zachwytem opowieści, kiedy spotkało cię coś tak niesamowitego, że aż drżałaś z emocji. Pamiętam, jak poprosiłaś, żebym usiadł koło twojego łóżka i żebym cię pilnował, bo bałaś się zasnąć. Czuwałem wtedy nad tobą przez całą noc. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jaką piękną nagrodą był twój promienny uśmiech, kiedy obudziłaś się rano i zobaczyłaś, że wciąż przy tobie jestem. A jeszcze wspanialszym prezentem było przytulenie mnie.
Pamiętam te wszystkie wieczory, kiedy siedzieliśmy razem na podłodze koło łóżka i czytałaś mi swoje ulubione książki. Uwielbiałem cię słuchać, przebywać z tobą. Tęskniłem, gdy nie było cię przy mnie. Chciałem skakać z radości, kiedy wracałaś.
I tak lata mijały, a nasza przyjaźń wciąż trwała. Widziałem, jak przyprowadzałaś swoje koleżanki. Poznawałem twoich chłopaków, choć oni nie zdawali sobie sprawy z mojej obecności. Pocieszałem cię później, gdy przez nich płakałaś. Zawsze byłem przy tobie. Zawsze miałaś we mnie podporę. W końcu byliśmy przyjaciółmi.
Z czasem coraz rzadziej do mnie zaglądałaś. Coraz mniej czasu spędzałaś w pokoju. Aż w końcu zniknęłaś. Zapomniałaś o mnie, nie byłem ci już potrzebny. A ja czekałem i tęskniłem. Tłumaczyłem sobie, że rozpoczęłaś nowe życie – nie mogłaś przez cały czas być przy mnie. Ostatecznie byłem tylko potworem spod łóżka. Twoim potworem.
Jednak zawsze będę na ciebie czekał. Zawsze w tym samym miejscu – pod Twoim łóżkiem. W końcu to idealne miejsce dla nas, potworów. Będę tęsknił za tobą i twoim słodkim głosem, kiedy mówiłaś: „Cześć, Limaku! Mam ci dzisiaj tyle do opowiedzenia!”.
Zawsze będę na ciebie czekał, bo zawsze będę twoim przyjacielem.

Z miłością
Limak

***

Wchodzę po schodach. Tak dawno mnie tutaj nie było. Z jednej strony chcę pobiec do mojego dawnego pokoju, by spotkać się z kimś, kto, mam nadzieję, czeka pod łóżkiem, a z drugiej – boję się, że jednak już go tam nie będzie. Palą mnie wstyd i poczucie winy na myśl o tym, jak się zachowałam. Pozostawiłam przyjaciela, który zawsze przy mnie był – w szczęściu i nieszczęściu. Nie mogłam znieść myśli, że już go tam może nie być. Że mój Limak opuścił kryjówkę pod łóżkiem. Zrozumiałabym go – został sam po tych wszystkich latach. Ale nie mogłam go wziąć ze sobą. W końcu nikt z moich znajomych nie miał potwora pod łóżkiem! Nadal pamiętam te wszystkie spojrzenia, kiedy mówiłam o moim Limaku. Pomyślałam, że tylko dzieciaki mają potwory pod łóżkiem. I trzymałam się tej wymówki, próbując zapomnieć o moim Limaku, i rozpoczynając dorosłe życie.
Och, jak bardzo się myliłam! Dopiero teraz widzę, jaka byłam zła. Odwracam się i patrzę na Niego. Uśmiecham się – to wszystko dzięki Niemu. Poznaliśmy się na studiach. Długo ukrywał przede mną pewną rzecz. Dopiero gdy postanowiliśmy zamieszkać razem, przyznał się do czegoś, czego nie mówi się każdej napotkanej osobie – o potworze spod łóżka. Nie mogłam w to uwierzyć! Więc nie byłam sama! Kiedy powiedziałam mu o moim Limaku, natychmiast chciał poznać mnie ze swoją Anają. Kiedy ją zobaczyłam, prawie płakałam. Z radości i żalu – dopiero wtedy doszło do mnie, co zrobiłam. Kogo zostawiłam pod łóżkiem. Natychmiast postanowiłam go stamtąd zabrać.
Staję przed drzwiami mojego starego pokoju. Serce bije mi jak oszalałe. Kiedy wchodzę do środka, mam duszę na ramieniu. Rozglądam się – mimo upływu lat niewiele się tutaj zmieniło. Uśmiecham się na myśl o tych wszystkich wspaniałych chwilach, które tu spędziłam.
Wstrzymuję oddech, gdy zaglądam pod łóżko. Gdy go widzę, mimowolnie oddycham z ulgą. Mój Limak wciąż jest pod łóżkiem. Uśmiecham się, gdy jego wzrok pada na mnie. Na początku patrzy na mnie ze smutkiem, później ze zdziwieniem. Aż w końcu w tych pięknych oczach pojawiają się iskierki radości. Tak dobrze je pamiętam z dzieciństwa.
- Cześć, Limaku. Wyjdziesz spod łóżka? Chciałabym ci kogoś przedstawić.
Mruczenie, które wydaje z siebie, wychodząc spod łóżka, jest najpiękniejszym dźwiękiem na świecie.

Od autorki: Pamiętajcie o swoich potworach spod łóżka. Odwiedzajcie je czasem – one bardzo za wami tęsknią.

WilceeQ` Di.
 19 listopada 2015 roku, godz. 22:10

Na szczęście, zdarzają się jeszcze Ci jacy chcą pamiętać.

Kasik Kaśka
 19 listopada 2015 roku, godz. 21:43

Agnieszko, nie ma w tym nic dziecinnego - bardzo dobrze jest się wzruszyć :)
Dziękuję!

Kasik Kaśka
 19 listopada 2015 roku, godz. 21:40

Tak często boimy się odstawać od innych, że już wolimy porzucić jakąś część siebie, niż pozostać wyjątkowym. Tylu przyjaciół zostało przez to zapomnianych...

Spero Agnieszka
 19 listopada 2015 roku, godz. 21:40

Powiem, choć może trochę dziecinnie, że wzruszyłam się ze szczęścia na końcu :)

Zachwyciło mnie. Naprawdę. Piękny tekst, dziękuję :)

WilceeQ` Di.
 19 listopada 2015 roku, godz. 21:15

Nie dziękuj mi, a sobie - za taki tekst :)
Nigdy nie warto tracić tych części siebie, jakie świat uważa za "dziwne" w istocie są najpiękniejsze, bo niezrozumiałe dla wszystkich.

Kasik Kaśka
 19 listopada 2015 roku, godz. 20:47

Wilczku, dziękuję Ci za ten komentarz, jest piękny :)
To przykre, że wraz z dorastaniem zapominamy o tych, którzy byli przy nas od samego początku. Którzy byli jedyni w swoim rodzaju, bo tylko my ich widzieliśmy i z nimi rozmawialiśmy

WilceeQ` Di.
 19 listopada 2015 roku, godz. 19:54

Hej,
jak dobrze Cię tu spotkać potworku!
Naprawdę, dziwi mnie jak ucieszyłam się spokojnie sunąc wzrokiem po tym tekście. Znalazłam w nim piękną opowieść ubarwioną wspaniałą fantazją; odkryłam odpowiednio spreparowane emocje, uśmiechałam się i oddychałam z żalem; zastanawiałam się czy ja szukałam kiedykolwiek mojego potworka i uświadomiłam sobie, że prócz nich są jeszcze inni mieszkańcy w naszych pokojach. Ja miałam Jeżykową...
Odwiedzę ją, powinnam.