Grudniowym popołudniem - [...] – fyrfle

W tym miejscu znajdziesz opinie do tekstu, którego autorem jest fyrfle — zgromadziliśmy 0 opinii.

PODBESKIDZIE

Grud­niowym po­połud­niem - so­bot­nim, słonecznym,ciepłym, bez­wiet­rznym za­miatał plac przed do­mem od stro­ny uli­cy. Na pol­bru­kowej kos­tce było wiele świer­ko­wego ig­li­wia, szyszek chmielu, liści klonów, dębów, ol­ch, lip i leszczy­ny, które wiatr przy­wiał z og­ro­du je­go,og­rodów sąsiadów i z drzew rosnących przy obyd­wu po­tokach. Kiedy wiatr wiał z połud­nia, to przy­wiewał liście z po­toku czer­wo­nego, a kiedy duło z półno­cy, to na­nosił liście od po­toku sreb­rne­go, że w su­mie każdej so­boty miał chwilę pra­cy, kil­ka­naście mi­nut dra­pania miotłą po be­tono­wym placyku.

Za­miatając zauważył pos­tać na podwórzu sąsiadów po dru­giej stro­nie uli­cy. Ja­kiś ele­gan­cko ub­ra­ny mężczyz­na wychodził z po­ses­ji z błyszczącą me­talową wa­lizką. Pew­nie ja­kiś do­mokrążca - po­myślał i spo­koj­nie wyd­ra­pywał ig­li­wie spo­między kos­tek be­tonu. Ale zauważył, że pos­tać kiero­wała się w je­go stronę i do­piero jeszcze kil­ka kroków, i po syl­wetce roz­poznał - or­ga­nis­ta. Or­ga­nis­ta, a więc roz­no­si opłat­ki, więc te­raz szyb­ko przem­knęło mu przez głowę - czy mam ja­kieś pieniądze pa­piero­we? Żona zaw­sze mówiła, że 220-30 złotych jest staw­ka, ale ta­kich na pew­no nie miał. Ba! Czy w ogóle ja­kieś pieniądze ma, a może żona będzie miała. Raczej dzi­siaj płaci się kartą. Przy­pom­niał so­bie jed­nak, że ma Ka­zimie­rza Wiel­kiego w por­tfe­lu po os­tatnich za­kupach owoców na tar­go­wis­ku, gdzie os­cypkarze, wiej­scy og­rodni­cy i rol­ni­cy jeszcze ter­mi­nali nie mają. Nap­rawdę ka­mień spadł mu z ser­ca. Tym­cza­sem or­ga­nis­ta wszedł na podwórko i wy­ciągnął dłoń na przy­wita­nie, mówiąc jednocześnie:
- Szczęść Boże, dzień dob­ry, widzę, że po chrześci­jańsku - mąż krąży na zewnątrz do­mu, a żona pew­nie królu­je w kuchni!
- Trze­ba pos­przątać, jak każdej so­boty, zap­raszam do środka.
Weszli na ko­rytarz, a stamtąd do kuchni.
- Dzień dob­ry - po­wie­dział organista.
- Dzień dob­ry - od­po­wie­działa żona - aku­rat w porze obiado­wej, właśnie wy­ciągam z pa­tel­ni os­tatnie nóżki i za­raz pod­grze­je flaki.
- Dziękuję ser­decznie, ale skorzys­tam z obiadu mo­jej żony, jeszcze mam wiele domów do od­wie­dze­nia, a so­bota, to ta­ki dzień, że mogę pra­wie wszys­tkich zastać.
Ot­worzył sreb­rną wa­lizkę i uka­zały się w rządki poukłada­ne zes­ta­wy opłatkowe.
- Ja­kie państwo chce­cie, bo można je różnie konfigurować...
- Może po jed­nym, mały i duży pop­ro­simy - po­wie­działa żona, de­cydując szyb­ko i od­po­wiadając jed­nocześnie na py­tające spoj­rze­nie męża. Or­ga­nis­ta wyjął dwa zes­ta­wy opłatków i zam­knął walizkę.
- Tu­taj proszę jeszcze są życze­nia od księży i an­kieta, którą pro­boszcz pro­si by wy­pełnić i od­dać księdzu, który będzie przep­ro­wadzał kolędę.
- Dzięku­jemy - po­wie­dział mąż i dał Ka­zimie­rza Wiel­kiego organiście.
- Ser­decznie dziękuję i smaczne­go obiadu życzę oraz dob­re­go po­połud­nia i nie­dzieli, ja lecę dalej.
Od­pro­wadził or­ga­nistę do fur­tki i szyb­ko do­kończył za­miata­nie, a po­tem zeb­rał śmieci do wor­ka i od­niósł narzędzia do piw­ni­cy. Wszedł do kuchni, gdzie cze­kała na niego uśmie­chnięta żona.
- No te­raz, to ci będzie dłoń uściskał!
- Myślisz?
- Pew­nie, nie wszys­cy mu dają niebies­kie bro­date nominały.
- In­ne­go nie miałem.
- Ja tym bardziej.
- Mówił, że zas­tał pra­widłowy ob­ra­zek chrześci­jański - mężczyz­na przy obejściu, a ko­bieta krzątająca się w domu.
- Tak? A w duchu pew­nie kpił z ciebie, bo to nie chrześci­jański, nie pat­riar­chal­ny i nie współczes­ny wi­dok - fa­cet z miotłą, to raczej wręcz godzące w sys­tem i tradycję.
- Może i masz rację, ale dzi­siaj to raczej fa­ceci ko­jarzą się z pi­lotem, czi­pas­mi i piwem.
- Tak, właśnie tak jest, dla­tego jes­teś ob­razą boską i solą w oku wielu tutaj.
Usiadł przy sto­liku i zaczął wczy­tywać się w treść an­kiety, ale jed­nocześnie myślał o czymś zu­pełnie in­nym, jak zaw­sze co ro­ku, jak co­raz bar­dzo częściej przy rózne­go okaz­jach - zderze­niach z kościołem pa­rafial­nym ka­tolic­kim tu­taj, wreszcie zaczął mówić:
- Kur­cze ta nasza re­ligia ka­tolic­ka to w za­sadzie de fac­to po pier­wsze fir­ma nas­ta­wiona na zysk i władzę kochanie.
- A to oczy­wis­te jest, a co jeszcze masz złudze­nia, Bóg to Bóg, a Kościół to przedsiębiorstwo.
- Prze­cież gdy­by or­ga­nis­ta i kościel­ny mieli nap­rawdę po­wołanie, to roz­nieśli­by te opłat­ki za dar­mo, a właści­wie, to prze­cież cze­mu one nie są wyłożone w przed­sion­ku kościoła i cze­mu so­bie każdy nie weźmie ile chce, kur­cze ja­cy my jes­teśmy zakłama­ni, kocha­na, to my tworzy­my ten bajzel, nor­malnie sam cza­sem brzydzę się sobą.
- Nie mar­tw się, módl się do Bo­ga, a ten bałagan... nie zmienisz go.
- Ktoś mu­si wreszcie zacząć kocha­na, trze­ba przes­tać wpuszczać, trze­ba nie opłacać mszy.
- Nicze­go nie zmienisz, na­razisz się, nie wiado­mo kto z kim tu­taj trzy­ma, a kiedyś mogą się przydać.
- Trze­ba wyjść po­za ow­czy krąg, być po­nad...obok...tyl­ko czar­ne ow­ce na­dają sens sta­du, na przykład ka­zać pocho­wać się w mieście na cmen­tarzu ko­munal­nym, z cy­wil­nym mis­trzem ce­remo­nii pog­rze­bowej, który po­mod­li się szczerzej od księdza i zag­ra co ty chcesz na pogrzebie.
Przy­niosła fla­ki i zaczęli jeść, a on da­lej zer­kał na ankietę.
- Chcą wie­dzieć, czy jes­teśmy kościel­nym małżeństwem czy nie i gdzie pracujemy?
- Nie dam im te­go, jak przyj­dzie, to mu po­wiem, że pro­boszcz dob­rze wie kim jes­teśmy, zresztą ma tak sze­roko poin­formo­wane ra­dy pa­rafial­ne, że tak nap­rawdę wie więcej o nas niż my wiemy o so­bie. Tak mu po­wiem. Jedziemy na cmentarz?
- Jak chcesz to tak.
- Chcę, bo jest dob­ra po­goda, umy­libyśmy pomnik.
- Dobrze.
- Może chcesz coś in­ne­go robić.
- Nie, mam wy­fas­try­gowa­ny wier­sz, ale to się go w po­nie­działek wrzu­ci do sieci i os­ta­tecznie wycyzeluje.

Po obie­dzie zeb­ra­li szma­ty, szczot­ki, na­lali ciepłej wo­dy do ka­nis­tra i dwie piątki wo­dy zim­nej po wodzie mi­neral­nej i po­jecha­li na cmen­tarz. Był roz­drażniony, myślał jak tor­na­do. Niesak­ra­men­talność po­wodo­wała, że czuł się ob­co, że właści­wie nie po­winien chodzić do kościoła i właści­wie uczci­wym też byłoby ze stro­ny su­kien­ko­wego kościoła, aby jas­no się ok­reśli­li i nie poz­wa­lali ludziom ta­kim jak oni przychodzić do kościoła, wręcz po­win­ni by­li być wyk­lucza­ni skreśla­ni i byłby nap­rawdę spokój, i byłoby wiado­mo, że wol­nym wa­ra od re­ligii, a tak dziele­nie i dziele­nie, po­niżanie i po­niżanie. Na­wet nie mógł się sku­pić na mod­litwie za zmarłych w trak­cie prac porządko­wych na gro­bie, był w sta­nie omal, że nie wy­buchu. A kiedy przy­jecha­li z pow­ro­tem do do­mu, to Ze­nobia jak zwyk­le pchała się do do­mu, co spra­wiło, że nie wyt­rzy­mał i wys­koczył jak z pro­cy z sa­mocho­du, złapał z ra­baty kwiet­nej trzy ka­mienie i zaczął ni­mi cis­kać w prze­rażoną kotkę, która po­biegła i schro­niła się za pniem jodły koreańskiej.

Kątem oka widział prze­rażenie żony i, że nie pochwa­la je­go ag­resji. Przyszli do do­mu i zno­wu usiadł i wpat­ry­wał się w an­kietę, gdy zo­na pod­grze­wała herbatę.
- Wiem, to cy­wil­ny kościel­ny mnie tak drażni i roz­pier­nicza, oni zno­wu dzielą, no i tak nap­rawdę ja ich tu­taj nie chcę widzieć.
- A tam na Dol­nym Śląsku przyj­mo­waliście księdza po kolędzie?
- Nie!
- Czemu?
- Bo to był nasz dom, a ob­cy nie ma pra­wa przek­roczyć pro­gu do­mu, bo niszczy w nim pokój!

opowiadanie • 10 grudnia 2018, 08:17
Partnerzy

Blok

Zamyslenie.pl

Menu
Użytkownicy
E F G
Aktywność

dzisiaj, 00:33fyrfle do­dał no­wy tek­st Haos jest pry­mityw­nym tłumacze­niem [...]

dzisiaj, 00:24lenistwo_lvl_hard do­dał no­wy tek­st Nienawidzę te­go, że po­nie­działek [...]

dzisiaj, 00:18E.H. sko­men­to­wał tek­st Miłość jest jak za­pach [...]

wczoraj, 23:36Jacob_Filth sko­men­to­wał tek­st Trzymać po­ziom można tyl­ko [...]

wczoraj, 23:36Spruta sko­men­to­wał tek­st Wartość człowie­czeństwa ok­reśla sto­pień [...]

wczoraj, 23:34Spruta sko­men­to­wał tek­st GOŚĆ-INNIE

wczoraj, 23:27Naja sko­men­to­wał tek­st Trzymać po­ziom można tyl­ko [...]

wczoraj, 23:26Spruta do­dał no­wy tek­st Refleksja często przychodzi po [...]

wczoraj, 23:25piórem2 sko­men­to­wał tek­st Szarak jest dob­rym kan­dy­datem [...]

wczoraj, 23:22ODIUM sko­men­to­wał tek­st Miłość jest jak za­pach [...]