26 maja 2021 roku, godz. 7:35

EPIFILUM. SOLANUM. AQUILEGIA. SYRINGILUS.

EPIFILUM

Dla waszego kwitnienia żyją ogrodnicy. Potem nie potrzebują słów modlitwy. Stają przed wami w zachwycie,wzruszeniu i mówią - tak Cię Panie wielbimy! Takąż składamy Ci ofiarę! Tak dziękujemy! Takimi prośby nasze! Amen.

AQUILEGIA

Zauważyłem pierwszy w tym roku rozkwitły kwiat orlika. Skromny i cudnie piękny. Czyż więc minimalizm nie jest wystarczający?! Nie potrzebujemy wszystkich kwiatów świata, aby być zachwyconymi i wypełnionymi spełnieniem. Wystarczy jeden jedyny kwiat orlika. Prawa życia są cudnie proste, choć wbrew. A to czy zapalimy nim w ogień miłości świat? Byli tacy, którzy próbowali rozpalić w ludzkości miłość do niewyobrażalnych rozmiarów ekstremami,jak krzyż, samotność, wielożeństwo i Bóg tylko wie czym jeszcze. Nie udało się. Nie wiem czemu tak, ale tak. Ja wyhodowałem kwiat. I to z jakiej miłości! Klasyczne to jest ziarno zakazanego owocu. Oto ogień, który kroczy za mną, we mnie czyni ciepło, idzie przede mną, oświetlając moją drogę. Razem jesteśmy sobą i tylko nami.

SYRINGILUS

W czym szukać symbolu Ducha Świętego,jak nie w wielkich krzewach kwitnących i urzekających wonią bzów. Wyobraziłem sobie tak działającego w ludziach Ducha Świętego. Ludzie napełniają się jego mocą i darami wdychając ten przecudny aromat.Tak sobie Go i Jego działanie wyobraziłem, bo wątpię, aby działał w człowieku od rytuału biskupa. Aby skłonić Ducha Świętego do działania, uprosić dla człowieka, potrzeba wiary. Widzę ją duszą i sercem w oczarowaniu wonią bzów.

SOLANUM

Wiesz, zobaczyłem w krzaku dzisiejszego pomidora moje, twoje, nasze dzieciństwo. Nasze przeważnie przegrane, wypaczone, zdemolowane dzieciństwo. "Pomylone dzieciństwo", pamiętasz, jak cudnie wyśpiewał je "Fisch". Melodie oparte na wynaturzeniach zawsze są arcydziełami melodyki. Wysadziliśmy ten krzak jak Bóg przykazał. Po "ogrodnikach" i "Zośce". Kiedy go wysadzaliśmy był bardzo ciepły dzień i bardzo słoneczny. Jakby lato wiośnie uczyniło blitz krieg. Wydawało nam się, że nic i nikt mu nie zagrozi. Tymczasem widzisz, przyszło nagłe gwałtowne ochłodzenie. Nad ranem temperatura ocierała się o przymrozki, a stare dorodne rododendrony zaczęły duchowo przysposabiać się do możliwości przywdziania pokutnej białej szaty szronu. Wraz z chłodnymi bezświetlnymi dniami, przyszły bardzo zimne noce, a z nimi długotrwałe, często ulewne deszcze. Były prawie lodowatymi, a pewnego popołudnia roślinę zsiekł grad. Dzisiaj, po ponad tygodniu tego koszmaru, tej prawie lodowatej, ciemnej wilgoci, chłostania wiatrem, wodą i wodą w postaci lodu, pomidor wygląda właśnie tak, jak my wyglądaliśmy, kiedy wychodziliśmy z dzieciństwa, a już zaraz przyszło nam podjąć odpowiedzialną dorosłość. Nic się nie zmieniło. Nasze wnuki mają taak też. Nic nie zrobiliśmy, aby ich dzieciństwo było dzieciństwem. Może się po prostu w większości populacji nie da i tyle. Nasze i ich dzisiaj dzieciństwo - osiemnaście lat w puszce Pandory, z zakratowanym oknem, przez które widzieliśmy stajnię Augiasza. W puszce Pandory wykonywaliśmy syzyfowe prace i one były najmniej doskwierającym zajęciem w codzienności. Wiesz przyjacielu na pewno o czym ci piszę, co ci koloryzuję mirażem poezji. Nie bój się. Nie wstydź. Płacz. Rozumiem Cię, bo wiem. Ja też już nie umiem. Nie mam już takich jak tamte łez. Mam w sobie i potrafię wyłącznie łzy szczęścia, wzruszenia oraz euforycznej radości. Smutno mi by było, gdybyś jednak mnie nie pojął teraz. Tak może być. Możesz nie umieć szczęścia. Nie potrafić miłości. Wiem to, tak wciąż jest. Dziś tak jest. Przychodzi dziecko do szkoły i zachwyca się. Szkoła jest mu jedyną ostoją normalności, jakiegoś dobrego porządku, stabilności. Ta pani, która codziennie przychodzi rano do klasy uśmiechnięta i uśmiechnięta mówi dzieciom - dzień dobry, potem cierpliwie uczy ich i wkłada całe swoje serce w te godziny z nimi. Czują to, wiedzą i są bardzo bardzo wdzięczne.

Ceti1
 26 maja 2021 roku, godz. 13:21

Piękne i bardzo poetyckie!

fyrfle Mirek  28 maja 2021 roku, godz. 6:58

Dziękuję:)