23 września 2012 roku, godz. 16:02  7,5°C

Dziennik Pokładowy, dn. 23.09.2012r

Dziennik Pokładowy
23.09.2012r; godz nieznana...

Umieram, który to już raz się zdarza... Mało ważne, albowiem tym razem to się zdarzyło i zakończyło we mnie pewną drogę... Więc umarłem. Sam w sobie, wewnętrznie, bezboleśnie dla ciała...
Okropna pustka i chłód mnie dotyka, chyba jak nigdy dotąd zdałem sobie sprawę, że straciłem życie.
Czasami tak właśnie bywa, że przychodzi czas najdziwniejszy ze wszystkich...
Czasem popełniamy błędy, których później żałujemy. Czy one są tego warte ?
Czy życie nie jest po prostu grą, w której możesz się dobrze bawić i robić co Ci się jawnie podoba ?
Nie do cholery, nie jest. Przychodzą chwile w życiu człowieka, w których nie rozumiemy samych siebie,
w których tak naprawdę możemy nie rozumieć nic... W tych o to ciężkich chwilach, gdy potrzebujemy wsparcia możliwe jak nigdy dotąd, dowiadujemy się że i ono nie przynosi ukojenia...
Na niektóre rzeczy nie ma ani lekarstwa, ani pomocy...
Zaledwie 3, 4 dni w życiu człowieka potrafią zmienić całą wizję życia, patrzenia na świat i myśli.
Czy to aby nie za mało ? Otóż odpowiadam na to pytanie nie, wystarczy jedynie kilka takich godzin.
Czasem wszyscy w siebie wątpimy wzajemnie... Co zrobić gdy gdzieś w głębi masz świadomość,
że wszyscy w Ciebie zwątpili ? Jesteś jak zwykły pieprzony kurz unoszący się po świecie przy pomocy wiatru... Czasem uświadamiasz sobie, że nigdy wcześniej nie miałeś pojęcia co to ból i zwątpienie, zwątpienie w wszystko, co do tej pory mogło Ci być bliskie, mogło być piękne, jedyne w swoim rodzaju więzi, jedyne Twoje życie, cele,marzenia, myśli i rzeczy różne - szczególnie te, których nie da się kupić, ani nikomu zabrać. Czasami ludzie to okrutne stworzenia...
Potrzebuję odpoczynku, długiego i samotnego jak nigdy wcześniej...
Żegluga przez życie nie jest sprawą prostą, gdy nie wierzysz sam w siebie nie ma już nic...
Zastanawiam się czasem jaki jest związek mych poczynań z chorobami psychicznymi ? Nikt udowodnić mi tego nie mógł do tej pory, lecz ogarnia mnie psychodela... Wszystko to jest niewarte niczego.
Coś we mnie umarło...
" Przestałem marzyć. A gdy człowiek przestaje marzyć – umiera.".

Lacrimas Michał
 23 września 2012 roku, godz. 16:45

Wszystko zależy od tego, jakie są to błędy. Niektórych się tylko żałuje. Innych - nie wybacza.
Refleksyjny tekst. Cieszę się, że na coś takiego trafiłem.
Wolę nie zmieniać drogi, w którą zaczynam wierzyć.