30 stycznia 2020 roku, godz. 23:02 16,5°C

północne miasto

Dzień 1234, godzina jak każda inna/

Złożony na pół, gotowy już raport, połyskiwał świeżym, czarnym atramentem. Leżał na szklanym blacie stołu o surowym, minimalistycznym wyglądzie, który imituje chłód porannego nieba. Służbowa notatka, w której zawarte były poczynania firmy na globalnym rynku. Z tego wnioskować można, że sieć korporacji, ze sporym mozołem, skutecznie jednak oplotła całą kulę ziemską, a po wszystkim wróciła do siedziby matki, tej samej, z której z przestronnego, obrotowego i przeszklonego łona, zza setek biurek i monitorów, po wielu godzinach zebrań, spotkań, planowa strategii, wypełzły setki karaluszków kadry kierowniczej. W głowie utkwiło im jedno tylko zadanie - promować siedzibę matkę. Promować ojca korpocjusza, chwalić złożoną, bogatą w nowe stanowiska strukturę monstrum, które przetrawiło każdą, ludzką emocję, by stać na baczy milionów zarobionych w każdy, możliwy sposób.
Wczytywanie się w treści, celem poszukiwania jasnego przekazu, przekazu, który powinien stanowić przejrzyście przesłane informacje, co oznacza, że punkt wyjścia treści zmierza bezpośrednio do punktu przekazuje, stało się niemożliwe. Wszelkie, poboczne myśli, odnogi, pomniejsze źródła, zakola, zakręty, ślepe uliczki, wszystkie myśli, które przechodzą z jednej myśli do drugiej, bez jasnego celu, rozmywają przekaz, który pozbawiony został bezpośredniej i klarownej informacji. Przekaz, który stanowi całość konstrukcji, okazuje się być ochłapem w postaci konkluzji rzuconej na odchodne, by dać namiastkę samego zwieńczenia treści, a odbiorcę pozostawić ze spojrzeniem błądzącym po kolejnych myślach, bez jasnego szlaku, którym tak samo jak oczy, tak też myśli powinny podążać, by uchwycić meritum wypowiedzi. Jednak odbiorca żyje nadzieją, że poprzez błądzenie po meandrach i uliczkach przekazu, w końcu natrafi na główną myśl, główną drogę, która doprowadzi go do zrozumienia całego przekazu. Owy kręgosłup jednak nie istnieje. Istnienie głównego nurtu przekazu to pierwsze, mitologiczne widmo upadku, które dotknęło ludzkość. Pewne, metafizyczne zjawisko, z racji tego, iż nie istniał faktyczny przekaz, zawarta w nim była jednak paniczna decyzja o rozpaczliwej walce z tekstem, czy przekazem, ze słowem, z komunikacją. Rozpaczliwa walka o sens. Sens, o którym mówiono, że istnieje i daje się wyczuć w każdym oddechu starego metro, do którego prowadziły zniszczone korytarze, brudne od wymiocin, uryny i papierowych opakowań po fast - foodach schody. Mówiono, że sens jest zawarty w ruchu nowoczesnej stacji przewozu bagaży i ludzi. W transporterach, w niemożliwym do ogarnięcia ruchu ulicznym, gdy godziny szczytu równały się z dachami drapaczy chmur. Nic jednak nie miało sensu. Nikt nie miał odwagi się do tego przyznać, a każdy, kto nieśmiało nawet wysnuwał tezę, że w informacji nie ma żadnego sensu, że pozbawiona jest przekazu, zostawał uznany za szaleńca, jednostkę bezwartościową, która zagraża porządkowi społecznemu. Mówiono o takim człowieku, że jego umysł jest zbyt ograniczony, by pojąć złożoną strukturę wysokorozwiniętej cywilizacji, której sens nadały korporacje i reklamy. Której sensem była potrzeba nabywania różnego rodzaju produktów, bez znaczenia na ich cenę. Sensem było korzystanie z kredytów i pożyczek, byle można było sobie pozwolić na chwilowe zaspokojenie potrzeb, których, w gruncie rzeczy nie dało się zaspokoić, bo było to sprzeczne z sensem społecznego istnienia. Wykraczało poza społeczne jestestwo i stanowiło zagrożenie dla wysokorozwiniętej cywilizacji. Brak potrzeb oznaczał upadek cywilizacji. Był jej przeciwnikiem. Sprowadzał się do obniżenia standardów, spadku produktywności, mniejszej motywacji do działania, braku celu w życiu. Zaspokajanie potrzeb to podstawowy cel, dla którego istnieje człowiek i jego metafizycznym, duchowym zadaniem, jest zaspokajanie materialnych potrzeb i poszukiwanie nowych, by móc je na nowo zaspokoić i tak bez końca. Ta nieskończona potrzeba zaspokajania potrzeb była cudownym mechanizmem gospodarki, który miał zapewniać dobrobyt rozwiniętej i światłej społeczności.

Jacob_Filth Jot
 4 lutego 2020 roku, godz. 1:04

trochę pozmieniałem, trochę dopowiedziałem, jakbyś ktoś chciał poczytać, to zapraszam

Jacob_Filth Jot
 31 stycznia 2020 roku, godz. 12:47

dzięki, yetic, miło mi,
ale jak to czytam, to jeszcze muszę sporo w tym uporządkować i podszlifować

(:

miłego dzionka

yetick Jerzy
 30 stycznia 2020 roku, godz. 23:20

Można pozazdrościć, świetnie posługujesz się słowem pisanym.. esencja prawdy o wyścigu szczurów do którego zostajemy zapędzani aby bezwolnie i bezmyślnie podporządkowywać się narzucanym z góry regułom. Gratuluję dobrego pióra.. 😎👍