25 czerwca 2012 roku, godz. 21:50

CIEMNA DUSZA

[Dawno nie pisałam nic. Ani dłuższego, ani krótszego. Coś mnie wzięło, ale dopiero zaczęłam. Mała zapowiedź poniżej...]

CIEMNA DUSZA

WPROWADZENIE
Na pozór zwykłe, ciche miasteczko. Mała mieścina, w której nic się nie dzieje. Rodziny, wydające się być szczęśliwe. Dzieciaki, biegające po dworze i dorośli, poświęcający masę czasu swoim pociechom. Szczególnie piękne w tej okolicy były lata. Pola, jeziora, lasy i uśmiechy wkoło latających dzieci.
Z drugiej strony rodzina mieszkająca całkiem na uboczu. Z pozoru rodzina, która niczym nie odróżniała się od pozostałych. Rodzice i dwójka dzieci. Młodsza, siedemnastoletnia Samija oraz starszy- dwudziesto-jedno letni Peter. Tak naprawdę taka, która była całkiem inna. Mająca problemy, które nie były spotykane w tejże akurat miejscowości. W tym na ogół cichym i spokojnym miejscu, bez problemów…

Rozdział I
Poszłam spać jak zwykle tuż po północy. Jak i również tuż po tym, kiedy skończyłam pisać w pamiętniku. Lubię wylewać tam wszystko, co tylko mnie dręczy. Ostatnio wiele takich rzeczy. Położyłam się spać i praktycznie od razu odpłynęłam. Obudziłam się jak zwykle na dźwięk budzika w telefonie, którego tak strasznie nienawidziłam. Otworzyłam oczy z miną, która mówiła „Tylko nie to!” i zgasiłam hałasujący nadal dźwięk. Chwilę leżałam tak z oczyma wbitymi w błękitne ściany swojego pokoju, zastanawiając się nad tym co może się wydarzyć. Doszłam do wniosku, że pewnie nic. Standardowa już nicość. Moje życie od jakiegoś czasu po prostu tkwiło w miejscu, nic się nie zmieniało. No, może poza moim nastawieniem, które z dnia na dzień było coraz gorsze. Po jakimś czasie takiego gapienia się w ścianę wyskoczyłam z łóżka jak oparzona, uznając, że pewnie jest już późno. Oczywiście nie myliłam się. Miałam około dwudziestu minut, by wyrobić się do kolejnego nudnego dnia w szkole. Zbiegłam więc po schodach pustego domu. Tak, brat pewnie już chlał ze swoimi nowymi „przyjaciółmi”, przez których olał wszystko inne, tata był w pracy „zarabiać na rodzinę, bo przecież ona jest najważniejsza”. Zatracił się już w tym. Nie spędzał czasu ani z nami, ani z mamą. W sumie to sam dla siebie nie ma już czasu. Tylko praca i praca. Ciekawe, czy zdążył chociaż zauważyć, że związek jego i mamy zaczyna się rozpadać… Moje przemyślenia zajęły sporo czasu, więc zdążyłam wpaść jeszcze do łazienki, umyć twarz i przeczesać włosy. Potem szybko wybiegłam z domu, zamykając go na klucz i mknąc czym prędzej do szkoły, by się nie spóźnić. Po drodze spotkałam koleżankę Sarę, którą kiedyś łączyło coś z moim bratem. Przestała zawracać sobie nim głowę w momencie, w którym zmienił towarzystwo i zaczął pić oraz brać. Było mi szkoda mojej znajomej. Widziałam, że dość mocno zaangażowała się w to uczuciowo. Jednak dała spokój, bo znała też granice wytrzymałości swoich własnych rodziców. Mogła więc pozwolić sobie tylko i wyłącznie na zadawanie się ze mną. Jej rodzice są bardzo wymagający, ale chcą dla niej naprawdę dobrze. Robią wszystko, co mogą, by ich córka miała jak najlepiej. Chociaż mają ciężko. Mama Sary jest na wózku- miała wypadek, tuż po urodzeniu jej.
Do szkoły doszłyśmy po jakichś piętnastu, może dwudziestu minutach, gadając o głupotach. Cały dzień w szkole musiałam mieć na sobie maskę- pełną uśmiechu i beztroski. Jak zawsze. Po jakimś czasie już nawet nie sprawiało problemu mi to całe udawanie. Bowiem stawało się już ono normalne. Każdy coś musi udawać. Sara przykładowo… udaje, że Peter jest jej obojętny. Wiem, że nie jest. Widzę, jakie uczucia targają ją, kiedy widzi jak wraca pijany lub naćpany do domu, kiedy akurat siedzimy z nią u mnie. Wiem co czuje, bo ja czuję coś podobnego. Tyle, że jestem jego siostrą, z nią jest inaczej. Tęskni za tym, co było kiedyś między nimi. Na pewno gdyby mogła, zrobiłaby coś. Muszę jej jakoś pomóc. I uda mi się. Lubię pomagać ludziom. Obojętnie jakim. Nie ma to znaczenia. Pomagając innym, uciekamy od swoich problemów.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa loveforever, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.