2 grudnia 2016 roku, godz. 16:23 0,0°C

https://www.youtube.com/watch?v=YZUE4_PtOk0
Czy Lost się za­kochał, zwa­riował?
Nie. Daw­ko­wał szczęście miaro­wo i z rozsądkiem. Sma­kował i de­lek­to­wał się myślą o Des, która jed­nak nie wi­siała na nim. Nie ma nic gor­sze­go jak ob­ciążanie, uwiąza­nie sobą, jak dzwon u szyi al­pej­skiej kro­wy. Pos­ta­nowi­li że będą mie­szkać od­dziel­nie a spo­tykać wte­dy kiedy będą chcieli. Prag­ma­tyzm jest dob­rym roz­wiąza­niem ale cza­sami nie ma nic wspólne­go z praw­dzi­wym życiem. Ur­lop spędzi­li u Ga­lar­da, który tęs­knił za Los­tem jak za sy­nem. Po­godził się już z je­go odejściem te­raz przyu­czał Soula a ten był pojętnym i wdzięcznym uczniem. Chcieli na­wet za­mie­szkać w oko­licy by cie­szyć się słońcem połunia, bo jak człowiek w ciem­nościach duszy, roz­paczy, cho­robie się pogrąża nie ma nic lep­sze­go jak Brat Słońce*, który wy­ciąga rękę przez rok cały. Pożeg­na­li jed­nak wiel­kiego bra­ta i małego bra­ta - Ga­lar­da, bo jak stwier­dzi­li ta­kich zim jak u nich nie ma nig­dzie ta­kich mrozów, szyb ma­lowa­nych, po­wodów by og­rzać ciało ukocha­ne, za­biega­ne, zmarzniete po pra­cy, by wciąż wra­cać po swo­je. Dojżały mężczyz­na ja­kim był Lost nie szu­ka ko­biety-małpy*, którą mógłby się chwa­lić, po sa­lonach op­ro­wadzać. Des była zwyczaj­na, ot­warta. Za­cumo­wał więc swój okręt w jej za­toce wpływów, bo była mu przys­tankiem, la­tar­nią i od­poczyn­kiem, które­go pragnął.
CDN

/ by Ro­sa Thom­son/

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa piórem2, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.