22 stycznia 2012 roku, godz. 17:31

bajka

Coldplay „Spies”.Mam na tej playliście wszystkie utwory z melancholijnej płyty „Parachutes”. Pociąg pędzi jak oszalały,za oknem sypie śniegiem jak wtedy gdy z plażowej torby chcesz wytrzepać ziarenka piasku, co do jednego, z wszystkich najmiejszych zakamarków.A gdy zdaje Ci się,ze wytrzepałaś już wszystkie nagle okazuje się,że jest ich wciąż sporo i sypią się jakby w szaleńczym pędzie. Z płatkami śniegu tak właśnie jest.Jak gdyby goniły się nawzajem i konkurowały ze sobą o to, który pierwszy pokona trasę z chmur,poprzez przejście przez atmosferę,porwanie w wir wiatru aż po obicie się o zmierzłe szyby pociągu i zapewne późniejsze opadnięcie ich na powierzchnie. Mówię „zapewne”,gdyż mój wzrok nie jest w stanie zarejestrować końca tej pogoni.A szkoda,bo jeśli coś się zaczyna to dobrze jest wiedzieć jak się to coś skończy.Czasem niewiedza wynika z braku możliwości,by dojrzeć koniec czegoś lub też uwieńczenia jakiegoś dzieła.A czasami po prostu zwykłe tchórzostwo sprawia,że sami się na to skazujemy.Odbieramy sobie szansę na przeżycie czegoś do końca, do głębi, do utraty tchu.Jesteśmy kowalami swojego losu i to jakie są konsekwencje naszych czynów zależy wyłącznie od nas.
Odpływam.Najgorzej jest właśnie tak jak teraz.Wtedy,kiedy co dwa tygodnie wracam pociągiem trasą Kraków-Rzeszów bądź też Rzeszów-Kraków. Gdy niebo osnuwa ciemny granat i wszystko w okół staje się magiczne i może przybrać każdą formę.Ze słuchawkami w uszach teraz ja przybieram formę ”odrywam się od rzeczywistości raz po raz spoglądając na uroczego staruszka, który z otwartą paszczą podparł ręką głowę w płytkim uśpieniu”. Ciekawe, o czym teraz śni. Jeśli miewa tak miłe i przyjemne sny dla zmysłów jak ja to takich snów mu wyłącznie życzę.
Ostatnio często w moich snach głównym bohaterem jest On.Dziwne,żeby nim nie był skoro od kilku miesięcy wykonuję codzienny prawie rytuał wprowadzając się w hipnotyczne marzycielstwo o Nim.Gdy ma się przed snem skonkretyzowane myśli w kierunku danej osoby to spotkasz ją we śnie. Dzieje się tak,gdyż przed zaśnięciem ten ktoś był naszą ostatnią myślą, która następnie pokierowana została do naszej podświadomości, która we śnie przekształcała, przeobrażała i przeinaczała tę myśl tak jak było jej najbardziej na rękę.Ciekawe, czy działa też to w drugą stronę. Czy skoro ja o nim myślę i mam z nim sny to czy ja również mu się przyśnię.A może on wcale sobie tego nie życzy. Rozmyślań nie ma końca…Czasami chciałabym to zatrzymać.Przyblokować i nigdy już nie wprawiać w ruch.Ale zaraz potem nasuwa mi się myśl,że jeśli nawet nie dojdzie do kontynuacji tej może i naiwnej historyjki to i tak zasługuje ona na to, by o niej pamiętać i wspominać ją.
Jednak rozglądam się po pociągu,by zachować choć niewielką trzeźwość umysłu w fantazjowym zawieszeniu.Moją uwagę przykuła para. Ciężko powiedzieć,że parę tworzą osoby,które już na pierwszy rzut oka widać,iż nie są sobie zbyt bliskie.Każde z nich żyje swoim życiem.On-facet elegancki siedzi w rozkroku,by mocno zaakcentować swoją przestrzeń życiową.Ubrany w starannie wyprasowaną beżową koszulę z modnymi spinkami i krawatem niedbale zawiązanym u szyji.Obstawiam,że koszula wyszła spod rączek jego Pani,a krawat sam zawiązywał w pośpiechu,podczas gdy żona stroiła się, by ładnie wyglądać dla męża.Jednak on zajęty czubkiem swojego nosa jakby jej nie zauważał.Jego nieodłącznym towarzyszem jest telefon komórkowy.Szkoda,że nie żona, która wielokrotnie stara się zwrócić na siebie jego uwagę.Pyzata pani spogląda na zagadanego pana przez zaciemnione oprawki okularów. A Pan elegancki rozprawia namiętnie to o skokach i upadkach na giełdzie, o tym,że szefuncio planuje otwarcie nowej korporacji z filia w Tarnowie i że wysyłają go na dwu-tygodniowe wczasy na Ibize.No cudo!Widać,że Pani nie bardzo wie o czym mowa w całym tym telefonicznym słowotoku o giełdzie,więc uśmiecha się zalotnie do męża, gdy ten wspomina o bykach.
Nie ładnie jest przygladac się komuś przez dłuższy czas,ale taka już nasza polska mentalność. W Anglii taka sytuacja jest nie do przyjęcia. Przechodnie nie patrzą się na siebie. Mają ograniczone pole widzenia mieszczące się w figurze prostokąta. My, Polacy patrzymy trójkątem,a i przy tym przypatrujemy się komuś przez dłuższy czas,co w Anglii traktowane jest jako zachowanie nie do przyjęcia. Z kolei w Niemczech gdy ludzie rozmawiają,a najważniejsze , gdy razem fetują muszą patrzeć sobie w oczy. To bardzo ważne przy prawidłowym komunikowaniu się. Gdy ktoś spuszcza wzrok lub kołuje gdzieś oczami oznacza,ze lekceważy rozmówcę.
W każdym razie współczuję tej pani,która bezskutecznie walczy o aprobatę męża. Gdy odkłada telefon sięga po gazete tak jakby Pani nie było. Jak gdyby odgrywała rolę spinki przy rękawach koszuli czy sznurowadeł u butów.Czyli, by ładnie wyglądało i było kompletnie. Niestety nierzadko właśnie tak traktuje się kobietę.Jako dodatek, uprzedmiotawia się ją, by ładnie wyglądała przy mężczyźnie. To przykre,bo to jest na pewno cudowna kobieta.Świadczy o tym już sam fakt jak patrzy na męża i uśmiecha się do niego, mimo jego lekceważącego do niej stosunku. Toczy walke o to,by choć na chwilę stać się odrobinę ważniejsza od konferencji i giełdowych byków.Kobieto, przejrzyj na oczy i nie daj się sprowadzić do roli kobiety-męczennicy,która zacznie się obwiniać o to,że mąż nie zwraca na nią uwagi dlatego,że na pewno ma krzywy nos, za mały biust czy grube uda.To nie z Toba jest problem tylko z nim.Niedługo będzie miał jeszcze większy problem,bo z tego wiecznego wieszenia na telefonie nabawi się raka mózgu.A Ty póki jesteś zdrowa i piękna ciesz się życiem i nie daj się stłamsić.
Wirujące płatki idealnie współgrają z kolejną piosenką. Tym razem „Jeśli pamiętasz” Feel’a przyprawia mnie o dreszcze.I pojawiają się one nie tylko pod wpływem nagłego przeciągu spowodowanego otwarciem przedziału przez miśkowatego pana konduktora. Piosenka ta niczym przeciąg gromadzi nagle w jednej chwili wszystkie wspomnienia.Tancza w mojej głowie jakby popychane wiatrem,ale nie są chłodne. Dreszcze powoduje nagłe zderzenie ciepłego i zimnego powietrza. Przeciąg został wywołany napływem powietrza z zewnątrz,ale miłe wspomnienia nasuwają się ciepłym, ognistym prądem. Jest taki prąd, który ukierunkowuje Cie w podjęciu danej decyzji, w zapoznaniu się z daną, całkowicie obcą osobą.Poznajesz człowieka i dziwnym jest fakt,że w jednej chwili masz wrażenie jakbyś znał go tyle lat, jakbyście już kiedyś spotkali się, może w równoległym świecie,a może we śnie. Tak też z nim było. A zdarzyło się tak podczas wypadu na wolontariat z najlepszą przyjaciółką Kariną i dwoma naszymi koleżankami-Kasią i Natalią. Ten etap w moim życiu to istne czary mary i trudno niektórym jest uwierzyć,że takie historie zdarzają się naprawdę. To moja bajka, której pewna dziewczyna podstawiła nogę,ale możliwe,że się podnosi i być może dąży do szczęśliwego zakończenia.Jednak czy faktycznie?
Dążyłaby, gdyby nie strach.Strach blokuje ludzi przed wszystkim. Strach przed odrzuceniem i brakiem akceptacji odsuwa nas od możliwości poznania nowych ludzi i przebywania z nimi. Strach przed wysokością odsuwa nas od wyprawy w góry i ujrzenia zapierających dech w piersi krajobrazów.Aż w końcu strach przed oszukaniem,tu znów odrzuceniem i zdradą odsuwa nas od szansy na pokochanie drugiej osoby.

Albert Jarus Albert
 22 stycznia 2012 roku, godz. 18:17

:)