Bywają takie dni, kiedy [...] – PetroBlues

W tym miejscu znajdziesz opinie do tekstu, którego autorem jest PetroBlues — zgromadziliśmy 6 opinii.

On ona i on

By­wają ta­kie dni, kiedy człowiek ma ochotę tyl­ko na to by za­paść się jak najgłębiej w po­duszkę. Ta nie­dziela właśnie ta­ka była. Prze­budziłem się przed połud­niem, gdy złośli­wy pro­myk słońca połas­ko­tał mnie w nos. Na­wet on nie miał li­tości. Po­wieki po­woli roz­kleiły się jed­na po dru­giej. Ręka szyb­ko powędro­wała w kierun­ku ziemi, obok łóżka w poszu­kiwa­niu pi­wa. Nies­te­ty. Wszys­tkie puszki, które wy­macałem były suche jak zeszłoroczny dow­cip.
Ja­kieś dwie godzi­ny później prag­nienie zmu­siło mnie jed­nak bym od­kleił się od łóżka. Skiero­wałem się w stronę kuchni. Oczy­wiście, jak na złość, między moim po­kojem a kuchnią znaj­du­je się niewiel­ki ko­rytarzyk. Ni­by nic w tym nadzwyczaj­ne­go, gdy­by nie wiszące w nim spo­rych roz­miarów lus­tro. Chcąc nie chcąc po drodze do kuchni mu­siałem uj­rzeć ob­raz nędzy i roz­paczy ja­kim była wówczas mo­ja oso­ba. Koszul­ka przek­rzy­wiona na bok, włosy jak u Cho­pina, bok­serki też ja­koś mało ape­tyczne. Podzi­wiałem ów zja­wis­ko­wy wi­dok przez kil­ka chwil, po czym pod­ra­pałem się po tyłku i prze­mie­rzyłem te kil­ka kroków dzielące mnie od kuchni i up­ragnionej lodówki. Nie było dla mnie zas­kocze­niem, że w jej wnętrzu nie wiele się znaj­do­wało. Jed­nak brak pi­wa bar­dzo mnie zas­mu­cił. Mu­siałem za­dowo­lić się so­lid­nym łykiem co­ca co­li. Przy­naj­mniej była zim­na. Zag­ryzłem parówką umoczoną w musztar­dzie i kromką chle­ba. Miałem już za­miar wrócić do po­koju, włączyć kom­pu­ter i stra­cić bez­powrot­nie kil­ka godzin cza­su oglądając i czy­tając ja­kieś pier­doły, gdy nag­le ktoś zaczął wa­lić do drzwi.

- Co za... - mruknąłem i nap­rawdę zdzi­wiony poczłapałem by ot­worzyć. Zer­knąłem przez wiz­jer, by upew­nić się, że po dru­giej stro­nie nie stoi psycho­patyczny mor­derca. Nie stał. ale wi­dok aku­rat tej oso­by zadzi­wił mnie jeszcze bar­dziej. Ot­worzyłem. W pro­gu stanęła drob­na sza­tyn­ka o sza­rych oczach i cha­rak­te­rys­tycznej, trochę za dużej górnej war­dze. Do niedaw­na była ona moją dziew­czyną. Dzi­siaj jed­nak była os­tatnią osobą, której bym się spodziewał.
- Ty? - Bąknąłem nie umiejąc wy­dusić z siebie nic więcej. Po chwi­li zauważyłem, że oczy lek­ko się jej zaszkliły, a dłonie de­likat­nie jej drżały, co nieudol­nie próbo­wała uk­ryć przep­la­tając ner­wo­wo palce.
- Mogę wejść? - Mruknęła głosem, który brzmiał jak­by płakała przez tydzień. Od­sunąłem się tyl­ko ro­biąc przejście. Weszła i w mil­cze­niu zdjęła bu­ty i kur­tkę. Ges­tem wska­załem jej, by przeszła da­lej do pokoju.
- Wy­bacz bałagan, os­tatnio sprzątałem...- ro­zej­rzałem się dookoła i wes­tchnąłem w duchu - ...dawno.
- To nic...- mruknęła znów tym sa­mym płaczli­wym tonem.
- Co się stało? - Za­pytałem sztywno.
- On...jest os­tatnią świ­nią... - po­wie­działa, uk­ryła twarz w dłoniach i rozpłakała się na dob­re. Zno­wu wes­tchnąłem w duchu. Po­parzyłem na nią i po­myślałem w duchu, że ona chy­ba so­bie kpi jeśli myśli, że będę ją po­cie­szał, bo fa­cet z po­wodu które­go mnie zos­ta­wiła oka­zał się dup­kiem. Nie mogłem jej jed­nak wy­walić w ta­kim sta­nie z mieszkania.
- Zro­bię ci gorącej her­ba­ty - Po­wie­działem w końcu lek­ko zre­zyg­no­wanym to­nem i udałem się do kuchni. Sy­tuac­ja trochę mnie iry­towała. Minęło za­led­wie kil­ka ty­god­ni odkąd roz­stała się ze mną z po­wodu człowieka, które­go po­noć kochała od lat. Próbo­wałem so­bie to tłumaczyć na wiele spo­sobów, ale nie pot­ra­fiłem zro­zumieć kil­ku ważnych szczegółów. Po co wchodziła ze mną w związek. Dlacze­go roz­budziła we mnie uczu­cia, roz­kochała mnie w so­bie. dlacze­go ty­le ra­zy mówiła, że mnie kocha. Po co ra­zem ze mną marzyła o wspólnej sta­rości. Po co, sko­ro było w niej wciąż uczu­cie sprzed lat? Tłumaczyła, że kiedyś ją zra­nił. Przy­sięgała, że była pew­na, że mnie kocha, ale się po pros­tu po­myliła. Prze­kony­wała mnie, że zadziałały emoc­je, które nie przet­rwały próby cza­su. Prob­lem tyl­ko w tym, że ja to wszys­tko wziąłem nap­rawdę na po­ważnie i nap­rawdę ją po­kochałem. Po kli­ku mi­nutach wróciłem z kub­kiem gorącej, aro­matycznej her­ba­ty. Po­dałem jej i usiadłem obok, ale tak, by zacho­wać dystans.
- No więc? Mam po­wie­dzieć "a nie mówiłem" ? Prychnęła tyl­ko cicho i wzięła głębo­ki oddech.
- Po­jechałam do niego na syl­wes­tra. Przes­pałam się z nim. Ra­no wys­ta­wił mnie za drzwi śmiejąc mi się w twarz. Naj­gor­sze nie jest to, że to z nim zro­biłam, a to co mówił. Był ta­ki miły, słod­ki, opiekuńczy. Wszys­tko tyl­ko po to by mnie zno­wu za­liczyć. Jes­tem naiwna...
- Jak małe dziec­ko. - Do­kończyłem za nią. Nie by­liśmy już w związku. Nie miałem pra­wa wyrzu­cać jej, że up­ra­wiała seks z in­nym. W środ­ku jed­nak pa­liło mnie żywym og­niem. to było uczu­cie, które­go nie sposób pow­strzy­mać. Byłem na nią wściekły, ale na­wet nie za to co zro­biła z tam­tym, tyl­ko za to, że tu przy­lazła i mi to po­wie­działa. Chciałem się z niej wy­leczyć. Chciałem, by przes­tało bo­leć a te­raz bo­li jeszcze bardziej.
- Wiesz. Sta­rałem się wszys­tko zro­zumieć - Zacząłem nag­le mówić - Nap­rawdę się sta­rałem. Roz­sta­liśmy się, bo zro­zumiałaś, że mnie nie kochasz, ale to już chy­ba po­nad mo­je siły. Wiesz co te­raz czuję? Czuję, że za­raz ek­splo­duję. Sa­ma myśl o tym, że on cię do­tykał, że...- Walnąłem pięścią w tap­czan. Słowa ug­rzęzły mi w gardle.
- Wiem, że cię skrzyw­dziłam, ale nie osądzaj mnie. Poszłam za głosem ser­ca. Kocham go od lat, prze­cież wiesz...
- Tak wiem! - pra­wie krzyknąłem - Wiem też, że raz już cię skrzyw­dził. Os­trze­gałem cię, że zro­bi to po­now­nie. Za­pew­niałaś, że nie masz za­miaru da­wać mu dru­giej szan­sy, a wiesz jak ty się zacho­wałaś? - Chciała coś po­wie­dzieć, ale ges­tem dałem jej do zro­zumienia, by mi nie prze­rywała - Dokład­nie wy­jaśnię ci jak - Wziąłem głębo­ki od­dech. Na chwilę za­pano­wało milczenie.
- Wiesz, wyob­raź so­bie kur­czaczka - Zacząłem - Ta­kiego małego i żółte­go. Lis zro­bił ścieżkę z ziare­nek. Zaczaił się na jej końcu i cze­kał aż kur­czaczek naiw­nie, ziaren­ko po ziaren­ku sam do niego przyj­dzie. W końcu złapał kur­czaczka po czym go zeżarł. W twoim przy­pad­ku było niemal iden­tycznie tyl­ko, że lis cię przeżuł, pos­ma­kował a po­tem wyp­luł - Gdy skończyłem mówić za­pano­wała długa cisza. Cały się trząsłem. W myślach ciągle wyob­rażałem so­bie jak on ją do­tyka, jak całuje. Miałem wrażenie, że za­raz zwy­miotuję. Sie­działa obok mnie i łkała. Było mi jej szko­da a za­razem nie umiałem poz­być się uczu­cia, że so­bie na to zasłużyła. Nag­le spróbo­wała mnie przy­tulic. Zro­biłem unik i wstałem.
- Nie! - War­knąłem i stanąłem przy ok­nie bo­kiem do niej. Do­piero po chwi­li skiero­wałem wzrok w jej stronę. Pat­rzyła na mnie wy­raźnie zaskoczona.
- Nie mogę cię na­wet przy­tulić? - Wyszeptała.
- Nie! - Bąknąłem. Zno­wu zaczęła szlochać, ale po chwi­li trochę się uspokoiła.
- Przy­tul mnie, proszę ko­cie... - Po­wie­działa pra­wie płacząc. Długo mil­czałem bębniąc pal­ca­mi o pa­rapet. Zaw­sze na­zywała mnie ko­tem. Led­wo opa­nowałem się by się na nią nie wyd­rzeć. W końcu jed­nak zeb­rałem się w so­bie i odez­wałem się na ty­le spo­koj­nie na ile potrafiłem.
- Kur­czak ma na so­bie za­pach li­sa. Kot nie jest zain­te­reso­wany - Usłyszałem tyl­ko skrzyp­nięcie łózka. Spoj­rzałem na nią i zauważyłem, że wstała. Ruszyło ją. Nie wie­działem tyl­ko, czy się wściekła, czy do­biłem ją jeszcze bar­dziej, choć nie miałem ta­kiego za­miaru.
- Nie zro­biłam nic złego. Kocham go! - Te­raz ona pra­wie krzyczała - Nie przyszłam tu po to by do ciebie wrócić. Nig­dy nie będziemy już ra­zem, ale myślałam, że na­dal możemy się przy­jaźnić. Prze­cież nie roz­sta­waliśmy się w kłótni! - Gdy skończyła stała i wpat­ry­wała się we mnie z wy­raźną złością.
- A nie po­myślałaś, że na­dal cię kocham i pot­rze­buję trochę cza­su by się z ciebie wy­leczyć? Wiesz jak to jest usłyszeć że ko­bieta którą kochasz spała z in­nym? Wszys­tko we mnie wrze a na­wet nie mogę mieć ci te­go za złe bo już nie jes­teśmy parą! - Te­raz pra­wie wrzasnąłem. Znów za­pano­wało mil­cze­nie. Pat­rzyła już łagod­niej­szym wzro­kiem. Chciała coś po­wie­dzieć, ale znów ją uprzedziłem.
- Przy­jaźń? Może kiedyś będę pot­ra­fił. Te­raz jed­nak, każda roz­mo­wa z tobą spra­wia mi ból. Dla­tego proszę, idź już. Odezwę się kiedyś, lecz nie mogę obiecać, że prędko. Chcę się wy­leczyć, przes­tać czuć to co czuję. Pot­rze­buję cza­su. Wiem, on cię skrzyw­dził, ale sa­ma wep­chałaś mu się w łap­ska. Pow­tarzam, os­trze­gałem cie. Wo­lałaś jed­nak wyb­rać dup­ka, który cię nie kocha i umie tyl­ko cię krzyw­dzić, za­miast szcze­rej miłości i człowieka, który był go­towy zmienić dla ciebie całe swo­je życie, poświęcić wszyt­ko. Ro­zumiem, że mnie nie kochasz, ale nie ro­zumiem tak skraj­nej naiwności.

Nie od­po­wie­działa nic. Otarła tyl­ko dłonią łzy z twarzy i wyszła z po­koju. Stałem bez ruchu wpat­rując się w ok­no. Jeszcze przez chwilę słyszałem jak się ubiera, po czym trzasnęły drzwi. Myśli wi­rowały mi w głowie z zaw­rotną prędkością. W końcu nie wyt­rzy­małem. Z całej siły kopnąłem pier­wszą rzecz, która wpadła mi w oczy. Małą pufę. Na szczęście dość miękką, więc no­ga tyl­ko trochę za­bolała. Nie sądziłem, że wiado­mość o tym, że z kimś poszła do łóżka wy­woła we mnie ta­kie emoc­je. Nie sądziłem, że tak prędko taką wiado­mość usłyszę. Wściekałem się tym bar­dziej, że to był aku­rat on.
Nie widziałem go nig­dy na oczy, ale w tej chwi­li niena­widziłem go z całych sił. Roz­wa­lił związek, w którym pokładałem ol­brzy­mie nadzieje tyl­ko po to by so­bie pobzy­kać. Skąd biorą się ta­cy ludzie? Puści, nie­czu­li, kom­plet­nie poz­ba­wieni mo­ral­ności i za­sad? W pew­nym mo­men­cie jed­nak zaśmiałem się gorzko, bo z dru­giej stro­ny może jed­nak zro­bił mi przysługę? Sko­ro mnie nie kochała, to tak czy inaczej ten związek by nie przet­rwał, a im dłużej by trwał, tym bar­dziej bym cier­piał po roz­sta­niu. Może le­piej, że stało się to te­raz niż później. Nie umiałem jej współczuć. Życzyłem jej szczęścia. Nie chciałem by cier­piała. Wciąż ją kochałem. Mi­mo to nie umiałem jej współczuć. Nie ro­zumiałem też jak to jest, że ludzie tak często za­kochują się w nieod­po­wied­nich oso­bach. Ja cier­pię przez nią, ona przez niego. Wszys­tko z po­wodu miłości. Z każdą po­rażką co raz trud­niej wie­rzyć w jej is­tnienie. Z każdą raną co raz mniej w człowieku ciepła. Co raz mniej zaufa­nia do świata i do in­nych ludzi. Ja­ki jest jed­nak sens is­tnienia w sa­mot­ności? Ow­szem, można się reali­zować, spełniać marze­nia, żyć pełną pier­sią. W końcu jed­nak przyj­dzie ten mo­ment gdy człowiek obudzi się ra­no i tak bar­dzo będzie żałował, że nikt nie leży tuż obok. Dla­tego nie za­mie­rzam re­zyg­no­wać z szu­kania miłości. Chcę kochać i być kocha­ny, jak chy­ba każdy człowiek na ziemi. Za­nim jed­nak ko­lej­ny raz zaufam ko­muś na ty­le by od­dać ser­ce, będę mu­siał upew­nić się, że obu stro­nom tak sa­mo za­leży, że obo­je czują tak sa­mo wiele.

opowiadanie
zebrało 4 fiszki • 11 stycznia 2018, 20:17

Dziękuję za piosenkę a odem­nie ta bez ko­men­tarza do posłucha­nia tylko; Odtwórz  

Od­po­wiem ar­chi­wal­nym nag­ra­niem ut­wo­ru, który mi na wiele py­tań od­po­wiada...już od lat...:)

Odtwórz  

Wi­taj naj­pierw zniechęcił mnie ty­tuł ,po­tem wstęp bar­dzo os­pały ale tak mnie wciągnęło ,że przeczy­tałam do końca;)Jeśli chodzi o ko­biety nig­dy nie bedziesz wie­dział do końca co w nich sie­dzi,w twoim przypadku [...] — czytaj całość

Yes­tem...naj­bar­dziej bolą za­wie­dzione nadzieje. Ko­lej­ny raz...

Mir­ku, os­tatnio gra we mnie wiele emoc­ji to i pi­sać się zachciało.

Poz­dra­wiam i życzę dob­rej nocy. 

Dob­ry tek­st, dzi­siaj sypnęło prozą wreszcie. 

Tak, dość częsty przypadek.
Ko­biety mówią, że w mężczyz­nach przez całe życie sie­dzi mały chłopiec.
W ko­bietach często jest mała dziew­czyn­ka, za­gubiona, nie­szczęśli­wa, cze­kająca na przytulenie...
Znam kil­ka ta­kich dziew­czyn, które nie odzy­wają się miesiącami, [...] — czytaj całość

Partnerzy

Blok

Cy­taty.eu - afo­ryz­my i sen­ten­cje Cy­taty, afo­ryz­my, sen­nik Zamyslenie.pl, Aforyzmy i cy­taty

yestem

Użytkownicy
O P Q
Aktywność

dzisiaj, 06:06Moon G do­dał no­wy tek­st Viva La Adic­ciones

dzisiaj, 02:02yestem sko­men­to­wał tek­st harmonia

dzisiaj, 02:01yestem sko­men­to­wał tek­st ***

dzisiaj, 02:00yestem sko­men­to­wał tek­st Żegluga...  

dzisiaj, 01:52yestem sko­men­to­wał tek­st Jak poz­być się fa­ceta? - [...]

wczoraj, 23:25NewPerson do­dał no­wy tek­st Pozwalam so­bie Być za­dowo­loną Ze spełnionych [...]

wczoraj, 22:18zofija wy­powie­dział się w wątku Czego ak­tual­nie słuchasz cz.2

wczoraj, 21:55oszi3 do­dał no­wy tek­st Pierwszym prze­jawem sa­moświado­mości jest [...]

wczoraj, 21:44szpulka wy­powie­dział się w wątku Czego ak­tual­nie słuchasz cz.2

wczoraj, 21:17dark smurf wy­powie­dział się w wątku Rock, Punk, Me­tal i [...]