9 czerwca 2020 roku, godz. 12:07 2,7°C

NIEDZIELNY PORANEK

Było trochę przed ósmą. Tato zjadł swoje śniadanie i wrócił do pracy, czyli zasiadł do klawiatury komputera. Mama też spokojnie kończyła śniadanie, bacznie obserwując jak śniadanie jedzą synowie - trzyletni Staś i czternastomiesięczny Jaś. Staś siedział i jadł przy swoim malutkim stoliku, a Jaś w specjalnym siedzisku, gdzie dodatkowo był przypięty pasami. Ot takie urządzenie typowe dla dwudziestego pierwszego wieku w wychowaniu dzieci. Obaj mieli podane na śniadanie typowe kanapki tylko pokrojone nożem na drobne kawałki. Kanapki były z masłem, wędliną i jeszcze na talerzykach mieli pocięte plasterki ogórka, które obaj synowie uwielbiali. Popijali śniadanie herbatą z miodem,którą pili z tak zwanych kubków niekapków. Też specyficzny wymysł inżynierii wychowania dziecka w dwudziestym pierwszym wieku. Pierwszy skończył jeść Jaś i zaczął burczeć po swojemu i szarpać się w szelkach siedziska, dając światu znak, że żąda, aby zwrócono mu wolność. Mama rozpięła go i wyciągnęła z siedziska, po czym postawiła go na podłodze. Jaś długo nie myśląc poszedł do szafy, otwarł ją i wyciągnął bluzę, po czym z bluzą poszedł do drzwi wyjściowych z mieszkania i głośno krzycząc ręką z bluzą wskazywał na drzwi. Mama zrozumiała szybko, że życzy sobie spaceru. W międzyczasie po bluzę poszedł Staś i mama wiedziała, że też przyłącza się do spaceru. Kiedy ubrała synów, wtedy Jaś poszedł do taty i zaczął go ciągnąć za rękę i pokazywać na drzwi wyjściowe. Tym sposobem Jaś wprowadził nową świecką tradycję rodzinnych spacerów, a że mama jest nauczycielką pracującą zdalnie, to odtąd codziennie po śniadaniu zaczęli wychodzić na spacer.

Godzinę pospacerowali po skwerach między blokami i wrócili do domu. Dzieciaki bawiły się spokojnie. Rodzice przy okazji,kiedy mogli to pracowali. Ale w pewnym momencie Staś zaczął zakładać na nogi buty, które wczoraj kurier doręczył. To też wyraz dwudziestopierwszowieczności - młodzi ludzie zakupy wszelkie robią przez internet, nawet recepty realizują przez internet. Tak więc mama i tata wszystko prawie kupują do domu przez kurierów lub odbierają w paczkomacie pod blokiem.
- Stasiu, gdzie się wybierasz?
- Kupiłem nowe buty, idę je pokazać Jezuskowi.

Mama i tata zamarli, po czym po chwili uśmiechnęli się serdecznie. Ich nauki, że Jezus jest kimś szczególnym przyniosły piękny skutek.

- Akurat jest przed jedenastą, to ja z nim pójdę do kościoła - powiedział tata i dodał - ty najwyżej skończ sobie tą robotę i jak chcesz pójdziesz na szesnastą albo dwudziestą pierwszą.
- Pewnie, że chcę.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.