5 stycznia 2021 roku, godz. 22:55 97,0°C

...

- Brakuje mi deszczu. Zamykam czasem oczy i myślę o tym, jak wybiegałyśmy z domu w niepogodę, żeby celowo zmoknąć. Krople spływały do ust, miały taki miękki posmak...
- Pamiętam. Z nikim innym nie spacerowało mi się lepiej, niż z Tobą. Zawsze byłaś chętna na nocne wędrówki, zbudzona kroplami, które uderzały w parapet...
- Zastanawiam się czy ktoś kiedyś widział jak tańczymy w deszczu, chwytając go dłońmi, ustami...
- Jeśli tak było to ten widok nigdy nie powinien zamknąć mu oczu na to, co piękne, a przed czym ludzie uciekają...
- Nie powinnam tu wracać, ale potrzebuję zrzucić z siebie kilka uczuć tak, jak kilka lat temu, gdy przyszłam tu po raz pierwszy. Nie do wiary, że do dziś jestem tak samo obca, nierealna... A jednocześnie tak daleka w Tobie. To jak kolejny list w butelce, który może kiedyś ktoś odnajdzie i ucieszy się, choć nic nie zrozumie.
- Pisz. Nikt nie patrzy... Pisz.
- Oddałabym życie za jeden zachód słońca o słowie "dziękuję". Za jeden pełny dzień, w którym nie będzie mi wstyd za ból i smutek, za to, że brakuje mi sił i odwagi, by spojrzeć w siebie i w lustro, i za to, że już dawno temu poddałam się, za wygasłe oczy i usta, które straciły czerwień.
- Pisz... Nie przestawaj.
- Nie potrafią już składać radości w słowa. Czy ona we mnie zgasła? Czy to ja nie potrafię się nią już podzielić?
- Może jedyne, czego Ci trzeba, moja miła, to naprawa tego cholernego E w czwartej oktawie?
- To ludziom przeszkadza cisza. Dlatego nie gram dla innych, ani przy nich. Gdy uderzam w ten pusty klawisz... ja go słyszę. Opowiada o tym, że gdziekolwiek zaistniałam, pozostawiłam po sobie pustkę. Nawet wspomnienia pozostają mgliste, wykrzywione przez czas. Próbuje się jakoś to nazwać - rana, rozczarowanie, niedojrzałość... Nigdy nie pozwoliłam podejść tak blisko, by ktoś usłyszał w pełni o czym gram. Za każdym razem gdy chciał wejść w melodię głębiej, napotykał cichość. Jeden dźwięk ciszy, a zmieniał wszystkie pozostałe.
- Jak ten zepsuty klawisz "mi"?
- Wiesz, co w tym wszystkim jest najsmutniejsze? Człowiek nie słyszy ciszy. Skrajności odwracają uwagę od równowagi, której strzegłam przez Twoją kruchość. Wciąż trzymam kilka takich emocji pod ręką, między zębami, za uchem. Nie do wiary jak krótka panika potrafi wytrącić ze śmiertelnika argumenty. Jak to czego nie słychać rozsypuje nawet sekwencje...
- Nie milcz.
- A może... czasami zaczynam wierzyć, że pod tym klawiszem nie ma już Ciebie, ani żadnej z nas, nie ma ciszy, krople deszczu nie spływają po brodzie, nie ma śmiechu, ani łez... Jest tylko pustka tak wielka, że nie potrafię jej w sobie pomieścić, która wchłonęła każdego, kto próbował się zbliżyć, a teraz zaczęła trawić mnie. Czuję jakbym już nic nie mogła zrobić. Gdyby nie wrzosy na parapecie, świat straciłby swoje kolory...

https://www.youtube.com/watch?v=FCVFMUAdGI0

Starlight mogę sobie zmieniać imię!
 10 stycznia 2021 roku, godz. 11:06

Dziękuję Wam za wpisy, przemyślenia, wnikliwość... a szczególnie za zauważenie, że to dialog wewnętrzny, rozmowa ze swoim nieco bajkowym, romantycznym ja :)

scorpion Gajowy
 10 stycznia 2021 roku, godz. 10:55

Piękny dialog, czasem trzeba tak porozmawiać ze sobą i nikt inny tego nie zrozumie. A pustka ma to do siebie, że można ją zapełnić. Tylko trzeba pozwolić.