8 lipca 2019 roku, godz. 13:07  1,9°C

z cyklu: miasta

Beton miasta zastał nas w rozdartych na raty światłach,
przez kraty wpada uliczny oddech, zgiełk i hałas.
Asfaltem idą cienie albo trupy albo lepkie ciała,
jak małe, szkodliwe robaczki żyjące pod ziemią.

Miasto tętni, miasto tłoczy zakamarki ulic
do samego centru. Miasto pełne rozgałęzień,
oplata skrzyżowania, zawęża pole widzenia.

W chłodnym blasku szyldów, blaszany uśmiech dachów zabawia się z dwojgiem gwiazd zawieszonych nad publicznym fragmentem ulicy. Ściana budynku ociera się o ścianę budynku. Pojedyncze palce latarni próbują chwytać ćmy. Pies ze spalonym ogonem szuka ratunku w jednej ze studzienek. Ona, z lekko uchylonym włazem, przyczajona w cieniu, czeka, aby go wessać i wypluć resztki futra. Kotom do gustu przypadły grzbiety domów. Ostre krawędzi, dachówka, niskie, opasłe kominy, które krztuszą się dymem albo stoją w milczeniu.

Miasto to senny obraz. Miasto zapisuje się w myślach.
Szuka swojego miejsca pośród kości. Tankuje żyły toksycznym śmiechem.
Zabawia cyrkowców. Wielbi klaunów. Stawia pomniki oszustom.
Miasto zbawione od ideałów. Miasto wolne od złudzeń.
Miasto świętej miłości ciała. Kultu prostytutek. Gwiazdek porno.
Miasto z całonocnym seansem pornografii. Miasto nagie.
Wolne od bogów. Niepodległe. Rzucone pod stopy stromym zboczom gór.

Patrzy tępym wzrokiem w niebo.

Odbite wieczorem w kałużach miasto wygląda jakby ktoś po ulicach rozrzucił prześwietlone fotografie.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Jacob_Filth, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.