24 grudnia 2021 roku, godz. 16:12 4,2°C

***

A coto toto się podziało ze mną. Mój wewnętrzny przydział, wydział mój specjalny, tajna kartoteka, nie tylko akt urodzenia, ale i śmierci, który przecież jeszcze się nie wydał, wpadł w moje ręce. Dosięgły mnie moje szachrajstwa umysłowe, moje gierki i przekręty do tego stopnia, iż samo sobie, a przez to siebie uświadomiłem, iż życie moje właściwie dobiec mus końca.

Skończyły mi się i patos, i interpretacja własnego losu, jak to się interpretuje historię w sposób artystyczny, tak mocno to się wyświechtało, sponiewierane, brudne i zakurzone, od dawna nieużywane i nieprzydatne, tak to się moje pisanie skończyło teraz i na zawsze.

A siedziałem w sobie wygodnie w tej trumnie już od dłuższego czasu. Ale erozja, która objęła mój umysł, a nawet erupcja, wręcz matrymonialna oferta ze strony kosmosu, któren zachciał chędożyć się z mojem myślom, daj mnie do zrozumienia, że dawniejsze czasy, czasy ochrzczone jako chwalebny wizerunek ja artystycznego, odchodzi w niepamięć.

Mój design osobowy, mój projekt oparty na sztuce, ale również własnej sylwetce okazał się być marnym sobowtórem czasu przeszłego, który w dzisiejsze czasy nie ma już dostępu. Tak to mnie ukatrupiły romantyzm, ale przez to również romantyzm jak obumiera i martwy romantyzm przyjmuje formę cynicznej obrony. Ale czemu ja miałbym ględzić o tym, co będzie, skoro jestem, tym, co przeszło?

Siedziałem czasem nad strumieniem, ot, nad rzeczką, a może jakimś po prostu bliżej nie określonym długim i płytkim zbiorowiskiem wody, która płynna i śliska, i czysta, płynęła sobie w dół pagórka, bo nie miała innego wyjścia.

Tam siedząc, pod jakiś tam drzewem, przy jakiejś tam myśli, w jakiejś tam porze roku, tam sobie rozmyślałem nad tym, ile trzeba poświęcić siebie i swoich eksperymentów, gdy zaczyna się majstrować z głosami w głowie. Wtedy też można wszystko obejrzeć w lustrze, jak światło się odbija a dźwięk przyjmuje konkretną postać.

Teraz jednak wiem, że okresy powstawania głosów można dzielić dwojako: na świadome (późniejsze) oraz nieświadomie (wcześniejsze). Innymi słowy tych głosów powstaje dużo, jak człowiek nie zdaje sobie sprawy, a co gorsza, może także nie zdawać sobie sprawy, że one wciąż szepczą, a czasem krzyczą, potrafią rozkazywać i uprzykrzyć nam życie.

Ale ponad tym zbiorowiskiem głosów istnieje głos własny, a ja, moi drodzy, mili Państwo, ja nie jestem głosem własnym. Jestem tylko jego imaginacją. Dlatego życie moje dobiega końca, moja misja również przestaje być aktualna, bo przejmie po mnie obowiązki ktoś, kto jest bardziej do tego przygotowany, chociaż dotychczas praktycznie w ogóle głosu nie zabierał. Musiał dojrzeć w sobie, przemyśleć to i owo, ale to już nie mnie mówić, ani nie mnie wnikać. Mnie tylko umierać.

kukaczka Marlena
 25 grudnia 2021 roku, godz. 8:22

..spokojnych świąt🎄