23 marca 2014 roku, godz. 20:34 6,8°C

."Zamiast udzielenia pomocy zrobią Ci zdjęcie."

Pewnego, porannego i zimowego dnia jadąc rowerem do szkoły, był duży mróz. Przybliżając się do przejścia dla pieszych spostrzegłem, że na chodniku na śliskiej powierzchni znajduje się starsza kobieta, ponieważ się przewróciła i nie mogła wstać. Przeszedłem przez pasy na drugą stronę chodnika. Byłem trochę spóźniony, ale bez zastanowienia się zrzuciłem rower, podszedłem do Pani i pomogłem jej wstać i przejść przez pasy na drugą stronę chodnika. Wcześniej wypadł jej portfel, podniosłem go i oddałem właścicielce. Powiedziała, że są to jej ostatnie pieniądze. Podziękowała mi za udzielenie pomocy i pojechałem do szkoły. Szokuje mnie jedynie fakt, że obok tej kobiety przechodziło kilka ludzi i nikt się nią nie zainteresował, jakby przechodzili koło jakiegoś papierka pozostawionego na ulicy. Jak tak można!? Rozumiem, że dla przechodniów to była obca osoba, ale ta kobieta mogła być, czyjąś babcią, żoną. Ktoś ją kochał, martwił się. Owszem zdarzają się czasami przypadki, że ludzie zachowują się dobrze, pod wpływem serca, udzielają pomocy. Większość społeczeństwa niestety, widzi tylko czubek swojego nosa, mówią sobie przecież to nie mój interes. To na pewno jakiś pijak nie będę podchodził bo po co. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że szybciej doczekamy się zrobienia zdjęcia naszej śmierci czy wypadku, niż pomocy danej osoby. Jak można nauczyć, zachęcić ludzi do działania? Szkoły jak i rodzice powinny uczyć reagować, a nie przechodzić obojętnie nie zwracając żadnej uwagi, udając, że nic nie widzą. Przykład przecież powinien iść z góry. Bardzo ucieszyłem, się że to na mnie trafiło, że to ja pomogłem tej staruszce. Byłem szczęśliwy, że mogłem pomóc. Ktoś inny mógłby np wziąć portfel i nie oddać, albo oddać pusty.
Zareagowałem, ponieważ chciałbym, aby ktoś także kiedyś zareagował jakbym to ja się przewrócił, albo była to moja mama, siostra czy ktokolwiek z moich bliskich.

cytlopka Paulina
 23 marca 2014 roku, godz. 21:23

Dobrze przemyślane, niestety w tych czasach tak jest .. istnieją jeszcze anioły ale to wyjątki takie jak ty ... ja też zawsze pomagam z radością że mogę coś zrobić dla drugiej osoby .. może kiedyś wzbudzimy jakieś współczucie i chęć działania w innych?