12 listopada 2019 roku, godz. 17:32  77,0°C

upadł na ziemię morderca
zabrał w życiu więcej istnień
niż miał lat

teraz leży w kałuży krwi
i umiera w bólu

do nikogo niepodobny
odpad produkcyjny
porażka

mała dziewczynka podała mu wody
chociaż zamordował jej rodzinę

zdjął zakrwawiony palec ze spustu
i darował pierwsze życie

przeżył

ogromny meteoryt zmienił kurs
nie było łatwo
ale
ktoś uwierzył w człowieka

yestem yestem
 18 listopada 2019 roku, godz. 18:16

Masz rację, smutno wygląda szara rzeczywistość pojedynczego człowieka.
W grupie już trochę łatwiej, ale zło też nie występuje pojedynczo.
To ja dziękuję i życzę
miłego wieczorku. :))

kati75 Kati
 15 listopada 2019 roku, godz. 9:03

Artur człowiek jest za mały ,by uniknąć manipulacji, szantażu wpływu silniejszych od niego.Smutne ,że ludzkie życie jest niczym w szponach tych "wielkich".Marionetki ciągane za sznurki,pionki w grze istnienie ludzkie poświęcane w imię chorej wojny.Po trupach do celu.Mysle,że nie zmieni się to ,za dużo zła jest w rękach mamony.Za każdą wojną się kryje.Dzieki za dyskusje a film obejrzę napewno:-)

yestem yestem
 14 listopada 2019 roku, godz. 23:58

Ten film jest inny, to świat oczami dziecka, mądrego dziecka, dziecka bez szans. Nie ma tam brudu wojny, terroryzmu, jest tylko smutna codzienność.

Jeśli chodzi o tych ludzi, to przechodzą pranie mózgu, strach, brak perspektyw, fanatyzm religijny, bieda, ciemnota, młody wiek, manipulacja...
A przecież mnóstwo ludzi udaje się zmanipulować nawet w krajach zamożnej części świata, ludzi wykształconych, z perspektywami, zdawałoby się szczęśliwych... gdy się odkryje, że czegoś im brak.
"Nie wyplewi się z nich tego"... bo komuś na tym zależy, żeby tak było...
To temat rzeka, trudny i bolesny.
Dobranoc :)

kati75 Kati
 14 listopada 2019 roku, godz. 23:21

Obejrze napewno choć nie lubię takich filmów.Kiedys poruszył mnie reportaż ,rozmowa z terrorysta samobójca ,jego celem budynek strategiczny i jego śmierć .W nim nie było strachu tylko uległość,chora uległość,oni są w tym wychowywani,myślą że tak trzeba,to tak jak konie ciągnięte na rzeź.Jego żona spodziewała się dziecka miał to gdzieś ,liczyła się tylko jego wojna.Nie wyplewi się z nich tego,wojna w nich jest jak rzep,którego nikt nie jest w stanie wyrwać.Przerazajace obrazy śmierci w imię czego?

yestem yestem
 14 listopada 2019 roku, godz. 23:12

Tak, jest pewne podobieństwo, tylko inne dziecko... i odmieniony terrorysta.
Prawda jest bardziej skomplikowana, niż nam się zdaje. Skąd się wzięli terroryści? Kto ich szkolił? Dlaczego są gotowi do takich czynów?
Kto wykorzystał Kurdów, a potem ich zostawił?... Kto zagwarantuje bezpieczeństwo innemu krajowi i... dotrzyma obietnicy?... I wiele innych pytań bez odpowiedzi...
Polecam Ci jeszcze inny film, Kafarnaum.
Pozdrawiam :))

kati75 Kati
 14 listopada 2019 roku, godz. 22:59

Ta refleksja bardzo mi przypomina scene z filmu ,który ostatnio obejrzałam.Snajper celujący do terrorysty zabija go,ale po chwili podbiega tam mały chłopak ,bierze w dłonie wyrzutnię ,mając za zabawkę choć tamte dzieci nie mają dzieciństwa , śpią w strachu ,a kule świstaja nad głową.Pierwszy raz snajper modlił się by chłopiec stamtąd odszedł,jakimś cudem coś go wystraszyło i uciekł.W każdym staramy się widzieć człowieka ,zobaczyć go można pochylając się nad nim.Taka mała refleksja...

yestem yestem
 14 listopada 2019 roku, godz. 20:49

Zło jest kuszące, przychodzi bez zaproszenia, wystarczy cicha zgoda, brak sprzeciwu... z lenistwa, z nudy, ze strachu, z chciwości, z bezmyślności...
Ale wystarczy czasami promień słońca, by znaleźć dobrą drogę.
Dziękuję
Miłego wieczoru. :))

andrea69
 13 listopada 2019 roku, godz. 21:03

Zło przenika, dotyk zła zatruwa tkanki. Odruch dobra, bezinteresownego, neutralizuje zło, czasem wymaga to wielu prób, bo trzeba to zło " zeskrobywać" warstwa po warstwie, ale w kazdym- mam nadzieję- tkwi dobro. Clip https://youtu.be/8CdcCD5V-d8

yestem yestem
 13 listopada 2019 roku, godz. 18:15

Ojej, Madź, nie chciałem w Ciebie ciskać meteorytami... ale chętnie Cię posklejam... :)
Kolorowo dziękuję. :))

Onejka,
Najtrudniej, wielu twierdzi, że w Boga wierzy, ale nie wierzy w człowieka.
W każdym, nawet w "odpadzie"jest iskra dobra, świętości, Boga, siła, której nie jest nawet świadomy, ale trzeba uwierzyć w siebie i w drugiego człowieka. Tak, sztuką jest pozostać sobą, wytrwać, to czasami trudniejsze od wstania z martwych.
Dziękuję,
miłego wieczoru. :))

onejka onejka
 13 listopada 2019 roku, godz. 9:51

Wielka prawda...najtrudniej uwierzyć i nieść tą wiarę przez życie...

giulietka M.
 13 listopada 2019 roku, godz. 8:53

Ten meteoryt trafił prosto w moje serce, skruszyłeś mnie tym wierszem.
Barwo!

yestem yestem
 12 listopada 2019 roku, godz. 20:01

Piękny komentarz, Skrzydlaty. Nie wierzy w Boga ten, kto nie uwierzył w człowieka, a ten który uwierzył nie ma pojęcia, że nie jest ateistą, katolikiem, muzułmaninem, protestantem, czy kimkolwiek wydaje mu się, że jest.
Dziękuję. :)

Adnachiel M.
 12 listopada 2019 roku, godz. 18:44

Uwierzyć w człowieka...
Podźwignąć z dna oceanu Atlantydę, to byłoby łatwiejsze...

Piękny akt wiary Arturo.
Chętnie bratam się w każdym, komu ten heroizm nie jest obcy, i dla kogo jest to zryw serca codzienny.

Pozdrawiam :))