23 stycznia 2023 roku, godz. 9:56 111,5°C

Pisarstwo to ucieczka. Pisarz, taki prawdziwy pisarz, w którego przypadku pisanie nie jest nawet powołaniem, jest raczej wewnętrznym przymusem, który to został narzucony pisarzowi wolą bogów.

Pisarstwo jest w przymusem w momencie, gdy człowiek polubił słowa, popadł w fascynację, zauroczenie słowem, popadł w to melodyczne uwielbienie dla ciągu znaków i linijek. Chociażby chciałby samego siebie okłamać, nie może z czystym sumieniem zaprzeczyć, że pisarstwo to częściowo kompleks boga. Trudno oprzeć się wrażeniu, że obcowanie ze światem dla pisarstwa może stanowić impuls zapalny do tego stopnia, iż kolejne stronice, na które pisarz przelewa nawet nie własne myśli, ale obraz świata, z czasem to tylko stos ofiary na którym spłonęły jakakolwiek ufność do świata, jakiekolwiek, głębsze zainteresowanie tym podstawowym światem - cywilizacją.

Pisarstwo to przymus o tyle głęboki i wewnętrzny, że w zasadzie nie ma w pisarstwie, aż tak bezpośrednio podłoża w świadomości. Pisarstwo bierze się raczej z intuicji, z przeczucia, iż jest bardzo dużo rzeczy i zjawisk, które umykają naszej uwadze, co nie oznacza, iż dzięki odpowiedniej praktyce, nie istnieje możliwość powrotu, odtworzenia w myślach poszczególnych zdarzeń, jak istnieje możliwość odtworzenia snów tuż o poranku.

W gruncie rzeczy jednak, pisarstwo było, jest i będzie ucieczką od systemu. Systemu typowo ludzkiego. Od zbiorowej tożsamości. Od zbiorowych tożsamości. Od zbiorowego życia, w zbiorowym modelu myśli, uczuć i wrażeń.

Słowo przechodziło szereg ewolucji, zmieniało formę i funkcję, podobnie, jak pisarstwo ulegało ciągłej transformacji do momentu, w którym osiągnęliśmy moment, iż pisarstwo, jak również pisarz wracają do swoich pierwocin.

W zasadzie pisarstwo jest rodzajem śmiertelnej choroby. Jest to choroba nieuleczalna, i zdaje się, iż nie istnieją żadne przesłanki ku temu, by ów chorobę miało się leczyć, by leczenie miało okazać się skuteczne. Nie widać przesłanek ku temu, by w zasadzie miało to jakiś sens lub wartości. Choroba nieuleczalna, która im szybciej uśmierci małego człowieczka, z całych wachlarzem egocentryzmu, zazdrości, perwersyjnego przywiązania do własnych emocji, przeżyć i materii, tym lepiej dla samego pisarstwa.

Podobno należy żyć pełnią życia. Myślę jednak, że życie zaczyna się dopiero z jedną nogą w grobie. Jeśli jesteśmy choć trochę żywi, to jesteśmy też już trochę martwi.

Wszystko jest bez znaczenia.
Ja jestem bez znaczenia.
Przestaję istnieć.
Niczego już nie wiem i jest mi z tym dobrze.
Niczego już nie rozumiem, dlatego czuję się wolny.
Nie mogę nawet powiedzieć, by życie było życiem,
czymś więcej, niż tylko złudzeniem,
niż tylko przeświadczeniem,
niż tylko wiarą w kształty i formę.

LR Lila Róż
 23 stycznia 2023 roku, godz. 12:08

O słowach mogłabym czytać godzinami.

Irracja Grzegorz, Antoni.
 23 stycznia 2023 roku, godz. 10:59

... to również potrzeba dzielenia się z innymi...

;-)

Shadow Work Shadow Work  23 stycznia 2023 roku, godz. 11:06

W moim przypadku jest to potrzeba, w pewnym sensie, dość obca. Ew. bardziej przywilej, czy możliwość. Ale z technicznego punktu patrzenia, bez znaczenia :P, wedle mojej perspektywy

Irracja Grzegorz, Antoni.  23 stycznia 2023 roku, godz. 11:08

... miłego dnia...

;-)

Shadow Work Shadow Work  23 stycznia 2023 roku, godz. 11:08

Dziękować :)
wzajemnie