Złoty Itek.
 13 października 2020 roku, godz. 15:50

Jasne. Nic nowego.
Co to za szczęście które przeminie ? co to za miłość która w nienawiść się rozwinie ? retorycznie pytam.

Jacob_Filth Jot
 13 października 2020 roku, godz. 11:58

Jako, że ja, to ja, myślę, że jednym z motorów napędowych miłości jest właśnie egocentryzm, co prawda, nieco pod przykryciem, subtelnie, jednak cokolwiek człowiek robi w imię miłości, dla drugiej osoby, robi dla siebie, bo finalnie chodzi o egocentryczne szczęście, poczucie spełnienia, dobrze wykonanej roboty, ale to tylko ja

Naja Ela
 13 października 2020 roku, godz. 11:04

Chyba, że miłujemy ponadnormatywnie siebie :-)