Adnachiel M.
 17 lutego 2018 roku, godz. 17:35

Lubię kardiologiczne testy :)
Coraz mniej takowych, a przecież serca nie da się zagłuszyć.
Piękne.
Pozdrawiam :)

yestem yestem
 13 lutego 2018 roku, godz. 22:01

Bardzo piękne słowa
i piękna pod nimi rozmowa.
Pozdrawiam. :))

giulietka M.
 13 lutego 2018 roku, godz. 8:47

Takich historii jest wiele, ludzie o nich nie mówią, boją się, nie mają wiedzy.
A przecież my, spadkobiercy majątku, o który walczyli żołnierze wyklęci, winni jesteśmy im to, z czego ich ograbiono: dobre imię, prawdę i pamięć.
Z tym IPN-em to niezły pomysł, ale sprawa jest bardziej skomplikowana, niemniej warto powalczyć z urzędnikami;)
Fajnie spotkać kogoś kto ma podobne doświadczenia;) Miłego dnia, Seba!:)

IKON Sebastian
 12 lutego 2018 roku, godz. 12:09

Ja osobiście odkryłem tą niewygodną historię, która była ukrywana przez postkomunistyczne elity jakieś 8 lat temu...
Nie miałem zielonego pojęcia o tym kim byli, co robili i jak byli traktowani ludzie, którzy walczyli o Polskę. Po kilku latach dowiedziałem się od mamy, że jej tata - mój dziadek, był żołnierzem AK skazanym na karę śmierci. Od tego czasu jeszcze bardziej zaczęło mnie to ciekawić... W przeciągu kilku lat stałem się posiadaczem ponad 500 pozycji książkowych o tej tematyce. Gdyby nie ustawa o amnestii, [...]

giulietka M.
 12 lutego 2018 roku, godz. 8:29

Historię tzw."Wyklętych" śledzę od jakiegoś czasu bardzo uważnie i pamiętam w jakim byłam szoku, kiedy odkryłam, co działo się w tym kraju z bohaterami po 1945 roku...
Interesowało mnie to tym bardziej, że moich dwóch dziadków i dziadek mojego męża, po którym nosimy "lewe" nazwisko byli żołnierzami AK.
Ale nikt w rodzinie nie chciał mówić o tym w jaki sposób zginęli bracia mojej babci. A babcia mojego męża bała się opowiedzieć prawdziwą historię dziadka, który wg mnie był bohaterem. Strach jednak był silniejszy od dumy...
Staram się wszelkimi sposobami dotrzeć do ludzi i informacji o żołnierzach AK z mojej rodziny, żeby pamięć o nich nie umarła, ale to nie jest takie łatwe.
Dlatego w między czasie odrabiam stracone lekcje historii czytając życiorysy Inki, Łupaszki czy Pileckiego.
Dziękuję za link, chętnie obejrzę w wolnej chwili. ;)
Miłego poniedziałku! :)

IKON Sebastian
 9 lutego 2018 roku, godz. 17:16

Tutaj raczej nie chodzi o wychowawców historyków i o ignorancję, a o to w jaki sposób przedstawiano i przedstawia się Nam historię...
Kiedyś myślałem, że był to polski rząd i polskie więzienia, do czasu aż dowiedziałem się, że właśnie w tamtych czasach, w tamtych więzieniach, ginęła na masową skalę przedwojenna polska inteligencja, duchowieństwo i żołnierze podziemia niepodległościowego oddający życie za wolną Polskę.

„Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie.”

Też wierzę w miłosierdzie...
Mam coś na weekend w wolnej chwili :))

Miłego weekendu! :)

https://www.youtube.com/watch?v=JHIUno-6Hjc

giulietka M.
 9 lutego 2018 roku, godz. 8:10

To prawda, dlatego dobrze jeśli już teraz osądza nas nasze serce.:)
No widzisz, jak to źle mieć całe życie wychowawców historyków i ulgi na historii. I wyrasta się na takiego ignoranta jak ja.
Wstyd mi.
Ale nadal wierzę w miłosierdzie, które sprawia, że nie musimy się bronić przed lawiną oskarżeń i stajemy nadzy wobec czyjejś miłości, żeby samemu przejrzeć i dostrzec wszystkie swoje winy. Takie przynajmniej mam doświadczenia w kontaktach z ludźmi i Panem Bogiem.

Miłego dzionka:))

IKON Sebastian
 8 lutego 2018 roku, godz. 19:50

Bóg Nas nie ocenia, to prawda... natomiast będzie sądzić Nasze zachowanie
Kocha bezwarunkowo, ale jest także bezkompromisowy
"Tak - tak, nie - nie"

Myślimy o tym samym Hessie :)

Miłego wieczoru :))

giulietka M.
 8 lutego 2018 roku, godz. 19:19

Chodziło mi o miłość, której uczy nas Bóg, który nas nie ocenia, a gdy stajemy w obliczu jego dobroci, widzimy naszą ułomność jak plamy na białym ekranie.
A to chyba nie o tym Hoessie myślę, czytałam tę historię, polecam:https://pl.aleteia.org/2016/08/15/komendant-auschwitz-i-milosierdzie-boze/
Pozdrawiam i dziękuję za wymowny komentarz. :-)

IKON Sebastian
 8 lutego 2018 roku, godz. 17:23

Miłość nie osądza, ale zdania będzie bronić za cenę życia...

A odnośnie Hossa, to bardziej skomplikowana polityka miłości, ale może nie będę się rozpisywał :))
W każdym razie nie był osadzony w polskim więzieniu, a wysokie funkcje w komunistycznym aparacie bezpieczeństwa sprawowali... Żydzi ;)

Pozdrawiam ciepło :)

giulietka M.
 8 lutego 2018 roku, godz. 13:58

Chciałam, żeby było jaśniej.;)
Dokładnie o to chodzi, dziękuję i pozdrawiam.:)

kati75 Kati
 8 lutego 2018 roku, godz. 12:54

poprzednie też mi się podobało Madziu ;)największym krytykiem jest nasze serducho wobec niego najtrudniej udawać !świetna myśl!

giulietka M.
 8 lutego 2018 roku, godz. 12:04

Wczoraj czytałam historię zbrodniarza wojennego Hossa, który zabił miliony ludzi w Auschwitz.
Kiedy został skazany i osadzony w polskim więzieniu, spodziewał się najgorszego i bardzo się tego bał.
Jednak strażnicy więzienni okazali mu miłosierdzie, a wtedy on się nawrócił i żałował bardzo swoich czynów.
Kiedy przestajemy być oceniani, stajemy w prawdzie przed sobą i Bogiem. Tak, to bolesne, ale ten ból oczyszcza.

carolyna Karolina
 8 lutego 2018 roku, godz. 11:05

I to jest chyba bolesniejsze