28 października 2011 roku, godz. 14:54  15,3°C

Dla osoby wierzącej, śmierć jest jak wyjazd bliskiej osoby - ten sam rodzaj tęsknoty ale większa odległość.

iza36 iza
 8 grudnia 2015 roku, godz. 14:51

Chyba nie straciłeś nikogo naprawdę dla Ciebie ważnego. Trzy miesiące temu pochowałam swojego Tatusia i nie czuję się jakby wyjechał.
Są we mnie emocje których nigdy wcześniej nie czułam, a przynajmniej nie tak intensywnie mimo, że przeżyłam śmierć bliskich osób to uwierz, że śmierć kogoś kogo nazywałeś np. Tato przeżywasz bardzo intensywnie i nie jesteś w stanie przekonać siebie, że rozstajecie się tylko na "chwilę".

mistyczna weronika anastazja
 11 lutego 2012 roku, godz. 21:44

niewyznaczalna odległość
i bliskość, której nie da się wyrazić słowami...
tak, masz rację
piękna myśl tchnie nadzieję...

pozdrawiam

Nutricia Binka
 4 listopada 2011 roku, godz. 22:21

Ładnie :) i..zawsze jest szansa na kolejne spotkanie :)

andrea69
 4 listopada 2011 roku, godz. 18:28

hm...chyba niekoniecznie ten sam rodzaj tęsknoty...ileż pytań, słów pozostaje głuchych po śmierci...wyjazd nawet najodleglejszy nie uniemożliwia kontaktu via telefon, internet, pocztę...po śmierci bliskiej osoby pozostaje pustka- żadna tęsknota z nią równać się nie może...

Przemio Przemysław
 30 października 2011 roku, godz. 20:28

to nie jest ateistyczny pogląd ; D

Przemio Przemysław
 30 października 2011 roku, godz. 18:52

trudno żeby ateista wierzył ; D

Irracja Grzegorz, Antoni.
 28 października 2011 roku, godz. 15:43

... błędem jest ten sam "rodzaj tęsknoty"... ciężko sobie wtedy życie ułożyć... nawet jeśli spotka się kogoś bardziej wartościowego...

Przemio Przemysław
 28 października 2011 roku, godz. 15:27

może błędem była zmiana myśli. trzeba być konsekwentnym ; )

Irracja Grzegorz, Antoni.
 28 października 2011 roku, godz. 15:18

... też tak kiedyś myślałem... dziś wiem, że to był błąd... mocno zaważył na moim życiu...