Papillondenuit marie
 20 listopada 2021 roku, godz. 23:32

…albo pozwolić się ukrzyżować.

Pozwalając się mu nieść jesteś nadal jego funkcją / w jego władzy.
(:

danioł daniel tomczyk  22 listopada 2021 roku, godz. 20:11

czy oddając wolę Bogu (przyjmując Jego wolę) pozostajesz w niewoli?

Papillondenuit marie  22 listopada 2021 roku, godz. 22:42

Jeśli jego wola jest twoją wolą, pewnie nie odczuwasz jej jako niewoli. Gratuluję wówczas osiągnięcia wyżyn samoświadomości i - chyba można tak to nazwać - czegoś w rodzaju pełni istnienia.

Gorzej jeśli wspomniany Bóg jest jedynie konstruktem mentalnym potrzebnym po to, by za bardzo nie brać odpowiedzialności za swoje wybory.

Jakoś tak wyszło, że w „imię boga” działy się m.in. najgorsze zbrodnie.

danioł daniel tomczyk  24 listopada 2021 roku, godz. 21:36

Wydaje mi się, że wiesz o co chodzi. Pewnie nawet bardziej niż ja. Ja tylko staram się wierzyć.

I nie ja już jestem tu najważniejszy więc nie chodzi tu o "wyżyny samoświadomości", a niziny łaski.

"Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa." Łk 9,23-24

Nawet jeśli jest jedynie mentalnym konstruktem, nawet jeżeli nie istnieje, nawet jeśli nie ma zbawienia, ni Wielkiej Bożej Miłości, to jeżeli w to wierzysz, jeżeli naśladujesz nieistniejącego Chrystusa, oddajesz siebie za innych, kochasz tych, których opluwają, starasz się być jak On - to nie ma znaczenia czy Bóg jest czy Go nie ma bo ten konstrukt pozwala czynić miłość i dobro.

W imię pieniądza dzieją się chyba gorsze zbrodnie, a jednak wszyscy zarabiamy, zwykle więcej i więcej.

Papillondenuit marie  26 listopada 2021 roku, godz. 1:18
Edytowano 26 listopada 2021 roku, godz. 1:21

Nie wiem o co chodzi. Znam Ciebie sprzed 10 lat, nie wiem kim teraz jesteś i jakie masz myślenie. Choć czytając twoje myśli mam pewne „intuicje”.

Wyżyny świadomości to dla mnie właśnie niziny łaski lub raczej pokory. Życie w zgodzie ze sobą i akceptacja tego, na co nie mam wpływu.
Jeśli nie ty jesteś najważniejszy to kto?
Żeby pozbyć się ego, trzeba mieć ego.

Mówisz do mnie pismem, więc odpowiem parafrazą:
Kto chce żyć nie biorąc pod uwagę siebie, umrze. A kto straci swe życie oddając je za siebie, ten je zachowa.

Być może Bóg w którego wierzysz pozwala czynić miłość i dobro. Być może jest to sposób na życie.
Ale czy to właśnie jest życie?

W imię Boga, miłości, pieniędzy mogą dziać się największe zbrodnie, mogą też dziać się najpiękniejsze rzeczy. Wszystko zależy od człowieka i jego intencji.

danioł daniel tomczyk  1 grudnia 2021 roku, godz. 17:26

Nie wiem kto jest najważniejszy. Ja jedynie uważam (że jest tak a nie inaczej) lub wierzę.
Nie kto, a co jest najważniejsze. Wydaje mi się, że to relacja miłości.
Nie wiem czy pisałem o ego, ale tak, by się go pozbyć to trzeba je mieć i być świadomym, że je masz (a nie ono ciebie).
Co do parafrazy to mógłbym się z tym zgodzić, ale nie wierzę w samozbawienie.
Bóg jest jeden, każdy wierzy w Jednego. Czy mi pozwala, raczej mnie uzdalnia.
Jeżeli Relacja z Bogiem jest śmiercią to wybieram bycie martwym.
Skoro wszystko zależy od człowieka, od czego zależy człowiek…..

Papillondenuit marie  4 grudnia 2021 roku, godz. 12:29

Czym jest relacja miłości? Po czym ją poznajesz?

Ja widzę to tak, że relacja jest kluczem (i furtką), do ogrodu w którym kwitnie miłość. Zatem to nie relacja opiera się na miłości, a miłość na relacji.
Jeśli potrafię odnaleźć swoją drogę i nią podążać, jednocześnie akceptując swoje ograniczenia, to pojawia się ufność i wiara, a z nimi to, co mogłabym nazwać miłością, gdybym chciała ją nazywać.

Czy Bóg jest jeden? A może wielu, każdy w końcu wierzy w to, co jest mu najbliższe. Pytanie może powinno brzmieć nie w co wierzę, a po co? Bardzo trudno odpowiedzieć na nie uczciwie...
Uzdalnia Cię, a więc daje moc. Czym jest ta moc?

„Jeśli relacja z Bogiem jest śmiercią to wybieram bycie martwym”. To czy jest śmiercią czy nie zależy od tego z jakim bogiem masz relację.

Wszystko, a przynajmniej - jak mi się wydaje - wiele zależy od intencji człowieka, jego poczucia odpowiedzialności i tego w jakim stopniu chce je dźwigać. A paradoks człowieka polega na tym, że zależy on zarówno od „wszystkiego”, jak i od siebie.

danioł daniel tomczyk  22 stycznia 2022 roku, godz. 16:50

Miłość jest szczególną formą relacji. Najpełniejszą. Może źle się wyraziłem.
Po czym poznaję miłość … zawierzam, a poznaję po owocach.
Ktoś napisał, że miłość jest jedyną „rzeczą”, którą jeżeli się dzielisz i rozdajesz to ci jej nie ubywa lecz przyrasta.
Poznaje ją po „wpływie” na rzeczywistość, siebie i ludzi. Jeżeli ją przekazujesz to wszystko staje się Takie.

Ty odnajdujesz drogę, by odnaleźć (nazwać) miłość.
Ja odnajduję miłość, by nazwać ją drogą.

Czy jest jeden. Nie wiem. Ja [...]