20 stycznia 2020 roku, godz. 19:01  145,4°C

bił mnie przepił mój posag
i zostawił ciążę
trzymam nóż
dla dziecka nie mam nic na śniadanie
leży w kałuży krwi kat zimny
mój nieksiążę
łajdak był lecz wróć mi go
bo tęskno mi panie

yestem yestem
 26 stycznia 2020 roku, godz. 1:50

Bez przesady dziękuję. :)

szpiek Mariusz, Belzebiusz
 25 stycznia 2020 roku, godz. 9:26

Bez przesady...

yestem yestem
 24 stycznia 2020 roku, godz. 21:08

Mariusz, niełatwo odgadywać sens czytając dosłownie i często trudnym, dawnym językiem. :) Wiele słów tu użytych ma dziś zupełnie inne znaczenia, przekleństwo, zakon, także inaczej postrzegamy dziś rzeczywistość, mamy inne podejście do prawa, do słowa pisanego, bardzo inne. :)
Dziękuję za odwiedziny i komentarz. :)

szpiek Mariusz, Belzebiusz
 24 stycznia 2020 roku, godz. 12:54

Ja tam nie jestem teologiem i czytam Biblię literalnie, ale z głową i bez przypisów, a tam jest napisane:
„Bo wszyscy, którzy polegają na uczynkach zakonu są pod przekleństwem; napisano bowiem: Przeklęty każdy, kto nie wytrwa w pełnieniu wszystkiego, co jest napisane w księdze zakonu. … Chrystus wykupił nas od przekleństwa zakonu, stawszy się za nas przekleństwem, gdyż napisano: Przeklęty każdy, który zawisł na drzewie” Galatów 3:10,13
Taka dygresja dla "przepisowych" chrześcijan

yestem yestem
 23 stycznia 2020 roku, godz. 18:32

Kati,
Każda z Was poruszyła kilka aspektów, wszystkie ważne, bo problem jest złożony. Tak, to nie jest problem konkretnej kobiety, konkretnych osób, to problem znacznie szerszy, w zasadzie problem całego społeczeństwa, a szczególnie bolesny w małych społecznościach, gdzie nie ma pomocy, ani ucieczki. Ona nie pojmie, że musi przestać go usprawiedliwiać, ona często go wciąż kocha, albo znalazła się w pułapce, z której nie ma wyjścia. Udowodnienie winy jest bardzo trudne, gdy nawet ofiara trzyma stronę kata. Rozwody... [...]

kati75 Kati
 23 stycznia 2020 roku, godz. 10:01
Edytowano 23 stycznia 2020 roku, godz. 10:48

Artur każda z nas poruszyła inny aspekt problemu,każdy równie ważny .Ja na początku odrazu napisałam ,że problem tkwi nie tylko w kobiecie ale i w otoczeniu w jakim mieszka, żyje.Czasem ona nie mówi o tym głośno ,czasem ukrywa rękawy pod którymi kryją się siniaki.Czy bliscy widzą tak czasem tak,ale wolą się nie wtrącać,dopóki ona nie pojmie ,że musi przestać go usprawiedliwiać problem nie zniknie.Przez lata manipulowana,zastraszana ..."gdzie ty pójdziesz,kto cię weźmie z dziećmi? I innego tego typu słowa.Z obawy [...]

yestem yestem
 23 stycznia 2020 roku, godz. 00:19

Kati, Onejka, Ala
Dziewczyny, podziwiam Wasze komentarze. :)

Onejka,
To prawda, KK, ale też inne instytucje religijne żyją jeszcze w średniowiecznych czasach i takie czasy im się marzą. Najważniejsze jest posłuszeństwo i niezachwiana pozycja instytucji, pozycja finansowa i medialna. Ze złem się nie walczy, zło się chowa i... goli owieczki...

Ala,
oczywiście, że jest wielu dobrych księży, poszli tam z czystymi intencjami,
usiłują dawać tyle, ile tylko mogą. Ale ich zwierzchnicy mają inne zdanie, instytucja ma być [...]

kati75 Kati
 22 stycznia 2020 roku, godz. 18:03

Alu masz rację ,poruszony aspekt strachu,dzięki temu "pasterz"może bezkarnie prowadzić swe owieczki na zatracenie.Manipulacja to broń,choć nie strzela robi wielkie straty.Nie wkładam wszystkich księży do jednego worka,zdarzają się przypadki ,że bardziej niż swoją kabzę nabijać ,odejmuja sobie by pomóc swoim parafianom.Niewiem czy zauważyliście taki proceder,że jak młody ksiądz który pięknie "kwitnie",angażuje się ,lubią go dzieci,bo organizuje im wolny czas,albo udziela się ,robi akcje nagle po jakimś czasie [...]

sprajtka Ala
 22 stycznia 2020 roku, godz. 14:03

Zasmuciliście mnie tymi słowami. Też tak sądzę jak Wy. Są księżą, którzy wiele chcą i mają czyste serca i ręcę, ale im nie pozwalają "wewnętrzne układy ".
Nie można ich idealizować, ani wszystkich do wspólnego wora. Niestety tu nie chodzi o prawdę, moralność, dobro tylko o prestiż, majątek, poważanie. Kościół ma władzę i boi się jej utraty. Czym człowiek bardziej zastraszony tym łatwiejszy do kontroli. Nic tak nie uzależnia jak strach. I tu właśnie o ten strach chodzi. Czasami strach o dzieci jest większy od tego, co ludzie i ksiądz powiedzą i wtedy dochodzi do "konfrontacji strachu z oprawcą"...

kati75 Kati
 22 stycznia 2020 roku, godz. 12:58

Onejko kościół umywa ręce jak zwykle!Tłumaczy kobiecie ,że przysięgała przed ołtarzem,że go nie opuści aż do śmierci!Pomoc z ich strony?wolałabym chyba iść do psychologa niż szukać u nich pomocy.Z nauk jakie nam przekazują najmniej właśnie oni korzystają.Czy oprócz kolędy corocznej,z której mają zyski nie małe, oprócz opieki nad swoimi"owieczkami" nie poczuwają się do odpowiedzialności za nich.Mało jest księży z powołania i nawet jak trafi się ksiądz z powołania,mówię tu o nowo święconych księżach,zbytnia ich ofiarność i pomoc ludziom zostaje przez wyższych tłamszona niestety.Musi zniknąć stereotyp błędnego życia w kłamstwie i woalce fałszu ,by prawdą przetrzeć oczy iluzji!

onejka onejka
 22 stycznia 2020 roku, godz. 12:16

Kościół katolicki jest jednym z głównych winowajców takich sytuacji. Bo kiedy on pije i bije, jedno co kobieta usłyszy - taki twój krzyż, musisz go dźwigać, ale pamiętaj będziesz zabawiona pierwsza... A on ? jest biedny, bo chory ! Nie mam nic do wiary w Boga, ale co kościół robi w tej kwestii ... szkoda gadać, każdy wie. A to właśnie kościół, parafia, powinna brać pod skrzydła takie kobiety...no ale dla kościoła kobieta jest wciąż człowiekiem drugiej kategorii.

kati75 Kati
 21 stycznia 2020 roku, godz. 22:39

A gdzie ona się podzieje!Kto przygarnie samotną matkę z gromadką dzieci?Kto się tym przejmie?Syndrom ofiary ,która wie ,że jest krzywdzona ,ale nie widzi wyjścia.Potrzebna jest pomoc kogoś zewnątrz,nawet psychologiczna ,ktoś za to pieniądze bierze,że siedzi w urzędzie.To może pomogą tam gdzie trzeba!Poza tym jest takie dziwne przeświadczenie,że lepiej nie wtrącać się w nie swoje sprawy ,nawet słysząc ,że za drzwiami sąsiadów słychać bójki i burdy.Na co komu niebieska linia ?skoro prześladowca wraca do domu i dalej robić swoje.

yestem yestem
 21 stycznia 2020 roku, godz. 22:03
Edytowano 22 stycznia 2020 roku, godz. 22:49

Onejka,
Tak, prawo coraz gorsze, bardziej zagmatwane, sprzeczne przepisy, a ich waga wciąż większa od człowieka, którego dotyczą, ale jeszcze gorsze jest egzekwowanie tego prawa... Znów co chwila słyszę radość z zakupionych samochodów do karania źle parkujących. SUKCES! Nowe fotoradary... karany ma być właściciel samochodu, a nie kierowca - sprawca. Morderca jest niewinny, póki nie udowodni mu się winy, a
właściciel samochodu jest winny i koniec, kropka.
Piesi mają się gapić w smartfony i przełazić przez jezdnię, a [...]

kati75 Kati
 21 stycznia 2020 roku, godz. 17:16

Są takie przypadki i są takie kobiety.Ona jest pozostawiona sama sobie,przez społeczeństwo jeszcze napiętnowana,gdy z gromadką dzieci szuka pomocy.Woli na siebie wziąść całe zło,podnosić z podłogi swoją godność nie raz.Można zapytać ją dlaczego?ona na to bo tak trzeba,nie raz usprawiedliwia swojego kata,wciąż naiwnie wierzy ,że kiedyś on się zmieni.Problem nie tylko twi w kobiecie,ale i w otoczeniu.Jak zwykle skłaniasz do refleksji i głębszego zastanowienia!

onejka onejka
 21 stycznia 2020 roku, godz. 11:07

Bardzo złożony problem. Złe prawo, konserwatyzm, zaściankowość. Wszystko to, składa się na takie tragedie. Bije, pije, ale jest, jak napisała Ula, czyli kobieca naiwność i głupota oraz wszechobecne stwierdzenie, że dziecko, dzieci, powinny mieć obje rodziców razem, bez względu na toksyczność jaka jest w tym związku. A także, to, że w niektórych zwłaszcza małych wiejskich środowiskach kobieta z dzieckiem jest nikim. A miłość w związku to jakiś oksymoron... I tak wiszą te portki, aby wisiały....
Super tekst !