8 lutego 2020 roku, godz. 15:53  4,3°C
Edytowano  8 lutego 2020 roku, godz. 15:58

Do M.

No i co żeś najlepszego zrobił? Po co Ci to było? Cierpimy teraz oboje - ja i Ty. Nie mogę Ci pomóc, przykro mi, ale nie daję rady. Sam naważyłeś tego piwa to teraz wypij. Mogłeś się mnie posłuchać, nie zawsze mam rację, ale w większości zawsze jest na moje. Płaczę cały czas, bo było mi z Tobą dobrze. Czułam się kochana i spełniona, dopóki nie pojawił się on... alkohol. Ten diabeł, który Cię pochłonął w całości. Sam sobie nie dajesz rady z nim i nie pozwalasz, aby Ci pomogli go zabić. Czemu nie pomyślisz o nas? O naszej wspaniałej miłości, naszej bajce, w której my razem stanowimy jedność i szczęście? Nie wiem. Teraz jesteś bez domu, bez honoru, bez godności, beze mnie... Zostałeś sam z butelkami pełnymi tych okropnych sików. Kręcą się obok Ciebie dziwni ludzie, jacyś sekciarze, a może i nawet jacyś narkomani... Martwię się o Ciebie zawsze, czy jesteś bezpieczny, czy nic Ci nie jest, czy żyjesz... Jeśli sam sobie nie pomożesz to nikt Ci nie pomoże, bo musisz chcieć. Przeszedłeś szkoły życia, wytrwałeś parę lat bez potrzeby alkoholu, ale teraz znowu coś w Tobie pękło. Wiesz, że Cię kocham i pragnę, ale nie chcę żyć z pijakiem. Tak bardzo bym chciała, żeby wszystko się fajnie ułożyło, żebyśmy mogli być razem, żebyś był posłuszny, żebyś nie ulegał pokusom. Wiem, że już dawno powinnam odpuścić bycie z Tobą, ale nie mam sumienia się Ciebie pozbyć, bo kocham Cię. Czemu nie docenisz tego? Miałeś dach nad głową, pracę, jedzenie, miłość... A teraz można sobie tak pisać i mówić. Czasu się nie cofnie, a ja nie wiem co będzie za chwilę, co będzie jutro, pojutrze, za tydzień, miesiąc, rok... Tęsknię za Tobą bardzo. Wróć proszę, do poprzedniego stanu :(

sprajtka Ala
 8 lutego 2020 roku, godz. 20:31