21 stycznia 2011 roku, godz. 1:32 14,8°C

"Intymność"...

Chciałbym...chciałbym... co ja właściwie chciałbym ? To takie realne, zda się, i takie ulotne, jednocześnie. Chciałbym....co....?

Chciałbym Cię zobaczyć leżącą obok. Zobaczyć w półmroku taką nagą, delikatnie przysłoniętą, od niechcenia rzuconym prześcieradłem. Widzieć prawie każdy szczegół oczami i zarazem domyślać się reszty myślą i sercem. Te krągłości i wzniesienia, te dyskretnie skryte tajemne i pociągające miejsca. Obserwować na Twej twarzy ten lekki wstyd zmieszany z nadzieją, ba... z pewnością nadchodzących uniesień i rozkoszy.
Chciałbym leżeć obok Ciebie. Z tymi samymi uczuciami w sercu i duszy. Z poczuciem pewności że jestem dyskretnie lecz natarczywie obserwowany. Z czułością i uwielbieniem, z obawą i pożądaniem. W ten sam sposób w jaki spoglądam na Ciebie.

Chciałbym dotykać Twych włosów, bawić się ich kosmykami, poczuć ich delikatność i zapach. Pieścić dłońmi, delikatnie skronie i policzki, drażnić palcami brwi i usta. Widzieć kocio-zmrużone oczka. I czuć, we własnych włosach, na całej twarzy Twe delikatne, czułe dłonie i paluszki. Pieszczotliwie uspokajające i zarazem wyzwalające radość i pożądanie.

Chciałbym poczuć, na swych ustach gorąco Twego oddechu... i spijać z Twych warg słodycz pragnienia i nadziei, poczuć Twój języczek, wilgotny, delikatny i ruchliwy. Wpierw delikatne jak dotyk skrzydeł motyla, muśnięcia przeobrażające się w obietnicę nadchodzący chwil niebiańskich, aż po taniec namiętności i pożądania.I odpłacić Ci tym samym, ofiarować to samo.

Chciałbym Cię przytulić. Delikatnie masować i pieścić całe ciało. Poczuć bliskość piersi, brzuszka i gorącego łona. Wodzić rękami wzdłuż kręgosłupa, prężnych pośladków,ud i nóg. muskać piersi i czuć ich drżenie, powolne nabrzmiewanie chęcią i pragnieniem. I całować całą, ramiona, szyję i brzuszek, wszystko na co pozwolisz. A zwłaszcza piersi tak nabrzmiałe i ponętne, poczuć językiem i ustami ich smak, kształt drgających brodawek.

Chciałbym poczuć to mrowienie w okolicy pleców. Ten dreszcz ciała wyzwalany Twoimi rękoma i ustami. Poczuć na piersi oddech Twój, delikatne muśniecie stojących sutków. Ciepło brzuszka i łona, mocny a tak zarazem delikatny uścisk ramion i nóg.

Chciałbym głaskać i bawić się tymi czarnymi kędziorkami skrywającymi Twoją kobiecość, loczkami gęstwiny otaczającej to pożądane miejsce. Miejsce rozkoszy, tajemnej wymiany wzajemnych ofiar miłości i życia. Drażnić i pieścić palcami to najintymniejsze miejsce. Czuć dłonią jak z wolna wilgotnieje, staje się gorące. Jak otwiera się niczym, czerwono-różowa muszla odsłaniająca swą najcenniejszą perłę, niczym drzwi domu w którym czuć atmosferę niecierpliwego oczekiwania na gościa. Gościa tak miłego, tak pożądanego i długo oczekiwanego. Wręcz usłyszeć dłonią i palcami ten niemy krzyk - choć i wejdź, weź i daj wszystko co najgorętsze, najżarliwsze. Daj i weź rozkosz i spełnienie.

Chciałbym poczuć na swym łonie, między swymi udami, lekko chłodnawe lecz delikatne i drżące, Twe paluszki. Paluszki bawiące się włosami, ciekawe i muskające, delikatnie badające i głaszczące wszystko dookoła. Paluszki wywołujące to tajemne i rozkoszne drżenie, wyzwalające pragnienie i pożądanie, zmuszające do zmężnienia, do szybkiego dopływu krwi aż po fizyczny ból prawie nie do zniesienia. I uzyskać ukojenie bólu...

Chciałbym się wtulić w Ciebie. Wejść swą męskością w szeroko otwarte wrota Twej kobiecości. Poczuć wilgoć i żar Twego wnętrza. Poczuć drgająca vaginę, wszystkie zakamarki i miejsca pragnące wypełnienia przez część mego ciała. I chcę to wszystko wypełnić sobą, dać się złapać i uwięzić póki nie spełni się wzajemność pożądania i ukojenia. Zatopić się, wręcz zjednoczyć w jedną całość. Całość serca, dyszy, ciała i uczuć. Pić całym sobą i całym sobą ofiarować to wszystko co dane jest tylko nielicznym. Tym którzy potrafią prostolinijnie i tak naturalnie kochać. Potrafią, nie dawać i brać, lecz ofiarowywać całego siebie i przyjmować ofiarę bliskiej osoby.

Chciałbym zostać w Twej muszelce. Spenetrować ją delikatnie i nie śpiesznie. To trochę się wycofać, to znów wejść głębiej, i znów się cofnąć, i znów zapuścić się dalej. Najpierw powoli, rozważnie, z lekką obawą nowego gościa który nie jest pewien czy będzie mile przyjęty. Później już odważniej i śmielej, jak pewny swej pozycji domownik, jak gospodarz znający swój dom, wiedzący gdzie i po co idzie.Aż na koniec być jak bawiące się i biegające dzieci, jak wirujący w szalonym tańcu zakochani.

Chciałbym czuć i obserwować jak szybujesz, raz po raz... nie licząc niczego. Dając szczęście i radość, rozkosz i spełnienie aż przyjdzie ten moment, nawet nie wiedząc kiedy, gdy rzucę się w pościg za Tobą... szybując coraz wyżej... goniąc Cię niedościgłą i radosną...gonić szybko, w szalonym tempie tańca miłości duchowej i fizycznej... by dogonić i dopaść Cię przed samym szczytem... zażądać to co mi się należy... na co zasłużyłem...

Chciałbym Ci dać pełną namiętność i spełnienie, poczuć skurcze rozkoszy wszystkich mięśni Twej pochwy, skurcze pożądania ofiary, daniny z cząstki mego ciała, mego całego ja. I chciałbym zyskać ukojenie własnego pożądania i namiętności, ukojenie myśli i ciała. I ofiarować Ci, wyzwolić się z tej ofiary cząstki swojego jestestwa. Pozwolić wypłynąć i napełnić Twe ciało tym ciepłym i lepkim płynem z mych lędźwi, płynem ofiarnym, efektem Naszego pożądania, miłosnego tańca i spełnienia. Cenna ofiara serca, duszy i ciała. Tym cenniejsza że przyjęta i zachowana głęboko wewnątrz Ciebie, z pełną pożądliwością i wdzięcznością całej Ty.

Chciałbym byśmy mocno się wtulili w siebie, jakbyśmy chcieli stopić się w jedność. I umrzeć rozkoszą, sercem i myślami, by po krótkiej chwili wrócić delikatnie i powoli do świadomości. Obudzić się, odzyskać świadomość w Twych czułych i szczęśliwych ramionach, przepełnionych wspólną radością spełnienia. Widzieć i samemu czuć, wdzięczność i ukojenie, wypełnienie wspólnych pożądań i marzeń, zmieszanych z obietnicą i pragnieniem nadejścia dalszych pieszczot i uniesień, aż do chwilowego przesycenia Naszych ciał. Przesycenia ciał, bo serce i zmysły chyba nigdy się nie przesycą sobą wzajemnie.

IBELLA KAJA
 23 stycznia 2011 roku, godz. 16:05

Grzesiu ... i Ty mnie zaskoczyłeś ... świetny tekst ... :)

Irracja Grzegorz, Antoni.
 21 stycznia 2011 roku, godz. 17:00

... echhh... trochę zawstydzony, wszak to nic wielkiego... takie zapiski sprzed kilku lat...

... dziękuję wszystkim...

Papillondenuit marie
 21 stycznia 2011 roku, godz. 16:34

Tak, to właśnie jest intymność...

motylek96 EwaRozalia
 21 stycznia 2011 roku, godz. 15:01

wow...taki tekst u ciebie Grześ....
Cholipcie ty to umiesz pisać:)))

Seneka 18 Gerard
 21 stycznia 2011 roku, godz. 8:59

Świetny tekst...