25 października 2021 roku, godz. 7:56 11,5°C

Siłaczka do Bonifaceego z Gulgewanc

Autonomia 25.10.2021r.

Dzień Ci Dobry gniewny Bonifacy. Minęło już dwa tygodnie od dnia naszego święta, które kiedyś było faktycznym świętem naszym, naszych wychowanków, ich rodziców, władz i całego narodu naszego. Nadszedł więc spokojny czas pewnych reminiscencji, które dokonują się we mnie, jak gdybym miała już z 55 lat i prawie 35 lat stażu w tak zwanej edukacji. To tylko pewne myśli i obserwacje w wyniku tego święta ostatniego.

Wiesz, przede wszystkim w mojej szkole go nie było. Żadnej akademii, jakiegokolwiek rautu w piątek, po prostu dzień ten był wolny w piątek. Chyba dyrektor złożył gratulację, komu miał złożyć, ot tak, w drodze do ubikacji mnie na przykład spotkał i pogratulował, i podziękował. Tak, znowu dostałam jego nagrodę - 2000 tysiące złotych, nagrodę prezydenta miasta - 4000 tysiące złotych i nagrodę ministra - 7000 tysięcy złotych. Jeszcze stypendium Prezydenta i mogę sobie kolejny fakultet przysposobić. Tylko kosztem są Marcin, Ania i oczywiście Augustyn. Zaczynam dzień o szóstej, kończę często o drugiej. Dobrze, że są przerwy w nauce, to coś ich ogarnę.

Masz rację. Powinno być jak w Irlandii. Nauczyciel winien jest być najbardziej wynagradzanym zawodem przez państwo. Ja osiągam cokolwiek przez szereg dodatkowych zajęć. Biorę co mogę i gdzie mogę, to ponad piątka na konto wpływa, ale dzień poniewierki mojej, to 14 godzin. Nie narzekam. Mimo wszystko wolę uczyć tutaj niż na Zielonej Wyspie. Tu jest jednak nowoczesność, cywilizacja i poziom nauczania. Tam nie rozwijałam się ani ja, ani nie mogłam nic zaoferować dzieciom. Brakowało perspektyw mi i dzieciom tym bardziej. Zdziwisz się, ale jednak nasz kraj to zaawansowana cywilizacja, a tam brak jakichkolwiek dodatkowych zajęć uskrzydlających nauczycieli i uczniów. Ciesz się Bonifacy, że dzieci tutaj mają wszelkie możliwości i jeśli za nie płacą to symbolicznie, a tam za wszystko trzeba słono bulić, stąd edukacja przegrywa, bo przegrać musi.

Pytałeś mnie o Magdalenę. Nie pracuje już. Zrobiła coś kuriozalnego, co tylko ona i Rufin oczywiście jej mąż mogli zrobić. Ich dzieci zaczęli wzywać Policję, gdy próbowali ich nakłonić do nauki. Jedną z awantur nagrali, gdy Rufin strzelił w pysk Piotra, bo chciał od niego pieniądze na papierosy i wódkę. Przyjechała Policja i założyła im niebieską kartę, a potem sąd był, gdzie sędzina ograniczyła im prawa rodzicielskie.Taki wyrok. Wtedy Magdalena zrobiła coś, co mnie zamurowało, bo byłam tam jako świadek. Powiedziała - wysoki sądzie stop. Proszę napisać jeszcze wyrok. Weźcie sobie tych bandziorków, ja i Rufin nie chcemy ich znać, bo nastoletni bandyci. Nie pozwolimy się terroryzować. W tym samym dniu spakowali się i wylecieli, skąd ja przyleciałam. Bandziorkami zajęli się rodzice Rufina. Zaś nie mam wspomagającej. Trudno będzie o nową.Nikt nie chce pracować z "patologią".

Genowefa wróciła. Nie było jej ponad pół roku. Wiesz,stało się coś pięknego. Mimo tych wszystkich podziałów i napięć, to wszyscy żeśmy złożyli się na jej leczenie w klinice prywatnej. Wszyscy.Po równo, daliśmy kwotę jaką trzeba było. Wróciła odmieniona. Nie szorstka i nieufna. Uśmiecha się. Przyznaje w rozmowach.Teraz się nie boi ich, że popłakała się,gdy dyrektor zadzwonił i powiedział, że pieniądze są na koncie kliniki, że ma wybrać termin zabiegu, leczenia i rehabilitacji. Nie wiesz Bonifacy, jak bardzo się cieszę, że tak się stało. Naprawdę wiele to zmieniło w naszych wewnętrznych relacjach.

Ale nadal nie wiem,czy jest sens szkół integracyjnych. Jednak patologia ciągnie w dół całość zespołu. Zresztą rodzice zabierają normalne dzieci, a ja ich i dyrekcja nie zatrzymujemy. Patologia załatwia swoim patologicznym dzieciom orzeczenia, bo uważają, że w ten sposób ich dzieci nie będą musiały się uczyć, ani oni poświęcać czasu na dopilnowanie dzieci i pracę z nimi. Teraz są wściekli, bo my konsekwentnie powiadamiamy opiekę społeczną i sądy rodzinne. Dobrze, ze jest ochrona, a kiedy są wywiadówki, to dyrektor wynajmuje dodatkowe siły z firmy security, a prezydent miasta kieruje Straż Miejską i Policję.

Kowit? Wszyscy robimy testy w znajomym labolatorium jak co. Po prostu, gdy ktoś jest chory, nie przychodzi do roboty. Zresztą, nawet jak rodzice zgłaszają, że dzieciak chory, to też nikt nie panikuje.Taka klasa wędruje do specjalnego skrzydła budynku i tyle. Ja chorowałam już 5 razy. Dzieci przynoszą to z przedszkola albo ja. Z tym nic się nie da zrobić. Trzeba żyć.

I teraz najważniejsze. Nikt nie złożył mi w zasadzie życzeń z okazji naszego święta. Dzieci przyniosły mi szklankę do whisky,na której była doczepiona kartka z życzeniami i postawiły na katedrę. Nie przyszedł i nie podziękował żaden rodzic. Etos, ranga zostały podeptane obecnie. Są tylko pretensje. Gdzie czasy, gdy szłam na dzień nauczyciela, na koniec roku i miałam kwiatek i gifcik dla każdego mojego nauczyciela, plus dla pań w świetlicy, bibliotece, konserwatora i sprzątaczek.

Napisz co u Ciebie.Kocham ten twój porywczy i wulgarny język, dosadnie biczujący złych.

Trzymaj się!

Siłaczka.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.