2 stycznia 2020 roku, godz. 9:28

TRZECI DZIENNIK(recenzja książki) cz.3

Zastanawiam się zaraz czy Pilch w kolejnej porcji dziennika napisał o Oldze Tokarczuk? Wiem, że lubi ją, jak lubi Stasiuka. Ta trójca wielka polskiej literatury współczesnej, to, tak uważam, walczą z polską tradycją, kościołem katolickim, ustrojem państwa opartym na hermetyczności narodowej w oparciu o kulturę i filozofię chrześcijańską. Pilch wspomina atencję do Nabokowa. Wszyscy mają jakieś przegięcie w kierunku perwersji i szukają jakiś ekstremaliów po mojemu. Nie cenią soistości polskiej jaką jest normalność życia oparta o tradycyjne zasady i zasady dekalogu. Nie cenią codziennego życia: rodziny, pracy, kościoła,modlitwy, spokoju popołudniowego ogrodu, wędkowania, rodzinnych spacerów, grzybobrań, robienia słoików na zimę lub wędzenia wędlin i mięs na święta. Za to proponują do rodziny dołączyć związki jednopłciowe, a diabli wiedzą do czego ich jeszcze kuszą. Generalnie Pilch i jego pobratymcy, moim zdaniem, czyli topowi polscy pisarzy nie lubią Polski polskiej.

Rozpisuje się autor dziennika o tym jak Gombrowicz pouczał jak pisać. Dodaje jeszcze jak Sandauer pouczał jak pisać. Ponoć najlepiej nam wychodzi pouczanie innych. Coś w tym jest. Na fb pouczających jak pisać jest legion i tylko nie ma proroka, aby ten legion wpędził w wieprze, i żeby hurtem pobiegły w Bałtyk. Obserwuję, że w niektórych rodzi się przymus, misja, natręctwo pouczania. Piszą zatem jak mam i czego nie mam, bo mityczny czytelnik oczekuje pisz do mnie, a nie od siebie. Co zatem począć? "Róbmy swoje" i wszystko. A oni niech uczą.I oni i my znajdziemy czytelników i naśladowców. Zatem jedni pójdą drogą poprawności, a drudzy drogą nieskrępowania.

Pilch martwi się i bolą go Polska i Polacy, a ja jakoś nie bardzo mu wierzę i tym co czytają z wiarą Wyborczą czy Politykę, co tworzą taki przekaz, że ich boli Polska i obchodzą Polacy. Uważam, że boli tych co są za niepodległością, odrębnością narodową i państwową, choć w ramach pewnych struktur ponadpaństwowych. Jakoś wierzę, że boli tych co są za Polexitem i za przywróceniem szlabanów na granicach. Boli tych chodzących w każdą niedzielę do kościoła, którzy poświęcają los dla trudu wychowania dzieci na dobrych ludzi, żyjących według prawa, płacących podatki tu w Polsce dla Polaków. Wierzę tym siermiężnym, upadającym, ale budującym się codziennie w wiedzę i czyniących mądrze dobro, a nie tym co zamiast naprawiać system jaki jest, to próbują zamienić go ideologie kompletnie sprzeczne z polskością i wiarą katolicką.

Pisarze pisze Pilch są pełni nałogów i homoseksualizmu, zatem czemu ma pretensję do biografów o bezceremonialność? Z tego co wiem są chyba dwie jego biografie. Czy temu, aby czytelnik przyjął jego wersję? Myślę, że każdy pisarz się retuszuje w autobiografiach. I tak po śmierci Jerzego Pilcha ci co go znają napiszą - jedni biografię jaką czytałem o Jeffersonie, czyli bez murzyńskich kochanek i potomstwa z nimi, a drudzy wyciągną Pilchowi te momenty, które były w jego życiu być może żenujące i krzywdzące innych. Im więcej biografii takich i takich tym legenda większa i sprzedaż pośmiertna książek.

Rozważa o Biblii. Czemu jedne księgi są święte, a drugie apokryfami? Zawsze decydował interes rządzących i tyle. Chodzi zawsze o to by przekaz takich ksiąg był ostatecznie zniewoleniem umysłu, a zatem życiem pokorny, posłusznym, w zgodzie ze scholastyką religijnych i świeckich form władzy. Władza jednych i posłuszeństwwo drugich to pieniądz - większy tych od władzy, mniejszy tych od posłuszeństwa i to niektórych, bo przeważającej części zadowolenie musi przynieść i za smak życia wystarczyć obietnica czegoś bardzo nieokreślonego, czyli zbawienia.

Wiele pisze też o malarstwie. Oczywiście wie co jest sztuką, co sztuką nie jest. Hmmm? A co ma myśleć, a zatem przelewać na strony dziennika jajogłowy? Tak go nauczono. Zatem wie co jest nowelą, co powieścią, co opowiadaniem i rozpisuje się o niuansach w tych gatunkach czy tam odmianach prozy. W noweli wolno to, a tego nie. W opowiadaniu tegoż zaś nie wolno. Ja cięż certolę! A kogusz to obchodzi? Ano obchodzi kolegów z wysokiej literackiej półki, ale jego czytelnik po prostu przez te strony przechodzi i czeka na momenty sarkazmu z wielką pulpą humoru. Nikt o naturze jeźdźca swobodnego takich problemów sobie przy pisaniu prozy nie robi i myśli, aby sprawnie opowiedzieć historię, a nie żeby zmieścić ją w jakiś ramach. Jak ktoś tak robi, to ma moim zdaniem problem.

Ciekawymi są dywagacje na temat dziwaczejącej starości i tych domów, gdzie psy toi rodzina, a zatem pokoje wszelkie takich domów są zaszczane i zasrane przez braci mniejszych. Tymczasem rodzina prawdziwa jaka jest taka jest, ale to ludzie, a ludzie nie szczają na kanapę lub w kącie pokoju. Takie opisy są ważne w książkach takich pisarzy jak Pilch, bo winny wzniecić w czytającym refleksję - jak daleko można się posuwać w tych wszystkich prozwierzęcych zoofiliach.W efekcie tam gdzie pies rodziną, tam brat nie rodziną. Bardziej psu bracia i siostry nie zrozumieją i oburzenie fuczeć będą, niemniej pisaćo tym trzeba, a to z właściwego rozumienia przekazu zawartego na kartach takiego geniusza pisarstwa jak Jerzy Pilch. Kiedy wejdziemy do wnętrza domu nowomodnego w łaski dla psów i kotów pełnego, to przestrzeń jest fetorem, zatem nic wspólnego to z człowieczeństwem nie ma, a więc Pilcha czytać trzeba.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.