31 grudnia 2020 roku, godz. 19:31 24,3°C

Zrozumiałam

Wybrać człowieka, z którym spędzimy resztę swojego życia, to bardzo trudna rzecz. Większość osób nie ma pojęcia, od czego zacząć i co jest najważniejsze, a druga część z nich, nie ma zielonego pojęcia o co w ogóle chodzi. Ja również bardzo długo się nad tym zastanawiałam.
Najpierw chciałam być do końca życia z kimś, kto będzie kochał mnie aż do szaleństwa. Kogoś, kogo miłość będzie widoczna aż w oczach. Kogoś, kto skoczyłby za mną w ogień i kto poświęciłby dla mnie wszystko. Ale szybko zdałam sobie sprawę z tego, że tacy ludzie są głównie wykorzystywani. Ich uczucia są wykorzystywane, zaś związki z takiego połączenia powstają nijakie. Zero własnego zdania, zero własnej inicjatywy, liczysz się tylko Ty. Później pragnęłam kogoś, z kim będę mogła dzielić wspólne pasję. Kogoś, z kim będziemy razem kochać robić to samo. Kogoś, z kim będziemy pakować się w samolot i zwiedzać świat, czerpać z tego taką samą radość. Szybko jednak zdałam sobie sprawę z tego, że ludzie są różni, przeciwieństwa się przyciągają, a związki partnerów o tych samych upodobaniach są jedynie tymi samymi upodobaniami. Charaktery zawsze jakoś się różnią.
Potem chciałam spędzić resztę życia z kimś bogatym i przystojnym. Z kimś, kto będzie podobał mi się fizycznie i przy kim nie będę musiała się o nic martwić. Bardzo puste myślenie, kompletnie nie podobne do mnie, a więc szybko zostałam sprowadzona na ziemię. Zdałam sobie sprawę z tego, że to nie pieniądze grają główną rolę w naszym życiu, choć przydają się. Jednakże wszystko to, co ma największy sens, to miłość, możliwość troszczenia się od drugą osobę, zaufanie które do siebie czujecie i wiara w samego siebie.
A potem pojawił się On... 
Może nie jest niczym hollywoodzki gwiazdor rodem z filmu pornograficznego, ale urzeka mnie swoim spojrzeniem, jego oczy są najpiękniejsze na świecie. Mogłabym utonąć w miłości, w mądrości i w zrozumieniu, jakie w nich płynie. I te dłonie... W nich kocham chować się co wieczór przed całym światem. Uwielbiam je trzymać, całować, wiedzieć że zawsze mnie złapie gdy będę spadać. I ten tyłeczek... ️A potem ten charakter. Z roku na rok coraz bardziej się kształtujący. Mocny, silny, wyrozumiały, sprawiedliwy, dojrzały. Ale i zabawny, potrafiący poprawić mi humor jak nikt inny, czuły, troskliwy, niesamowity. Czasami jest natrętny, czasami irytujący, rzuca wszędzie skarpetki i nie wyjmuje pojemników na jedzenie z plecaka. Jest ciekawy świata tak samo jak ja, kocha kabarety których ja nie lubię, słucha bardzo różnorodnej, dynamicznej muzyki, wiecznie by oglądał telewizję podczas kiedy ja bym słuchała muzyki klasycznej. Interesuje się wszystkimi możliwymi ciekawostkami, zawsze wie co się gdzieś dzieje i jest strażakiem, podczas gdy ja zamykam się w swoim świecie książek.
Najbardziej jednak pokochałam to, że nauczył mnie rozmawiać, pokazał jak wygląda możliwość prawdziwego wsparcia drugiej osoby w sytuacjach kryzysowych, nauczył mnie jak kochać i pozwolić być kochaną, jak doceniać to co się ma i jak umieć zwolnić tempo wśród tych wszystkich biegnących ludzi. Nigdy nie sądziłam, że znajdę kogoś, kto ponad wszystko będzie wierzył właśnie we mnie. Nigdy nie sądziłam, że wśród tylu różnorodności naszych charakterów, znajdziemy to, co pasuje do siebie choć odrobinę.
Z nim wiem, że mogę wszystko. Wygram wszystko. 
Przy nim jestem bezpieczna.
On jest moim wszystkim.
Cieszę się, że to zrozumiałam.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Canaletta, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.