9 kwietnia 2019 roku, godz. 12:13

KURIER(recenzja filmu)

Staram się pisząc o filmie pisać też swoje przemyślenia i jednego z nich zacznę, że dzisiaj rządzą nami ludzie, którzy uważają się za spadkobierców Jana Nowaka - Jeziorańskiego i wygląda to według mnie tak, że w szkołach nauczają rodziny, wręcz dynastie rodzinne, a w urzędach państwowych, wojewódzkich, powiatowych, gminach i tak dalej stanowiska kierownicze obejmują "Martynki", a my się przyglądamy temu i nie protestujemy, bo nie stać nas na to, ale mówimy im - "róbta co chceta, ale nam dawejta kase! Mówimy to ze świadomością, że państwowość, suwerenność kraju bezpowrotnie się pogrąża.Mówimy to myśląc - a niech sobie sobie stolica będzie w Berlinie i Paryżu, domniemując, że Warszawa nie będzie stolicą nawet landu Polen, myśląc, że decydenci Europy może nawet nie pozwolą na taką nazwę. Za bardzo nas to nie obchodzi. Chcemy godnego spokojnego życia w zdrowiu, bo tego niestety nasi politycy i nasze elity nam nie dają przez całe już setki lat.

Film Pasikowskiego? Ano "Psy" to nie są. Nie jest to "Pokłosie". Nie jest wielkie kino jak "Wołyń", "Kler", czy "7 uczuć", że wymienię arcydzieła Smarzowskiego i Koterskiego. A co to jest? Ano produkcyjniak jakby z ministerstwa propagandy. Cały czas oglądamy na ekranie Nowaka, którego ścigają wszelcy Niemcy i pod górę robią Anglicy i Polacy, a on sobie daję radę. I tutaj kolejna dygresja. W internecie piszą, w komentarzach do tego filmu, że uciekał, bo współpracował z Niemcami, co ponoć kosztowało życie ludzi - Polaków. Będę musiał sprawdzić te doniesienia w lewicowych najlepiej źródłach. Scenariusz i realizacja filmu są rzeczywiście takie jak mówił Jacek Bromski - dla czternastoletniego murzyna, który nigdy nie widział szkoły. Cały czas pościg i strzelanka. I te nieścisłości scenariusza, taak bardzo rażące. Skoro panowie uciekinierzy schowali się pod martwymi żołnierzami niemieckimi i w warszawskim mieszkaniu śmierdzą trupami, to naturalnie, że powinni też śmierdzieć w zatłoczonym warszawskim tramwaju, a tymczasem nic takiego się nie dzieje, a główny bohater filmu zdradza tajemnice państwowe, prowadząc emocjonalny dyskurs ze swoją łączniczką. Takich gniotów jest dużo więcej w filmie niestety. Jakoś od początku wiedziałem, że pani ze szwedzkim paszportem, to niemiecki szpieg. Po prostu zerżnięcia z innych filmów są tak oczywiste, że hadko oglądać i te wtręty dętego patriotyzmu. Na przykład, że Nowak przekonuje wręcz patriotycznym przemówieniem angielskiego dowódcę, aby wysłał samolot z Brindisi do Polski z nim i innymi, to po prostu jest katastrofalne i żałosne.

Zastanawiałem się - czemu wierzę "Psom" i "Pokłosiu", a kompletnie nie przemawia do mnie "Kurier" i doszedłem do wniosku, że tamte postacie są po prostu autentyczne i rewelacyjnie zagrane, a w "Kurierze" Jeziorański jest sztuczny, pompatyczny i taki dżejmsbondowski karykaturalnie i tak sobie jeszcze myślałem, że jak taak wyglądała ta II RP, to dobrze, że przeminęła, choć przecież z niepotrzebną męczarnią Warszawiaków na końcu wojny. Tak sztywne postacie i sztywno zagrane, byle jak, zdecydowanie byle jak.

Nie wiem co tu jeszcze napisać? Że na film wydano kilkadziesiąt milionów złotych! A jak się chce robić mega produkcję, to jednak trzeba kilkaset milionów i film jednak kręcić w studiach Hollywood, przez tamtejszych specjalistów i jednak zaangażować aktorów, którzy uniosą temat. Zresztą nie wiem, czy w konwencji filmu szpiegowskiego z akcją da się coś nowego wymyślić. Za te pieniądze, to jednak jak już chcieli panowie od pisowskiej polityki historycznej, to jednak mogli w Warszawie wystawić może kolumnę Nowaka gdzie we Warszawie? Ale przedtem jednak warto sprawdzić czemu tak źle pisano o Jeziorańskim w komentarzach pod zwiastunami filmu? Żeby nie powtórzyła się historia z Wałęsą, Jankowskim.

Prawie na końcu filmu warszawscy dowódcy AK i Jeziorański wygłaszają płomienne patriotyczne mowy usprawiedliwiające samobójcze masakryczne okrutne dla ludności powstanie warszawskie. Ta scena jest dla nas wyzwaniem, dla nas Polaków! Aby nigdy już nie pozwolić zarządzać Polską i nami wojskowym, bo oni zawsze mają straceńcze pomysły. Ośmielę się przytoczyć czeski model kohabitacji z okupantem i zapytać - czemu AK przez sześć lat wojny nie słało emisariuszy do Rosjan i przede wszystkim do Niemców, aby ratować naród, a nie traktować siebie i ten naród jako ofiarę całopalną na stosie straconych złudzeń?

Nie polecamy tego filmu. Wynudziliśmy się z żoną niesamowicie. Nie wiem. Urodziliśmy się w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Wolimy "Tylko dla Orłów", abo co jeszcze?

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.