13 grudnia 2021 roku, godz. 8:31 58,2°C

Niezwykły obraz uśmiechu

Są takie chwile w życiu, kiedy samo bycie ich świadkiem zapiera dech w piersi..
Jak może wiecie, a może się domyślacie, przeżywam ciężki czas...
Jednym z pozostałych mi źródeł siły i woli życia jest moja wiara.
Choć może zabrzmieć trochę... zabawnie to, co teraz napiszę, jednak to nie będzie zabawne. To będzie niewiarygodnie piękne, prawdziwe, a przede wszystkim zaskakujące samego mnie.
Ad rem.
Dla utrzymania równowagi codziennie się modlę i rozmawiam z Bogiem. Właściwie to większość z tych rozmów to z Aniołem Stróżem, ale niech tam...
Od kilku miesięcy te rozmowy... A właściwie to chyba monologi trochę... Tak, bardziej monologi. Ale nie wyłącznie. Nie wyłącznie.
Do pewnego czasu były to monologi proszące, czy, żeby być precyzyjnym, prosząco-jęcząco-wyjąco-tarzająco-charcząco-dyszące.
Kiedy kilka dni temu doznałem olśnienia, że głównym winowajcą tej życiowej katastrofy byłem ja sam, strasznie się na siebie pogniewałem, eufemistycznie ujmując. Wtedy do moich rozmów z Ojcem wkradła się wcześniej obita, skopana (przeze mnie!), zelżona miłość i delikatnie usuwając ze sceny proszącą hybrydę poprosiła Go by się rozgościł w mojej duszy, usiadł wygodnie, a ona mu wszystko wyjaśni, a na koniec podziękuje Mu z całego serca za to wszystko, co od Niego dostałem. Wtedy też moje pogryzione usta powiedziały
- Niech się dzieje Twoja Wola.
I stałem się nieważki!
Serio!
Spadło ze mnie tysiące ton gruzów świata, który się zawalił. Serce przestało wierzgać, ryć ziemię w miejscu, a zaczęło po prostu kroczyć. Moje poczciwe, zaharowane, zapomniane serducho.
Dzisiaj odwiedziły mnie moje ukochane dzieciaki. Było ognisko na śniegu, kiełbasy.. No i przygody jakieś tam też były... Zrobiłem trochę fotek. Teraz kiedy jedną z nich wybrałem do wiersza będacego echem równowagi, dostrzegłem w niej coś, co spowodowało, że się bardzo popłakałem. Bardzo...
Kiedy ochłonąłem zacząłem przyglądać się znalezisku i poprzez wciąż płynące łzy postanowiłem to opublikować z tym opisem, który jest ważnym dopowiedzeniem obrazu..
Tak nota bene, wszyscy powtarzają, że "jeden obraz jest wart tysiąca słów", i ci sami wszyscy zapominają o tym, że w tych słowach nie jest najważniejsza ilość tylko treść. Skoro jeden obraz to tysiąc słów, to jak bardzo, nimi manipulując, możemy go przekłamać? Bardzo.
Dlatego dołączam opis, żebyście poznali te tysiąc (załóżmy 😜) słów.
Z tego też powodu przedstawiłem wam szerszy kontekst tego co zobaczyłem na załączonym zdjęciu. Teraz opiszę, co zobaczyłem.

Noc ogarnęła świat. Inne domy są daleko, dookoła nie ma ludzi.
Tak wygląda obecnie moja rzeczywistość.
Zimne światło, lub mrok, na obrzeżach.
A w centrum obrazu bąbel ciepła. Ognisko domowe ciepłymi żółciami obejmuje trzy postacie. Jeśli spojrzymy na obraz z przymrużonymi oczami, tak, żeby stał się niewyraźny to mamy wrażenie jakby dwie z postaci mknęły na złotym, świetlistym dysku w prawą stronę, rozcinając sobą mrok i lodowatą poświatę. Nad nimi zaś świeci gwiazda, tuż nad ich głowami, otaczając cały ten ładunek pojazdu-komety ochronnym polem siłowym.
Zdjęcie, trochę przypadkowo, bo kadrując w ogóle nie brałem pod uwagę wielu z tych elementów, jest bardzo symetryczne. Niemal matematycznie, jakby to był jakiś projekt.
Samo w sobie jest po prostu ładne. Ale, żeby płakać?...
No właśnie. Mój pierwszy rzut oka był taki właśnie jak wcześniejszy opis.
Dopiero drugi…..!
Co zobaczyły moje oczy:
Pierwszy błysk:
Obraz bożonarodzeniowej stajenki, gdzie ognisko jest Narodzonym. Nad stajenką jest gwiazda, a co ciekawe - cała szopka z gwiazdą też wygląda jak gwiazda betlejemska! Rekurencja i fraktale!
Drugi błysk :
Trzy elementy: lampa, syn i córka odpowiadają dokładnie cechom Trójcy Świętej. Lampa niczym słońce to Bóg Ojciec, chłopiec to cielesna postać Boga, Jezus Chrystus. Natomiast dziewczynka to Duch Święty. Ognisko to człowiek i jego świat. Duch Święty teraz jest między nami, życiem doczesnym, a Trójcą, dokładnie jak na obrazie.
Trzeci błysk :
Punkty: lampa, lewa krawędź siedziska krzesła i głowa dziewczynki tworzą trójkąt prostokątny tworzący prostopadłymi bokami boską proporcję!
I na koniec
Myśl, która spowodowała, że płakałem :
Cały czas modlę się o ratunek w tej mojej tragedii osobistej. Przedwczoraj zrozumiałem jej prawdziwą przyczynę i uznałem swoją winę, a dzisiaj! Dzisiaj Bóg się do mnie uśmiechnął! I do tego przyłączył swój uśmiech do pamiątkowego zdjęcia moich ukochanych dzieci. Tak jakby sam przy nich stanął! Uśmiechnięty szeroko do aparatu, obejmujący jedno i drugie ramionami i po prostu kochający mnie!
Mam pamiątkową fotkę z dziećmi i Bogiem w pełnej krasie!
I wtedy Poczułem jakby głośną myśl
"Nie martw się. Kocham cię. Jestem tu."
I zaryczałem płaczem, dziękując na głos za to że mogłem Go dostrzec. Dziękowałem Mu za wszystko, czego doznałem, bo to wszystko doprowadziło mnie do przeżycia tego momentu - zobaczenia uśmiechniętego serdecznie Ojca.
Nie wiem jaka będzie moja przyszłość. Nie wiem. Ale wiem, że Bóg się uśmiecha z miłością nawet do mnie - Porzuconego, pogmatwanego, pokrzywdzonego, zbankrutowanego prawie starszego Pana. Wiem też, że każde cierpienie uczy, doskonali, utwardza i kształtuje jednocześnie.
Mając to wszystko w głowie w jednej chwili nie mogłem nie powiedzieć słów "niech się dzieje Twoja Wola", a one znaczą dokładnie to, co znaczą.
I Poczułem się szczęśliwy.
Właśnie ten płacz był płaczem szczęśliwej ofiary, do której uśmiechnął się Bóg.
To tyle, co mam do powiedzenia na ten temat.
QQ

kukaczka Marlena
 13 grudnia 2021 roku, godz. 23:44

..pokory i spokoju życzę😊
Zrozumienie i dostrzeżenie TEGO (czegoś) zajęło mi parę lat. I nadal, takie chwilki, potrafią zachwycić i doprowadzić do płaczu..

Eneida Lawinia
 13 grudnia 2021 roku, godz. 8:57

Piękne doznanie, pięknie opisane...
Życzę spełnienia wszystkiego co w Twoim sercu pięknie gra...

exsilentio Quidem.art  13 grudnia 2021 roku, godz. 13:24

Dzisiaj zapada wyrok.. Chociaż chyba już zapadł ale jeszcze czekam.
To straszne tak czekać bezradnie na jedną rzecz, która zmieni całe życie... Czekać na kilka słów, które już usłyszałem ale poprosiłem o rozważenie i ostateczną odpowiedź...
To rozpaczliwy optymizm.. Ale zawsze...