12 września 2022 roku, godz. 13:45

Bullet Train(recenzja filmu)

Nasz powrót do kina "Janosik" po wielu miesiącach. Wybraliśmy amerykańskie kino rozrywkowe. Poszliśmy się po prostu rozerwać. Dla Brada Pitta i jego geniuszu aktorskiego, no i przy okazji ujrzeliśmy jak młodnieje Sandra Bullock. Szkoda, że tylko 15 osób w kinie na 120 tysięczny powiat. Pewnie sto dziewiętnaście tysięcy i 985 osób oglądało " Na Wspólnej" i "M jak Miłość". Tak, to jest smutne i zasługuje na krytykę.

Staram się zawsze, nawet z filmów rozrywkowych, wyciągnąć zawarty w nich ukryty głęboko sens, ważny przekaz dla ludzkości. W przypadku tego filmu doszukałem się metafory współczesnej ludzkości. Generalnie panuje zło. Dobra już nie ma. Ale nawet, kiedy wszyscy generalnie służymy złu, bo taki jest system, kiedy każde nasze działanie podporządkowane jest złu, to paradoksalnie żyjąc dla zła, możmy zachować skrawki godności, dobra i wartości pozytywnych. Te wartości to rodzina, chronienie rodziny, dystans do świata posunięty do ironii, czerpanie pomysłów na życie z wartości podstawowych zawartych choćby w książkach dla dzieci. Na pewno smutne to, że generalnie zło wygrywa w naszym codziennym życiu i nic z tym nie możemy zrobić. O naszym losie decydują wielkie jednostki ludzkie, które prowadzą ludzkość do w kierunku rzeczy strasznych i tak organizują system, abyśmy wszyscy zwalczali wszelkie przejawy dobra, czyli wolności, szacunku dla życia, myślenia i działania kolektywnego dla szczęścia ogółu populacji. Normalność mają zastąpić ideologie mniejszości lub chorych jednostek socjopatycznych, jak prezentuje to treść filmu. I tak się dzieje przecież na naszych oczach. Zresztą scenarzysta napisał film na bazie książki, której autor gorzko podsumowuje nas dzisiejszych. Wiem. Boimy się takich nas ocen. Ale tacy jesteśmy jak bohaterowie filmu, tylko czekamy aż uwolnimy swoje zło, aby gnębiąc drugich być jedynie pierwszymi. Tylko jednostki w nas potrafią godnie pracować, na podstawie godności swojej pracy czekać, aż godny szef uczyni nas pierwszymi. To się jeszcze zdarza w ludzkości, ale to tylko marginalne są wyjątki, potwierdzające gorzką regułę zeszczurzenia ludzkości, która milowymi krokami wraca do zwierzęcych instynktów i popędów.

Jest w tym filmie motyw kobiecy, niestety wciąż bardzo aktualny we wszystkich społeczeństwach, religiach. Odrzucenie kobiety. Odrzucenie córki. Traktowanie kobiety jako człowieka gorszego lub nawet podczlowieka. Ludzie zorientowani dobrze wiedzą, że kobiety są gorzej wynagradzane, poniżane w pracy, muszą się podwójnie starać, aby ich przydatność była dostrzeżona. W religiach i społeczeństwach wschodu są w zasadzie służącymi i do spełniania potrzeb seksualnych mężczyzn. W tym filmie jest odrzucona córka, która staje się potworem. Często jest tak w codzienności, choćby zakładowej, gdzie kobieta, aby coś osiągnąć zatraca się w gierkach, knowaniach, po trupach i penisach idzie do celu, a potem jest szefem okrutnym, mści się i w sumie nie ma co jej się dziwić. Co chcemy jako ludzie odczłowieczeni, to otrzymujemy, tworząc zboczony system w pracy. Kapitalna metafora społeczeństwa, ludzkości, która nie umie wyzbyć się poniżania kobiet. Poniżenie to tworzą pisane i nie pisane prawa państwowe i religijne, i o zgrozo kobiety w tej makabresce chętnie uczestniczą, gorliwie wspierając chory patriarchat instytucjami choćby mamy, teściowej, czy totalnym wspieraniem poniżenia religijnego, bo fanatycznie wykonują powierzone im role gorszych dzieci bogów, wszystkich Bogów i bogów.

Jest w tym filmie ewangeliczny motyw syna marnotrawnego, bezpardonowo sprowadzony do realiów współczesności. Syn nie wraca do domu w pokornym zrozumieniu błędów, tylko zostaje unicestwiony przez zło, które wyznaje. To metafora współczesnych dzieci, które uwielbiają hedonizm i bezrefleksyjne życie i chyba nie wiele znam przykładów zawrócenia z dróg niecnoty. Scenarzysta nie wierzy Ewangelii, postępuje realistycznie z postacią. Unicestwia ją. Pewny rodzaj zła musi być eliminowany. Syn musi zastąpić ojca. Ma tworzyć rodzinę. Dbać o starszych i dzieci. Dojrzewać w mądrości. Chronić przed złem najbliższych. W sumie prosty oczywisty, wyjęty z oczywistej normalnej tradycji przekaz, który znajdziemy w normalnych książkach dla dzieci, do których się odwołuje.
Jest też matka. Moim zdaniem przykład matki za wszelką cenę próbującą obrinić syna, zaborczej matki, ale tej, która zrezygnowała z córki w imię chorej części tradycji. Mówią, że matki synów kochają miłością ślepą, nawet, jeśli są łajdakami. Stąd są niestety też klasycznymi teściowymi. Osobiście znam przykłady matek, które nie potrafią zrezygnować ze synów i oni mieszkają z nimi do ich śmierci, nie pozwalają pojawić się w domu innej kobiecie, bo ewentualnie ta kobieta musi być księżniczką, ale taką, która wie która z nich jest królową absolutną.

Oczywiście są ojcowie w tym filmie. Ojcowie wywodzący się ze zła. Czy dzisiaj ojcowie mogą wywodzić się z dobra? Mogą, lecz przeważnie samodzielnie lub są zmuszeni wybierać zło. Jakoś tak jest że system powołuje coraz częściej psychopatycznych ojców płodzących chore sicjopatyczne dzieci lub raczej kształtujących je na swój obraz i wnętrze. Wnętrze, to nie musi być głębia, jak się roi, zwłaszcza wielu poetkom. Pierwszy ojciec zaprezentowany w filmie to esencja bestialskiego makabrycznego zła, taki, co tyran, który mówi - rodzina,to ja. Fabryka, to ja. Religia, to ja. Państwo, to ja. Bóg przemawia w moich czynach. Na takich ojcach dzisiaj opiera się ludzkość, myślę, że co do tego nie ma dwóch zdań. Jeśli są, to wymuszone, wasalistyczne, totumfackie, bo wiemy wszyscy, że usprawiedliwiają oni ojców bestialskich ideologii, ojców religii, które się zdewaluowały, zużyły i są złem, chocholim tańcem, nie dającym wolności, o której non stop fanzolą w pouczeniach. Religie i wolność. Przecież nie ma nic bardziej sprzecznego. Usprawiedliwiają ojców zwyridniałego kapitalizmu. Usprawiedliwiają złodziei i bandytów w polityce. Usprawiedliwiają niesprawiedliwość wymiaru sprawiedliwości, niemiłosierność tych powołanych do miłosierdzia.

Drugi ojciec tkwi w złu. Zdaje sobie z tego sprawę. Lecz gdzie może kieruje się honorem, kodeksami uczciwości. Ma proste zasady. Praca. Uczciwość. Dobrobyt rodziny. Jej bezpieczeństwo. Wie o tym, że zło rodzi zło. Wywodząc się ze zła, nie dziwi się, że syn czyni zło, a czyniąc zło, sprowadził nieszczęście na swojego syna, a wnuka omawianego bohatera filmowego. Taki jest też dzisiejszy świat ludzki. Motanie się. Próby czynienia dobra złem. Powoli zaciskająca się pętla, która wymusza coraz bardziej akrobatyczniejsze zachowania. Przyniosą spektakularny cud, czy sceptycznie przewidywalny spektakularny koniec?

Kim są postacie grane przez Brada Pitta i reszta zwyrodnialców? Dzisiejsi coraz dziwniejsi mężczyźni, którymbzniewieścienie i ekscesy erotyczne już za małym doznaniem w chorobliwych zaściankach, prowadzących do coraz mroczniejszych manowców dysfunkcyjnych wyborów życiowych? Piotrusie Pany, szukające coraz makabryczniejszych atrakcji dla swojego bytowania, a nie znoszący płaczu dziecka, nieumiejący przebrać pieluchy, wpadający w morderczy szał, gdy czują, że ich potomek zrobił kupę. Lecący do Tajlandii używać na nieletnich dziewczynkach i chłopcach, a nie potrafiący zaspokoić swojej żony, bo trzeba byłoby wytrzymać i pieścić czterdzieści minut? Dokąd ludzkości? Zapytane prostymi środkami kina rozrywkowego made in Hollywood. Dokąd mężczyzno? Uciekasz od swojej płci i chcesz być szczęśliwym? Płeć, to określone przeznaczenie. Uciekając możesz tylko zniszczyć. Nie da się stworzyć nikogo innego. Piłka jest okrągła, a płcie dwie. Odważny bardzo przekaz.

Każdy z nas wychowany w tradycyjnej kulturze i w tradycyjnych normach moralnych wie, że z tych pozycji można ukształtować się w człowieka dobrego i zrównoważonego, a na tej podstawie być w miarę samodzielnym i przydatnym swojemu życiu i życiu innych. W BULLET TRAIN polazana jest kontrkultura, czyli nowomody takie oto, że nawet zwyridnialcy swoje zwyrodniałe profesje opierają na poradach psychoanalityków, szamanów, trenerów personalnych, wiedźm, wróżek, jasnowidzów, a nie zdrowym rozsądku, choć powinni po prostu wrócić do tradycyjnej etyki i moralności, czyli stać się człowiekiem. Człowiekiem jak trzeba, normalnym.

Dobrze się ogląda takie kino rozrywkowe. Dwie godziny trwały chwilę. Myśmy poszli na Brada Pitta, a była jeszcze Sandra Bullock. W ogóle wszyscy grali cacy i pięknie. To hollywoodzka bajka, ale jak czytacie, wiele z niej wyciągnąłem. Jeszcze super muzyka i rewelacyjne efekty specjalne, choć z realnością ten film ma nie wiele wspólnego, jeśli chodzi stricte o akcję, ale sobie jak czytaliście dopowiedziałem sens, alegorie, przenośnie i drugie do czwartego dna. Wakacyjne kino i tyle, a głębia, to ja.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.