14 sierpnia 2020 roku, godz. 20:58 24,4°C

Kruszenie kopii

Na początek chwila generalizowania.

Mężczyzna od dzieciństwa rywalizuje, jest stawiany za wzór, albo do niego dąży, bywa zestawiany z drugimi i sam porównuje się do nich. W kobiecie widzi urokliwe i ciepłe stworzenie, a ta, zbliżając się próbuje ustalić jak bardzo twardy potrafi być jej wybranek. Rozbija go słowami i pozostawia w niedomówieniach. Negocjuje, targuje się, przekornie zaprzecza, pyta zadziornie: „skąd wiesz, czy się jeszcze zobaczymy?”. Wszystko, by dać mu szansę pokazania, że nie zważa na to całe droczenie się, nie przeprosi, nie zawstydzi się, mówiąc o tym, co ją skrępuje, weźmie za rękę i zaprowadzi do sypialni. Mężczyzna jednak pragnie spokoju w związku, chce zrozumienia i ciepła, regeneracji, by móc walczyć poza nim. Kobieta upewnia się czy to ten jedyny, dając mu zamęt tam, gdzie on szuka ukojenia. Dlaczego o tym nie porozmawiać?

Czas burzy.

Wpatrujesz się w okno, zza którego błyskawice przecinają niebo, odsłaniają to, co ukrywa ciemność. Dźwięki piorunów ogłuszają, a wzdłuż kręgosłupa dreszczem przepływa strach. W sile wiatru wszystko wydaje się być uległe. Ulewa studzi, wyrównuje ciśnienie, nawilża, ożywia, regeneruje. A Ty myślisz tylko o tym, by wreszcie powrócił spokój? Nie. Wszystko zależy od Twojego położenia. Kiedy jesteś w bezpiecznym miejscu widok burzy, a nawet jej zapach, czy wilgoć powietrza mogą okazać się zjawiskiem wywołującym wewnętrzne poruszenie, w którego towarzystwie czujesz się dobrze. Burze powodowane przez osoby, na których nam zależy i przez które czujemy się kochani są czymś, co porusza i fascynuje. Mężczyzna również pragnie burz w kobiecie, choć często większą przyjemność odczuwa obserwując tę burzę zamkniętą w jej osobie niż bycie częścią tego zjawiska. To, jak kobieta wierci się w sobie, by po jakiś czasie podejść i porozmawiać, albo wykorzystać błahostkę, by wybuchnąć. Pobłażliwość sprawia, że widzi się uroki takich burz. Emocjonalna zależność płci żeńskiej to fenomenalne zjawisko. Innym razem to mężczyzna wywołuje burzę i wydaje mu się czymś pięknym, gdy sprowokowana partnerka uniesionym tonem odsłania to, co skrywa jego zdenerwowanie. Burza może przynieść spustoszenie. Czy nie sztuką jest usiąść na zgliszczach, ułożyć na ramieniu głowę ukochanej i wsłuchać się w spokój, odetchnąć zapachem deszczu? Dla takich chwil warto polubić burze.

Intrygujące istoty.

Metamorfozy, w których kobieta zmienia się w zupełnie inną osobę, to, jak spogląda w lustro przymierzając nową sukienkę, jak zapina bransoletkę unosząc kolano, by móc przytrzymać ją na nadgarstku, gdy przeżywa, by obiad dla gości był idealny, jak martwi się, że poszło jej oczko albo przed lustrem pociera górną wargę o dolną, by równomiernie rozłożyć szminkę, to spojrzenie kiedy unosi się w lekkiej dumie, spokój i ciepło gdy zasypia w dźwiękach specjalnie dla niej wymyślanej bajki i jak seksownie wygląda zaraz po przebudzeniu, kolejne odsłony... Kobieta może być tajemnicą, którą chce i nie chce się rozwiązywać. Pragnie się ją poznawać, niekoniecznie zrozumieć, sprowadzając do logiki, albo jej braku. Faktem, nad którym skrycie ubolewa mężczyzna jest to, że powszechnym zjawiskiem jest porzucanie kobiecości na rzecz wyzwolenia i kariery. Kobieta gubi w tym pędzie coś, co czyni ją piękną - subtelność i delikatność. Jaka jest różnica między "niezależną kobietą" w ujęciu XXI wieku, a zniewieściałym mężczyzną? Wniosek ze wzrostem homoseksualnych skłonności wydaje się zbędny. Fizyczność przemija. Kobieta w zwiewnej szacie tajemnicy rozczula zawsze. Musnąć czystości jej sukni, spojrzeć w oczy pełne życia... Taka istota onieśmiela i pozostawia gdzieś na pograniczu snu i życia.

Pozorna różnica

Mówi się, że to głównie kobieta pragnie poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji... Ale czy można tę potrzebę przypisać płci? Czy mężczyzna nie chce odkrywać w kobiecie siły, która stanowiłaby podporę dla jego umiejętności, dążeń, fascynacji? Dlaczego nie uczynić z niej powodu, dla którego chciałby się rozwijać? Poza tym czułość, z jaką mężczyzna potrafi opiekować się swoim dzieckiem... to, jak na dużej dłoni podtrzymuje główkę maleństwa podczas kąpieli albo troska i odpowiedzialność, z jaką podchodzi, by zapewnić rodzinie godziwy byt... czy już to nie sprawia, że nie miejsce, w którym mieszka, nie okoliczności, w których się znajduje, a ludzie, których kocha ponad wszystko sprawiają, że czuje się bezpiecznie i dba o tę całą otoczkę, by inni mogli czuć się tak samo?

Kruszenie kopii

Nie istnieją stereotypy, szuflady, generalizowane podsumowania, oceny... Pogłoski bywają pożywką dla dzieci albo sklepowych ławek. Każdy jest swoistym indywiduum. Człowiek może być każdym, pozostając jednocześnie sobą. Zbyt często bywa oceniany na podstawie zachowania, a nie tego, jaki jest. To, co odkryjesz w drugim człowieku niekoniecznie znajduje odzwierciedlenie w skrytości, czy osobistych staraniach. Możesz być zamkniętą książką. Znajdzie się ktoś, kto przeczyta tytuł, drugi oceni po okładce, ktoś przebije się przez początek i znudzony odpuści, innego rozczaruje jedno z zakończeń, kolejny odejdzie w połowie. Znajdzie się też ktoś, kto odkryje sposób, by móc czytać Cię uparcie i bez zakładki. Ocenie podlega standaryzacja. W szufladę nie zmieścisz kogoś, kogo chcesz poznawać bez końca.

https://m.youtube.com/watch?v=IEt7bnuO5y0

Starlight mogę sobie zmieniać imię!
 15 sierpnia 2020 roku, godz. 14:26

odpowiedzialność też może być prawem. Dobra myśl Szpieq.

szpiek Mariusz, Belzebiusz
 15 sierpnia 2020 roku, godz. 7:04

Jeśli mam jakiś autorytet wśród współczesnych ludzi, to jest nim J. Peterson, on kiedyś powiedział chyba na ten temat relacji międzyludzkich - mniej praw, więcej odpowiedzialności

Starlight mogę sobie zmieniać imię!
 15 sierpnia 2020 roku, godz. 6:11

Może to taki smutek (bez literówki) uboczny myślenia, że do wszystkiego ma się prawo, w tym przede wszystkim do wolności, słabo i wąsko pojętej wolności.

szpiek Mariusz, Belzebiusz
 14 sierpnia 2020 roku, godz. 23:10

Mam wrażenie, że we współczesnym świecie, z roku na rok, kobieta i mężczyzna są sobie coraz mniej potrzebni