20 lipca 2020 roku, godz. 11:27 1,9°C

Szczyt Unii Europejskiej

Kwitną cukinie kwitną, a premier Morawiecki poleciał na kolejny szczyt Unii Europejskiej na którym europejskie i światowe lewactwo będzie naciskało na ten co najmniej dziwny program ekologiczny, który coś tam ma zrównoważyć w powietrzu do 2050 roku, czyli tak zwaną neutralność klimatyczną zapewnić. Czytałem, że premier Mateusz Morawiecki nie podpisze tego haziajstwa pomimo gróźb uzależnienia unijnej kasy od podpisania tego śmiertelnego programu dla choćby polskiego górnictwa. We mnie rodzi się pytanie - komu na tym programie tak naprawdę zależy, bo żadne państwo na świecie prócz zachodniej części Unii Europejskiej takich fanaberii nie realizuje. Uważam, że jest cug do tej tematyki ze względu na interesy Rosji i Niemiec. Jedni produkują gaz, drudzy piece gazowe. Oczywiście idzie też o interesy producentów turbin wiatrowych i instalacji fotovoltaicznych. Wszystko kredytują banki, a finalnie finansuje biedny polski odbiorca, który musi wziąć kredyt na przykład na niopłacalną instalację fotowoltaiczną. W sumie może tak być, że za pomysłem najbardziej stoją banki też. Instalacja, a potem rokrocznie jej przegląd za kilkaset złotych, czyli haracz następnym cwaniakom, bo w takiej instalacji nie ma co sprawdzać. Gaz gdzieniegdzie jest, ale wciąż opalanie nim domu wciąż jest kosmicznie drogie, czyli tańsze jest opalanie węglem i polskim drzewem, więc te źródła ciepła powinny być wspierane przez polski rząd. Wystarczy dofinansować, nawet w stu procentach, wymianę kopciuchów na nowe i mamy temat smogu zamknięty. Czemu polski rząd tego nie robi? Czemu wspiera nieekonomiczne dla gospodarstw ekologiczne lewactwo? Trochę odpowiedź dostajemy, gdy uświadomimy sobie, że ten niby narodowy rząd pozwala na import 19 procent węgla z Rosji!!! Czemu pozwala się wozić przysłowiowe drzewo do lasu, a szasta się hasłami o zagrożeniu rosyjskim? Czemu nie budujemy nowych kopalń? Przecież są pokłady węgla w Polsce bardzo płytkie. Wszyscy wiemy, że elektrownie węglowe nie są jakimkolwiek ekologicznym zagrożeniem, a konieczność do nich ekologicznego wkładu, to lewacki mit. Czemu nie gazujemy naszego węgla, a sprowadzamy z Rosji drogi gaz, Norwegii, Ameryki i Kataru? Czy dla zysku określonych grup biznesowych warto tracić interes całego narodu i podkopywać suwerenność państwowości polskiej?

Na razie ogrzewam dom kopciuchem, czyli piecem na węgiel. Jak się zepsuje, to wymienię go na piec tak zwanej piątej generacji, czyli też piec węglowy. Może jednak zdecyduje się na piec na pelet. Koszt podobny. Oczywiście piece te w województwie śląskim są bardzo drogie, dlatego lepiej będzie je kupić w odległej części polski, a najlepiej w Czechach, Ukrainie lub Białorusi. Tu mała dygresja. Ciekawy jestem jak to zrobiono w Krakowie? Jak zaniechano kopciuchów? Czy prawem kaduka, czyli wprowadzono drakońskie prawo i kogo nie stać niech marznie? Czy ludzie jednak otrzymali pomoc? Pieca gazowego nie założę, bo w naszej wsi nie ma gazociągu. Coś tam ktoś tam szemrał, ale koszty państwo i cwaniacy chcieli przerzucić na ostatecznych odbiorców gazu, więc ludzi tutaj zwyczajnie nie stać na bardzo drogie przyłącza.

Są jeszcze tak zwane pompy ciepła, ale moim zdaniem, to kolejna fanaberia dla bogatych. Mamy tutaj we wsi dystrybutorów tych pomp i może powinni się wypowiedzieć pod moim tekstem o kosztach ich instalacji i czy sie zwracają koszty i po jakim czasie. Pewnie są wygodne, ale słyszałem, że bardzo energochłonne. Wymagają od zwykłego człowieka wzięcia kredytu i znowu wieloletniego zniewolenia finansowego.

Oczywiście zasadnym jest pytanie - czemu państwo, czemu samorządy nie budują ciepłowni i nie dostarczają ciepła ciepłociągami i ciepłej wody do domów? Pewnie chodzi o styk interesów rozmaitych cwaniaków lobbystów i grup nacisku finansowego, abyśmy brnęli w pseudo ekologie i aby koncerny produkujące piece gazowe lub pompy ciepła miały się dobrze i aby Polsza zatem nie była wolną i Polacy, aby nie żyli tanio dobrze i wygodnie zatem.

Spodziewam sie, że nacisk lobbystów w imieniu cwaniaków może być skutecznym i państwo w końcu wprowadzi barbarzyńskie bestialskie prawo, że nie wolno palić węglem i wszelkim drewnem i ciul. Będziemy musieli zamontować zbiorniki na gaz i olej i finito. Żyjta jak chceta, byle lewacko. I będziemy żyli lub raczej żyli w lodowatych nieogrzewanych domach lub ogrzewanych, ale znowu będziemy żywić się prażuchami ino, czy chlebem zalewanym wodą z tłuszczem ze smażonej słoniny. Ciekawe, co sądzą o tym nasi radni gminni, powiatowi, wojewódzcy i posłowie. Wiem, że mnie czytacie. Wiem, że temat, który poruszyłem jest bardzo aktualny. Macie odwagę wypowiedzieć się?

Pewna rozsądna doza energii tak zwanej odnawialnej jest oczywiście potrzebna. Powtarzałem, powtarzam i powtarzał będę, że choćby łyse zbocza góry Skrzyczne powinny zostać wykafelkowane solarami fotowoltaicznymi, a za nimi inne zbocza, wzgórza, wzniesienia i pewnie doliny też. W polskich górach i dolinach winno powstać dziesiątki farm wiatrowych, a na polskich rzekach i potokach tysiące turbin wodnych powinno być zainstalowane.Twierdzenia, że zbiorniki retencyjne i spiętrzanie wody powodują susze i powodzie należy odrzucić. Zawsze są plusy i minusy. Trzeba tutaj akurat iść do przodu i doktrynalnie odrzucić twierdzenia ekologów. Zbiorniki retencyjne, to też turystyka.

Mieszkamy tutaj w ogromnych domach budowanych dla wielodzietnych rodzin. Teraz dzieci wyjechały i rodzice mieszkają sami w dwu lub trzypiętrowych domach. Nie chcemy przeprowadzić sie do bloków, bo mieszkanie w blokach to porażka, jeśli nie tragedia, stąd też wolimy opalać nasze wielkie chałupy. Różnice pokoleniowe są tak wielkie, że dzieci dziś nie mieszkają z rodzicami i wielce to dobre jest. Wynająć komuś? Toż dopiero wziąć sobie na łby zawartość puszki Pandory. Ludzi dobrze jest widzieć na ulicy z balkonu i w pracy. Może po siedemdziesiątce powinno przekwaterowywać się ludzi do bloków, ale oczywiście na partery. Do siedemdziesiątki w miarę sił warto mieć swojego kopciucha w kotłowni i w nim palić, a czekając na włączenie pompki poczytać "Politykę", "Gościa Niedzielnego", czy tomik Leśmiana albo wypić "Warkę" jeszcze do tej lektury.

Co jeszcze? Przyszło mi do głowy, że życie w smogu wzmacnia małżeńską miłość, bo ludzie bardziej się kochają i starają swój wspólny czas wykorzystać na miłość, skoro lekarze i ekolodzy przepowiadają im krótsze życie, ale tak naprawdę my smogowicze wiemy, że uodparniamy się przez całe życie wdychając smog i to jest jak przyjmowanie szczepionki. Finalnie żyjemy dłużej i szczęśliwsi i mutujemy jeszcze w super waleczne geny, które przekazujemy naszemu potomstwu, a ono przekazuje je wsiom, miastom i światu. Amen.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.