27 listopada 2019 roku, godz. 7:28 0,8°C

IRLANDCZYK(recenzja filmu)

Irlandczyk, to film rewelacyjny, genialny, doskonały, cudowny, trwający trzy i pół godziny, które to minęły nam w mgnieniu oka. Może dlatego, że reżyser zdecydował się na to co zrobił wcześniej Marek Koterski w filmie "Siedem uczuć", a więc w rolach młodych ludzi obsadził osiemdziesięciolatków: Roberta de Niro, Ala Pacino i Joe Pesciego, który swój kunszt doprowadzili w tym obrazie do szczytów maestrii. Poza tym, to po prostu cudownie skonstruowana i opowiedziana historia. Historia na tyle przekonywująca, że nie potrzebuje żadnych udziwnień. Trzy i pół godziny minęły więc jak z bicza strzelił. Ale minęły w zachwycie i podnieceniu.

Film przez swoją treść może podważać zaufanie do demokracji, bo oto okazuje się, że na prezydenta Johna Kennedyego wyniosła mafia i ona ona go z tej prezydentury usunęła, kiedy jego prezydentura wymknęła się kryteriom nakreślonym przez mafię. Tak samo było z obsadzaniem stanowisk szefów centrali związkowych. To daje wiele do myślenia o Polsce. Można sobie wyobrazić jak tajne służby PRL rozgrywały pewien związek zawodowy, aż do prezydentury jego szefa. No i niestety, jeśli ktoś myśli, to zdaje sobie sprawę, że dzisiaj raczej nie jest inaczej, zatem po prostu warto coś z tego życia mieć.

Dzieło Martina Scorsese obnaża prawdę o Kościele Katolickim, który współuczestniczy w rozbojach mafii, bo jest nieodzownym elementem mafijnej "rodzinności" sankcjonując jeden z najtragiczniejszych modeli patriarchatu, czyli ten bandziorski. Ten proceder Watykanu widzimy w wielu filmach gangsterskich opisujących mafię włoskie i amerykańskie. Smutne to, porażające, ale konsekwencje są tragiczne dla tych narodów i społeczeństw. Mechanizmy funkcjonowania państw zostają wypaczone.

Scenarzysta filmu zdecydował się uderzyć też w wizerunek armii amerykańskiej wyzwalającej Europę podczas drugiej wojny światowej, przedstawiając ją jako po prostu organizację bandycką, przynajmniej na szczeblu żołnierzy szeregowych i dowódców średniego szczebla.

Myślę, że dla myślących widzów zrodzi się pewien obraz Włochów i Amerykanów jako narodów niestety bardzo prymitywnych, które nigdy nie zrozumiały przesłania Ewangelii, ale tak bardzo sobie wycierających usta tą Księgą.

Film ten, to też przecudnej urody muzyka i ścieżka dźwiękowa, która genialnie dopełnia to arcydzieło. Mnie cieszy, że kilka takich cudownych filmów w tym roku obejrzałem. Kino ma się dobrze. Dociera do nas malusieńki ułamek dokonań światowych filmowców,ale nie jest źle.

Scorsese Krytykując tradycyjne społeczeństwo, tradycyjną religijność, na szczęście nie daje się ponieść nowomodom i nie rezygnuje z pokazywania życia 99 procent ludzi normalnych na rzecz tego jednego procenta, których życiem rządzą dziwności, aberracje, potrzeby chorego pojmowania wolności. Zapraszamy do kin! Koniecznie.

Mirosław

Radek Ziemniewicz
 1 grudnia 2019 roku, godz. 23:52

Chcę obejrzeć! :-)