17 lutego 2020 roku, godz. 11:20 1,9°C 8

POZNAJMY SIĘ JESZCZE RAZ(recenzja filmu)

Francuska komedia obyczajowa, ale z bardzo mądrym i inteligentnym scenariuszem, w czasie oglądanie której świetnie bawiliśmy się, ale jednocześnie też przeżyliśmy wielką intelektualną przygodę. Była i bardzo ciepła sekwencja poświęcona Polsce i Polakom, choć niestety nie jest tak jak twierdzi jedna z bohaterek filmu, że Polacy nim nauczą się chodzić, to już grają Chopina. Nie jest też tak, że znają się na miłości cielesnej jaka pokazana jest we filmie, stąd też w swojej bufonadzie wielu po obejrzeniu tego filmu odsądzi od czci i wiary autorów za odważne sceny erotyczne i mocne, choć zabawne dialogi tejże treści. Naprawdę mądry film i serdecznie polecamy. My obejrzeliśmy go w ramach kinowych Walentynek i dobrze się stało, że chociaż ten jedn seans był, a nas podkusiło, żeby sobie zrobić wstęp do romantycznego wieczoru. I tak - mocne sceny i pewnie na polskie warunki wciąż bulwersujące seksu grupowego czy oralnego, a piszę o tym, wracając do ciepła którym obdarzyli autorzy filmu nas Polaków, a przecież ciemnogród obyczajowy tutaj straszliwy i tabu strasznym jest erotyka na ekranie i w życiu, że napisz w wierszu o radości ze seksu analnego, to się możesz pożegnać z grupą poetycką, która w nazwie ma niepokorę lub awangardę. Daleko nam do otwartości i szczerości w wypowiedziach o naszym byle jakim życiu intymnym, a co dopiero do swobody obyczajowej w zakresie miłości cielesnej,a ta we filmie jest pokazana cudnie i bardzo intensywnie. Francuzi żyją bardzo szybko, żyją przez dwadzieścia cztery godziny, pracują, dyskutują, spierają się, przekraczają granicę, uwielbiają miłość cielesną dawć i miłość ową dostawać, stąd też eksperymentują i cieszą się nią jak malutkie dzieci cieszą się możliwościami piaskownicy. W tym pędzie zapominają o zasadach, o fundamentach i galopują zdradę, a zdrada na dłuższą metę przynosi rozczarowanie.

Czy po czterdziestu latach związku, bycia ze sobą i 25 latach małżeństwa można poznać się jeszcze raz? Dobre pytanie i odpowiedzią są szczere wątpliwości? Jak ktoś przez ten czas nie poznał drugiego człowiek i nie zrozumiał, że ma prawo doz miany, to czy jest w stanie zmienić się i dostosować? Zacząć od nowa ze świadomością koszmarnych swoich błędów i błędów małżonka? Da się postawić grubą kreskę pomiędzy wczoraj i dziś? Przed tym dylematem stają ostatecznie bohaterowie filmu. Scenarzysta nie decyduje się na łatwe hollywoodzkie zakończenie. Zostawia parę zamyślaną, a on raczej gotowy jest bardziej pójść za szaleństwem, niż pójść ponownie stare zbrukane przez nich oboje. Ona zaprasza, ale też z kamieniem na sercu, który jest tysiącami myśli, w których buszują wątpliwości.

Film to też pytanie o przyjaźń. Wielkie słowo, w którym przyjaciele ofiarują sobie tak wiele, ale tak bardzo często przyjaźń przekracza granicę, której przekroczyć jej nie wolno - wkracza do sypialni. Ten film prosi o zastanowienie i wyznaczenie granic. Myślę osobiście, że przyjaźń jest działaniem w milczeniu, od mianą miłości jest,wie w którym miejscu się zatrzymać, w którym zaczekać, w którym ugryźć się w język, a kiedy wygarnąć. To wielka sztuka. A w życiu? Milczy, gdy trzeba podpowiadać małżonkom - dzieje się z wami źle, a byliście mi wzorem. Zaczyna pożądliwie spoglądać, liczyć na, no właściwie na co? Każda taka myśl jest Brutusem. Przyjaźń ma coś w sobie z ideału rycerza i świętego. Przyjaciel jest jak Anioł Stróż, w jego działaniu jest po prostu miłość.

Fabuła jest przesłaniem do młodych - patrzcie w lustro i zmieniajcie się, a jak nie jesteście w stanie się zmienić i najpierw być dla drugiego człowieka - żony, męża, partnerów, to odpuśćcie sobie, bo bardzo ranicie ludzi i właściwie niszczycie ich. Obserwujcie się i myślcie o swoim postępowaniu, kochajcie się, ale rozmawiajcie, planujcie, mówcie o pragnieniach i uwzględniajcie je w waszej wspólnocie. Trudne to. Idealnie nigdy nie będzie, bo życie nie jest idealne, a dla was pod tym względem nie zdarzy się cud.

Dużo jest o tym, że przeszłość ma wpływ na naszą teraźniejszość. Zamiast iść w przyszłość, rozumieć ją, dostosować się, to szukamy oświecenia w ożywianiu trupów przez seanse spirytystyczne, urządzamy uroczystości rodzinne jako spektakle historyczne, kopiemy w przeszłości tworząc drzewa genealogiczne na nowo, zamiast na przykład zaprojektować mądrą przyszłość i genealogię rodzinną pozostawić przez dbanie o nagrobki zmarłych bliskich, odnawiać je, płacić składki, aby ich kości nie powędrowały pod dwudziestu latach do cmentarnego śmietnika, budować im piękne pomniki i tam rok w rok chociaż przy ZADUSZKACH całą rodziną spotykać się i tak przez wieki i z pokolenia na pokolenie, żeby za 500 lat przechodnie oglądali i w sumie cieszyli się z przebywania w takich miejscach jak cmentarze Rakowicki, Powąskowski lub ten przy ulicy Lipowej, gdzie kilka dni temu pochowano Romualada Lipko. A poza tym dziś jest dziś, czyli żyj, rozmawiaj z żoną,dziećmi,dzieci dzwońcie do rodziców,wnuki do dziadków - każdego dnia. Każdego dnia kochajcie się cieleśnie, każdego dnia dyskutujcie o treści czytania Ewangelii czy sury mahometańskiej. Razem zróbcie sobie śniadanie w popiątek, zadzwońcie do przyjaciół i umówcie się na obiad w tłusty czwartek. Mówcie sobie kilka razy dziennie - kocham cię, dotykajcie się, flirtujcie, żartujcie, nie pozwólcie sobie wmówić, że czerwone wino czemukolwiek w waszym organizmie szkodzie, wreszcie nie wierzcie hormonalnej antykoncepcji. Pomyślcie o swojej erotyce i waszym współżyciu cielesnym. Są naprawdę rozkoszniejsze i smaczniejsze sposoby na to aby nie zajść w ciążę. Taki to jest piękny film, mówiący do nas bezpośrednio albo pomiędzy klatkami.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.