Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.
 12 kwietnia 2019 roku, godz. 12:43

CIEMNO, PRAWIE NOC(recenzja filmu)

Film jest znakomitą adaptacją powieści Joanny Bator pod tym samym tytułem, którą obejrzeliśmy z najwyższą przyjemnością i cieszymy się, że jest to kolejny świetny film polski z tego roku. Z tego co widzieliśmy na początku, to film powstał mimo braku wsparcia przez Polski Instytut Filmowy, a szkoda, bo to wspaniała historia i bardzo bardzo odważnie opowiedziana i pewnie za tą odwagę nie zyskała wsparcia instytucji zależnej od polityków.

To film mówiący o tym, że zło rodzi zło następne i krąg tego zła się poszerza o kolejne lata, o kolejne wieki i zatem kolejne pokolenia. Nie znałem dotychczas prozy Joanny Bator, ale sięgnę po nią, bo z filmu widać, że bardzo mądra to proza choć często drastyczna, ale przecież drastycznie złe bywa nasze życie. Film porusza więc plagę alkoholizmu i idącą za nią przemoc domową, która niszczy wiele pokoleń i tak trudno przerwać ten szatański krąg, zresztą wiemy, że niestety nic się tutaj w dumnym katolickim narodzie polskim nie zmienia - od drwala po profesora renomowanego uniwersytetu i niestety, to już plaga piękniejszej połowy Polaków.

Akcja filmu zahacza o czasy drugiej wojny światowej i gwałty jakie na narodzie polskim i niemieckim dokonywała armia czerwona, choć tutaj myślę, że temat jest może uproszczony. Tutaj akurat mamy gwałt na niemieckiej dziewczynce i oskalpowanie dziecka cygańsko-niemieckiego, co mogło wzbudzić wątpliwości cenzorów z Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej, bo to jakby wybielenie Niemców ze zbrodni wojennych i przerzucenie odpowiedzialności na Rosjan i pokazanie, że dzisiejszy naród polski nie jest jednorodny, że mamy bardzo różne wielokulturowe korzenie, więc film i książka zdecydowanie wpisują się w tą hurrra narrację pro bezkrytyczno europejską, ale jednak całość ogląda się świetnie.

Ta opowieść to przede wszystkim znakomicie skonstruowany dreszczowiec z elementami metafizycznymi, może mającymi złagodzić brutalną w sumie całość opowieści, którą autorzy opowiadają za pomocą mrocznych, ale cudownie pięknych zdjęć, poprzez cudne plenery i przewspaniałą muzykę i wybitną grę aktorską w każdej bez wyjątku roli.

Plenery, a więc Wałbrzych i straszliwe postpeerelowskie dzielnice - brudne blokowiska i kamienice, gdzie chyba czas się na zawsze zatrzymał i kontrastujące z nimi piękno ogrodów zamku Książ i terenów górsko-leśnych dookoła zamku oraz oczywiście cudność tamtejszej palmiarni, a pod tym wszystkim tajemnicze groźne podziemia, więc film to niesamowicie piękna reklama Wałbrzycha, a warto tam pojechać i zobaczyć te cuda zamkowe, górskie, leśne, podziemne i palmiarnię oraz sam Wałbrzych robotniczy z kopalniami i bieda szybami. Byłem kilkukrotnie i polecam. Są takie miejsca, w których pytasz o Jedlinę - dzielnicę Wałbrzycha i oni nigdy o niej nie słyszeli - znają tylko drogę do kopalni i do MOPS-u. Naprawdę znakomite miejsce na nakręcenie takiego thrillera okraszonego, żeby lepiej przełknąć fantastyką.

No tak, zdjęcia, plenery, charakteryzacja zapierają dech w piersiach. Znakomicie, mimo przepięknej natury wałbrzyskiej, udało się przez cały czas utrzymać klimat mroczność, dziwności i połamania ludzkiego złem, które "ludzie ludziom gotują", a świat duchowy jakby próbuje reanimować te straceńcze losy ludzi, których gromadzą tamtejsze dzielnice nędzy.

Wreszcie film, który od początku prawie do końca ilustrowany jest muzyką i jej treść pięknie współgra z treścią akcji filmu. Muzyka urzeka i zaprasza potem do zakupienia ścieżki dźwiękowej lub chociaż odsłuchiwania jej w internecie.

Wreszcie na planie zgromadziła się plejada aktorów wybitnych, która zagrała wybitnie, sprawiając, że ogląda się ten film jakby na jednym tchu, a więc: Trela, Dorociński, Kolak, Cielecka, Ogrodnik, Buzek i oczywiście Fronczewski. Dzięki nim film z nieprawego łoża, bo bo bez błogosławieństwa czynników oficjalnych państwa, to może chociaż zostanie zauważony i doceniony na festiwalu w Gdyni.

Tak, wielowątkową akcję książki udało się autorom poskładać w znakomity dwugodzinny dreszczowiec, rewelacyjnie zagrany, ze świetnymi zdjęciami i niebagatelną i piękną muzyką. Film niestety dla widza wymagającego i myślącego, nic więc dziwnego, że na kilkuset osobowej sali kinowej było kilkanaście osób, które po seansie siedziały jak zahipnotyzowane i słuchały cudnej muzyki oraz czytały przewijające się nazwiska twórców filmu, bo mieliśmy dla nich ogromny szacunek i podziw. Spróbujcie go zobaczyć, bardzo warto.

Tekst nie został dodany jeszcze do żadnego zeszytu.