22 listopada 2021 roku, godz. 18:19 10,7°C

ORGANEK

Do przeżycia pewnie wystarczy chleb z masłem i źródlana woda. Do życia natomiast potrzebne są wydarzenia kulturalne. I na takie wczoraj wybraliśmy się do Bielskiego Centrum Kultury imienia Marii Koterbskiej. Pojechaliśmy te dwadzieścia kilometrów na koncert zespołu ORGANEK, promujący dwie nowe ich płyty: NA RAZIE STOJĘ, NA RAZIE PATRZĘ i OCALI NAS MIŁOŚĆ.

Zespołem Organek zaczęliśmy się interesować jakieś dwa lata temu, kiedy w radiu RMF FM zaczęli grać utwór promujący festiwal MĘSKIE GRANIE, który Tomasz Organek śpiewał bodajże z Krzysztofem Zalewskim i Kortezem albo to był Podsiadło. No i akurat zespół ORGANEK miał niedaleko koncert w ramach dni Węgierskiej Górki, to wybraliśmy się wtedy. Koncert był bardzo dobry i tym chętniej poszliśmy trochę później na finał MĘSKIEGO GRANIA do Żywca, gdzie dyrektorem artystycznym jest Tomasz Organek. Całość tamtego koncertu była wspaniała i na dobre zaczęliśmy słuchać utworów zespołu ORGANEK.

Potem była zaraza, więc słuchaliśmy zespołu tylko w komputerze. Kiedy tego lata stało się trochę jaśniejszym nasze życie i kiedy mieliśmy dość zamknięcia, to od razu pojechaliśmy na koncert zespołu ORGANEK do Namysłowa w ramach festiwalu CZOCHRAJ BOBRA, gdzie wyystąpili w niedzielę na finał całego festiwalu. Nie jest to zespół punkowy, ale rozgrzali publiczność ogromnie i był to jeden z najlepszych koncertów całego festiwalu.

No to kiedy na stronie Bielskiego Centrum Kultury pojawiła się zapowiedź koncertu promującego nową płytę zespołu, nie wahaliśmy się ani chwili i natychmiast zamówiliśmy bilety. Koncert w Bielsku-Białej rozpoczął się od kilku piosenek promujących płytę NA RAZIE STOJĘ, NA RAZIE PATRZĘ i bardzo mi one przypadły do gustu. Niesamowicie energetyczna muzyka, zwłaszcza utwory punkowe. Ale później okaże się, że płyta jest bardzo wszechstronna i łączy w sobie różne gatunki rocka i popu. Pewnie jest tak w zespole, że muzycy na płycie starają się zawrzeć kompromis między swoimi muzycznymi zainteresowaniami. Szybko ludzie zaczęli wychodzić z wygodnych foteli na bok sali i tańczyć, kołysać się i bawić w najlepsze.

W drugiej części koncertu muzycy zagrali trzy utwory z płyty OCALI NAS MIŁOŚĆ, którą napisali na 77 rocznicę Powstania Warszawskiego. Przyznam szczerze, że Powstanie Warszawskie, krwawą ofiarę tych setek tysięcy ludzi zrozumiałem dopiero w tym roku i to dopiero po obejrzeniu filmu Bośniackiego w reżyserii Jasmili Zbanic pod tytułem AIDA. Zrozumiałem, że Warszawiacy mieli dość pięcioletniego już upokorzania ich i woleli podjąć czyn zbrojny, niż codziennie pozwolić się zabijać Niemcom. Zapłacili za odwagę bestialską często śmiercią, ale rozzumiem, że inaczej nie mogli. Lepiej zginąć walcząc o wolność, niż pozwolić się stłamsić i dać się poprowadzić na rzeź bez słowa i podniesienia choćby powieki w geście oporu. Piękna płyta i ważna. Chwała Bohaterom Warszawy i Polski. Wielki szacunek dla zespołu ORGANEK i dyrekcji Muzeum Powstania Warszawskiego za pomysł na wydawanie płyt upamiętniających tamte 63 dni. Tamci Warszawiacy byli tacy sami jak my. Kochali, rodzili, bawili się, mieli marzenia i plany i teraz wyobraźmy sobie, że przychodzi do nas jakiś esessman i wyciąga nas z domu i albo i w domu rozstrzeliwuje, bio mu się wydaje, że jesteśmy gorsi niż bezdomny pies, a on jest nadczłowiekiem. Niemcom zabrakło wtedy amunicji, bo zastrzeliliby wszystkich mieszkańców Warszawy.

W trzeciej części koncertu zespół powrócił do grania utworów z płyty NA RAZIE STOJĘ, NA RAZIE PATRZĘ, a czwartą stanowił kilkudziesięciominutowy bis, który był bardzo rozbudowanymi wersjami trzech najbardziej znanych utworów zespołu i rzeczywiście rozgrzał ten bis do czerwoności i białości publiczność. Mimo zarazy bawiliśmy się przewspaniale. Porównanie na pewno zdecydowanie na wyrost, ale byliśmy jak ci Warszawiacy w 1944 roku. Wiedzieliśmy, że dziś może być bolesne, ale nie wolno dać w sobie zabić wolności. A myślę, że gdyby nie opór społeczeństwa, to zostalibyśmy jak jedn królikami doświadczalnymi, kilku koncernów farmaceutycznych i sponsorujących ich szalne preparaty morderczych miliarderów.

Potem kupiliśmy obie płyty i szczęśliwi wracaliśmy ulicami Bielska-Białej do samochodu. Szczęśliwi, wolni, gotowi na wiele dla wolności i szczęścia. Dzisiaj je znowu słuchamy. Są wspaniałe.

maba Ewka... albo nie
 22 listopada 2021 roku, godz. 20:23

Pan O. jest niepodrabialny. Głos super, rasowa chrypa. Ale moje pierwsze z nim "spotkanie" było wstrząsające, długo nie mogłam się opamiętać po obejrzeniu teledysku, w którym śpiewał nad garnkiem obieranych (grubo za grubo) ziemniaków :))

fyrfle Mirek  22 listopada 2021 roku, godz. 20:40

No właśnie. Czy artyści powinni, nawet do teledysku, obierać ziemniaki? I co na to obrońcy roślin? Czy nawet do potrawy wege wolno tak męczyć ziemniaka? :)

maba Ewka... albo nie  22 listopada 2021 roku, godz. 20:45

No widzisz, czy można wszystko traktować dosłownie? 😁🙃😁

fyrfle Mirek  23 listopada 2021 roku, godz. 20:05

Tak jeszcze myślę nad tą chrypą. Mnie raczej zastanawiają te jego wysokie tony, chyba bardziej je eksponuje.