23 stycznia 2022 roku, godz. 12:45 1,9°C

Podsumowanie tygodnia (lub pandemii)...

...czyli wdzięczność za wszystko (lub jak wyjść z Babilonu, by się "popłakać ze szczęścia")

A czymże jest to wszystko? W skrócie chodzi o "znaki". A w tej roli, wystąpili w głównej mierze ludzie/opinie (a i owszem z cytatów), którzy na przestrzeni minionego tygodnia, sprowokowali mnie swoimi wpisami bym zabrał u nich głos, na dodatek z kompletnie innej "bajki" jak ta w której mnie obsadzono 😏. Mówi się że: co w sercu to na języku. Śmiem w to wątpić, bo po sobie (przede wszystkim) pamiętam że człowiek potrafi być bardziej dwulicowy niż ustawy są w stanie przewidzieć (bo nie są w stanie, stąd ich władza polega, raz: na reaktywnej dolegliwości, dwa: wyłącznie za to co widać). Ta dygresja to taki przypominacz, dla mnie, że człowiek to nie tylko słowa i czyny, ale również myśli i zamiary, i że jedno z drugim (a nawet cztery z osobna) bywają niespójne. Do "ad remu" zatem jak mawiają ludzie inteligentni 😏
Wymieniać/przypominać każdego z imienia/nicka, ani nawet poszczególnych wątków/tematów, nie zamierzam. Raz: żeby ich nie drażnić, dwa: nie wprawiać w zakłopotanie, trzy: (informacja zastrzeżona 🤭), cztery: (patrz dygresja).
Najważniejsze że wszystkie te, mniej lub bardziej przypominające rozmowę, sytuacje, znalazły swoje podsumowanie w kolejnym z cyklu "przypadków", które choć już mnie nie dziwią, to za każdym razem wprawiają w zachwyt... "Panie, Ty wiesz...". Więc choć wczoraj jeszcze, przed pójściem spać, w trakcie nocnego podsumowania, wpadłem na wspaniały pomysł, rozłożenia tego wszystkiego na czynniki pierwsze by wszystkim się pochwalić "jak to działa", to na szczęście przespałem się z pomysłem, i po tym jak "coś" (nie wiem czy rozum czy serce, dla mnie to jedno i to samo, bo "źródło" jest i tak jedno 😏) mnie cichutko zapytało "po co Ci taka demonstracja?", natychmiast zczerwieniałem (ze wstydu), i jak tylko pozbyłem się z głowy całego wysublimowanego planu/analizy, zrobiło się miejsce na coś mądrego... Będzie to dziesięć myśli ś.p. o. Włodzimierza Zatorskiego, które noszę w telefonie by móc po nie często i szybko sięgać, kazanie o Szustaka (nieodżałowanego Benedyktyna, który nie wiadomo czemu został Dominikaninem, pozdrawiam serdecznie ✋). I na koniec kawałek z wczorajszej komplety. A jako uzupełnienie, na początek, fragment felietonu na sprawy bieżące, lekarza psychiatry (polecam lekturę całości)... No to jedziemy!

"Motto:

Po dokładniejszym rozważeniu okazuje się,
Że zmiany, którym, jak się wydaje, z upływem czasu uległ stan rzeczy
Nie wynikają z obrotu samych spraw,
Lecz odtwarzają tylko zmianę mojego poglądu
(Franz Kafka Opowieści i przypowieści. PIW 2016)

[To jest tekst, który napisałem na początku pandemii, więc może być trochę nieaktualny, a z drugiej strony teraz może i bardziej aktualny, jak się inaczej przeczyta.. Poza tym za długi. I za poważny. Przepraszam z góry].

Wstęp

Całe moje psychiatryczne życie, a więc niemal 35 lat, upłynęło pod hasłem wydobywania ludzi z izolacji społecznej, tłumaczenia im, dlaczego nie powinni być sami, a zwłaszcza dlaczego nie powinni lubić być sami – ponieważ jak wielu psychiatrów wychodziłem z założenia, że jeśli chorzy nie będą tego stanu lubili to będą go unikali, a więc skontaktują się z innymi członkami społeczności, co zawsze wydawało się jedna z głównych wartości. Pod koniec mojego zawodowego życia (niech będzie, że jest to początek końca) stanąłem przed wyzwaniem spojrzenia na izolację, jako na rzecz dobrą i korzystną z punktu widzenia społeczeństwa. Jest to dla psychiatry perspektywa niezwykła i powodująca niemal dosłownie zawrót głowy. A przecież kwarantanna, to rezygnacja z praw człowieka na rzecz praw społeczności. A więc z psychologicznego czy też socjologicznego punktu widzenia działanie antyspołeczne o prospołecznych skutkach. Nie jest zadaniem psychiatry snucie rozważań tego typu, ale po prostu nie mogę przejść do porządku nad tym, co jest dla mnie, w pełni ukształtowanego wokół psychiatrycznych odruchów, aż tak zadziwiające. W artykule chciałbym jednak wspomnieć przede wszystkim o tym, co do tej pory myśleli psychiatrzy na temat wpływu izolacji społecznej na psychikę. Ponieważ jestem psychiatrą, więc interesuje mnie zwłaszcza psychika osób, które już są chore czyli mają rozpoznany jakiś zespół psychopatologiczny. Odniesienie tych obserwacji czy wyników badań do sytuacji ludzi zdrowych poddanych izolacji obowiązkowej (bo przecież wcale niekoniecznie – przymusowej!) jest trudne i nie może być dokonane bezpośrednio, niemniej pewne analogie są prawdopodobne..."
(dr Łukasz Święcicki: "Izolacja i jej wpływ na psychikę człowieka")
http://lukasz-swiecicki.szkolanawigatorow.pl/izolacja-i-jej-wpyw-na-psychike-czowieka
........
"Sumienie nie gada, nie jest natrętne. Ono milczy, a z jego milczenia rośnie wina lub dobra wiara człowieka. Wina skłania do skruchy, do wyznania jej.

Błogosławieństwa wskazują, że o wartości życia rozstrzyga nie to, czego zewnętrznie doświadczamy, ale nasz stosunek do tego wszystkiego, co nas spotyka. Błogosławieństwa wskazują na właściwy sposób reagowania na spotykane doświadczenia.

W istocie perfekcjonizm bierze się z lęku… Lęk przynosi w życiu duchowym ogromne spustoszenie, gdyż zupełnie wypacza samo życie w jego dynamizmie. Klasycznym przykładem jest nadmierny strach przed potępieniem. Powoduje on lękowe wypełnianie praktyk religijnych lub przeciwnie – wprowadza w stan apatii, tak czy inaczej powoduje nerwicowe zachowania religijne.

Postawa wdzięczności, „czuje” w głębi Dawcę i jest postawą dialogu osobowego z Nim. Z wdzięcznością łączy się czujność w miłości, łagodność, cierpliwość, wyrozumiałość, pokój, pokora, czyli to wszystko, co należy do owoców Ducha Świętego. Postawa roszczeniowa w sytuacji, gdy nie otrzymujemy tego, co nam się należy, prowadzi do pretensji. Tak np. się dzieje, gdy tracimy zdrowie, nie potrafimy się porozumieć z innymi, stracimy pracę lub nie otrzymujemy takiej, jaką „powinniśmy otrzymać”, gdy inni są lepsi niż my… Z takich doświadczeń rodzą się: złość, pretensje, zazdrość, zapalczywość, agresja w jej różnych postaciach, zawiść, niezgoda itd., czyli to, co św. Paweł umieszcza w katalogu wad, jakie się rodzą z ciała…

Mowa milczenia jest mową prawdy. Nie krzyczy, ale przypomina o tym, co jest i jakie jest. Kłamstwo natomiast potrzebuje nieustannego potwierdzenia, argumentów, dowodów, polemik, sporów… Prawda milczy, ale i tak ostatecznie ona zwycięża i wychodzi na jaw.

Duchowości nie można sprowadzić do moralności i pobożności, jak to – wydaje się – robi praktycznie większość katolików. Ona dotyczy życia w jego pełni, czyli życia w Duchu Świętym.

Człowiek modli się całym sobą i całym życiem. Chwile modlitwy, momenty, w których całkowicie koncentrujemy się tylko na Bogu, to tylko jeden wymiar modlitwy. Jednak zasadniczym celem jest modlitwa nieustanna, akty modlitewne. Jak pamiętamy głównym hasłem św. Benedykta jest: „Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony”. Oznacza ono, że mamy całe życie poświęcić Bogu tak, że ono całe staje się modlitwą. Wyraża się to praktycznie traktowaniem innych ludzi z szacunkiem tak, jak byśmy w nich służyli Bogu, a przedmioty i otaczający nas świat był Jego ołtarzem i naczyniami służącymi do składania Mu ofiary uwielbienia.

Bojaźń nie jest lękiem czy zastraszeniem, które odbierają człowiekowi zdolność wolnego działania. Bojaźń Boża przeciwnie pobudza do poważnego traktowania Bożych słów i odpowiedzialności za swoje życie, co powoduje, że człowiek pełen Bożej bojaźni jest w pełni dojrzały i odpowiedzialny.

Bóg sam w sobie niczego od nas nie potrzebuje, natomiast wszystkiego potrzebuje od nas w bliźnim. To już nie tylko osiągnięcie własnej tożsamości, gdyż w geście miłosierdzia okazanego drugiemu człowiekowi stajemy się miłosierni wobec Syna Bożego! To całkowicie przerasta nasze wyobrażenie!

Myśli namiętne związane z pragnieniami zazwyczaj są wyraźne, głośne, narzucające się. Natomiast to, co przychodzi od Boga, zazwyczaj jest ciche i delikatne. Jest jak głos sumienia i raczej ma charakter pytania lub zaproszenia niż żądania spełnienia jakiegoś zamysłu."
autor: Włodzimierz Zatorski OSB

oprawa gadana: o Adam Szustak (CNN#271 Czym się kierujesz w życiu?) https://youtu.be/bmsWwej-YfQ

Baczyńskiego też będzie pasował, ale najbardziej pasuje ten... Psalm 4:

"Kiedy Cię wzywam, odpowiedz mi, Boże, *
który wymierzasz mi sprawiedliwość.
Tyś mnie wydźwignął z utrapienia, *
zmiłuj się nade mną i wysłuchaj moją modlitwę.
Jak długo będą ociężałe wasze serca, mężowie? *
Czemu kochacie marność i szukacie kłamstwa?
Wiedzcie, że godnym podziwu czyni Pan swego wiernego, *
Pan mnie wysłucha, gdy będę Go wzywał.
Zadrżyjcie i już nie grzeszcie, *
rozważcie na swych łożach i zamilknijcie.
Złóżcie należne ofiary *
i miejcie nadzieję w Panu.
Wielu powiada: "Któż nam szczęście ukaże?" *
Wznieś ponad nami, Panie, światłość Twojego oblicza!
Więcej wlałeś radości w moje serce *
niż w czasie obfitych plonów pszenicy i wina.
Spokojnie zasypiam, kiedy się położę, †
bo tylko Ty jeden, Panie, *
pozwalasz mi żyć bezpiecznie."

PS. ten tekst jest jednocześnie wstępem do tryptyku, o "życiu Słowem" który zamierzam wrzucić w przyszły weekend... Tymczasem błogosławionej niedzieli ✋

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Odys syn Laertesa, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.