4 grudnia 2020 roku, godz. 9:02 17,6°C

Recenzja książki nieobecnej

„Cham niezbuntowany”, Rafał A. Ziemkiewicz – 5/5

Odsłuchałem książkę w postaci audiobook-a, choć nie przepadam za tą formą, jako iż niemożliwym jest oznaczyć ciekawe fragmenty i pozwolić sobie w trakcie na głębszą rozkminę. Cóż, darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda, ale wolę takie upominki niż cokolwiek innego. Podane w niniejszej recenzji fragmenty, jeśli się takowe pojawią, mozolnie spisywałem ze słuchu, mogą się więc minimalnie różnić od oryginału.

1. Sądząc po soczystym brzmieniu sformułowań, z których zresztą słynie autor, książka jest napisana bardzo dobrze. Język wymaga od czytelnika pewnej orientacji w świecie bieżącej polityki, nie tylko w sferze pojęć, ale i nazwisk przewijających się w szumie medialnym. Zróbmy krótki test – czy mówią ci cokolwiek nazwiska: Gross, Appelbaum, Mosbacher, Michnik, Natanjahu? Osoba nie interesująca się polityką w ogóle, poczuje się przytłoczona i raczej nie doczyta, nie bez ciągłej asekuracji. Sam zrozumiałem z książki jakieś osiemdziesiąt procent, ale mam dylemat czy to kwestia zapisu, relacji ucho – mózg, czy najzwyczajniej niewystarczających możliwości intelektualnych. Na piśmie wszystko wydaje się jasne: czytelne albo nieczytelne, konkret albo patetyczne lanie wody. W przypadku audiobook-a pewności nie mam.

2. Rafał Ziemkiewicz to dla mnie postać nienowa, gdyż jego komentarze polityczne śledzę w necie już od paru ładnych lat. Z tego względu poruszane w książce zagadnienia są mi znane i nie raz, nie dwa miałem wrażenie „deja vu”, z tym że wątki omówione są znacznie szerzej. Niniejsze osłuchanie z tematem, mogło wpłynąć na odbiór książki. Z tego względu być może nie inspirowała tak, jak mogłaby inspirować laika, i być może nie szokuje tak, jak mogłaby szokować „leminga”.

3. Treść określiłbym głównie jako antypropagandową, a przy tym odnosi się krytycznie w stronę źródeł tejże propagandy, słusznie zresztą. Poruszone są chyba wszystkie pieklące tematy z neokolonializmem, homofobią i antysemityzmem na czele. Ciekawostką, że zebranie wszystkiego do kupy, uwydatnia cały jej rozmiar. Sytuację Polski streściło najlepiej porównanie z podwórka, jak to dzieci z bogatych domów nieustanie nękają dzieci z biedniejszych domów, ale osiągających lepsze stopnie. Po "przeczytaniu" czuję się przesycony. Polityka to dziedzina, która z łatwością, i jak mało co, doprowadza mnie do szewskiej pasji. Nie napisałbym własnymi słowami, obawiam się, niczego w kulturalnym tonie na ten temat i czym prędzej kończę ten wątek. Jak to dobrze, iż mamy dziennikarzy, którzy za zawód obrali sobie w szambie nurkować i zdawać z tego obszerny raport.

„Autorytety, to bodaj najważniejsze pojęcie dla liberalistokracji, która sama jest zbiorowym autorytetem i polega na swojej sile imponowania. Nie bezpodstawnie, bo kiedyś rzeczywiście imponowała, dopóki firmowany przez nią „supermarket” dostarczał oczekiwanych dóbr. Aspirujące do awansu warstwy niższe słuchały jej, naśladowały, podchwytywały płynące z góry mądrości i wskazania. Ale teraz przestały i jedynym dopuszczalnym na salonach wyjaśnieniem tej sytuacji jest stwierdzenie, że to z masami coś się porobiło nie tak.”

4. Porządna lekcja historii. Chyba każdemu zagadnieniu towarzyszy dociekanie przyczyny historycznej. Przy okazji zauważam, że tak jak historia podawana w formie suchych faktów nudzi niemiłosiernie, tak rozpatrywana pod kątem pewnej tezy, wydaje się daleko bardziej interesująca. Na wczesnym etapie lektury można polską historią być wręcz oczarowanym, ale w porę przychodzi także moment na otrzeźwienie. Mimo to, do końca towarzyszyło mi odczucie, że polskie dzieje są czymś niezwykłym.

„Czytelnik odniósł być może wrażenie, że aby odkłamać czarną legendę, budowaną przez rodzimych i zagranicznych treserów, aplikujących nam od lat pedagogikę wstydu, chcę tutaj wystawić polskiej historii laurkę i zaprezentować ją w wersji cukierkowo słodkiej, wedle Sienkiewiczowskiej zasady „ku pokrzepieniu serc”. Nic podobnego.”.

5. Lektura usłana jest fragmentami, odwołaniami, dygresjami i ciekawostkami z klasyki literatury polskiej. Szczególnie zaintrygowały mnie dzienniki jak i niezwykła postać często przywoływanego Jana Słomki (o jego dziennikach podobno mało kto słyszał), czyli chłopa z pochodzenia, który nauczył się czytać, a potem aktywnie działał na rzecz poprawy losu umęczonego polskiego chłopstwa.

6. Ogółem nie ma się do czego przyczepić. Książkę mogę polecić każdemu, kto interesuje się polityką. O niebo wartościowszy przekaz niż głupoty z telewizora. Na koniec umieszczam skrócony wstępniak, który moim skromnym zdaniem jest czymś wspaniałym:

„Książki, którą napisałem, bo Polakom cholernie brak dziś poczucia godności. Jesteśmy tu od tysiąca lat, stworzyliśmy państwo do którego ze wszystkich stron świata, zachodu, wschodu i południa, ciągnęli ludzie jak do ziemi obiecanej. Państwa ościenne zachwycone polską wolnością i płynącym z niej dostatkiem, włączały się ochoczo w zapoczątkowaną przez polaków federację. Zatrzymaliśmy niemiecką ekspansję na wschód, pokonując państwo krzyżackie, jedno z najlepiej zorganizowanych i najbogatszych w ówczesnym świecie. Potem zatrzymaliśmy ekspansję islamu na zachód, ratując Europę przed pochodem Imperium Osmańskiego. Jako pierwsi w Europie stworzyliśmy rozległą terytorialnie republikę z parlamentem i obieralnym władcą, odpowiedzialnym przed prawem i obywatelami. Jako pierwsi wprowadziliśmy w swym państwie prawa obywatelskie i zasady tolerancji religijnej. Jako pierwsi wreszcie rozwinęliśmy prawną dokrynę wojny sprawiedliwej. Straciwszy suwerenność z przyczyn, których dziś nie chcemy rozumieć, ale zostaną one tutaj wyjaśnione. Potrafiliśmy, w warunkach niewoli i ciągłych insurekcji, wykrwawiających rodzący się dla nowoczesności naród, całkowicie się jako społeczeństwo przekształcić i zmodernizować. Dzięki czemu Rzeczpospolita, która zeszła do grobu jako państwo kompletnie anachroniczne, bezwładne i pogrążone w chaosie, w sprzyjających okolicznościach międzynarodowych odrodziła się jako, tak, jedno z najnowocześniejszych państw w Europie. Od pierwszej chwili istnienia dające swym obywatelom prawa, jakie zachód odkrył dopiero pół wieku później. Państwo zarazem tak organizacyjnie sprawne, że ledwie odzyskawszy byt, mając, po straszliwych zniszczeniach toczonej na naszych ziemiach wojny światowej, tylko paręnaście miesięcy na zorganizowanie administracji i siły zbrojnej, zatrzymało pochód bolszewizmu na zachód kontynentu, po raz kolejny ratując Europę, a przy okazji cały świat, przed podbojem przez najbardziej chyba zbrodniczą i nieludzką ideologię w dziejach. Potem, podbici przez zmowę dwóch sąsiednich bandyckich mocarstw, z cynicznym przyzwoleniem zdradzieckich aliantów z zachodu, poddani przez dwie okupacje bez przykładnej eksterminacji, hekatombie jakiej nie doznał chyba żaden kraj od czasów zniszczenia przez Rzymian Kartaginy, zdołaliśmy nie tylko przetrwać i się odbudować, ale jeszcze po zaledwie półwieczu, stanęliśmy kością w gardle sowieckiemu okupantowi tak, że zadławił się nami i naszą solidarnością, jak smok wawelski nasiarkowaną owieczką i zdechł w męczarniach. A teraz byle łajza z Holandii czy Luksemburgu, pozwala sobie traktować nas jak małpy, które ledwo co zlazły z drzewa, stawiać nas do pionu, pouczać, wychowywać obietnicami szklanych paciorków i straszyć sankcjami. Byle pętak z kraju, w którym okupacyjne rządy kolaborowały z Hitlerem, wyłapując swoich żydowskich obywateli, dostarczając ich Niemcom własnym transportem wprost do pieca, mądrzy się, że Polacy mogli zrobić więcej dla ratowania swoich żydowskich współbraci. I nasze tak zwane elity płaszczą się przed każdą taką łajzą z obrzydliwym służalstwem, prosząc żeby Europa zechciała łaskawie jakoś przywołać do porządku tę polską hołotę, bo im się ona wyrwała spod kontroli i nie chce słuchać. Jak to jest w ogóle do kurwy nędzy możliwe? Pytanie retoryczne.”

Recerz Max
 6 grudnia 2020 roku, godz. 6:58

Może to jest dziwne, ale też mam słabość do zwierząt. 🤭

wojtekp Wojtek
 5 grudnia 2020 roku, godz. 15:11

Może to jest dziwne, ale czasem lubię zapolować na wiewiórkę.

Recerz Max
 5 grudnia 2020 roku, godz. 13:33

To się akurat politykom opłaca, mogą w spokoju geszefcić. 😉

Zdrówka. 🤟

kuloodporna kamizelka...kulokropkowa
 4 grudnia 2020 roku, godz. 23:46

Polityką się nie zajmuję brzydzi mnie temat polityki i sami politycy ale kunszt polecanej książki super ....dobra recenzja dla tego kto chciałby się skusić na przeczytanie tej książki....pozdrawiam....:)

Recerz Max
 4 grudnia 2020 roku, godz. 21:40

Hmm... To musisz być bardzo uwrażliwiony na przemoc. 🤔

wojtekp Wojtek
 4 grudnia 2020 roku, godz. 18:15

Nigdy nie lubiłem polityki. Za lekcjami historii też nie przepadałem, bo to czego uczą w szkole to historia polityki nasączona przemocą. Mimo to powinno się ją znać.

Recerz Max
 4 grudnia 2020 roku, godz. 17:14
Edytowano 4 grudnia 2020 roku, godz. 17:27

Czytaj Naomi i podziel się wrażeniami.

Twórca nieznany Duszka (z autografem)
 4 grudnia 2020 roku, godz. 15:48
Edytowano 4 grudnia 2020 roku, godz. 17:23

Tytuł przypadkiem ciekawie koresponduje z jedną z moich ulubionych książek "Atlas zbuntowany", oraz dodatkowym walorem może być to, że o gruncie polskim. Na razie mam na tapecie Naomi Klein, więc ta może później.