Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.
 20 marca 2019 roku, godz. 8:01

KAFARNAUM

Byliśmy wczoraj na legendarnym filmie Nadine Labaki zatytułowanym KAFARNAUM. Akcja toczy się we współczesnym Libanie, ściślej w Bejrucie, ale naszym zdaniem odnosi się do całokształtu współczesnej ludzkości. Dlatego to tak ważny film i tak szeroko komentowany.

Dwunastoletni Zajn ucieka z domu, z rodziny w której ojciec nic nie robi prócz spania, palenia papierosów i płodzenia dzieci, a matka rodzi te dzieci. Rodzicom nawet nie chce się pójść do urzędu i zarejestrować te dzieci, żeby mogły iść do szkoły i mogły korzystać z opieki zdrowotnej na przykład. Wolą życie poza nawet marginesem, są jak zwierzęta w zasadzie. Dzieci posyłają na ulicę, aby zarabiały na nich handlem lun u szemranych znajomych, będąc im najtańszą z możliwych sił roboczych. Wreszcie godzą się na pedofilię i sprzedają jedenastoletnią córkę za kilka kur i zmuszają ją do ślubu. Dziewczynka zachodzi w ciążę zaraz i umiera przed szpitalem, bo jest nikim - nie ma dokumentów, więc nie przyjęto jej do szpitala. Zajn buntuje się i ucieka z domu. Jest w tej rodzinie jedynym, który myśli jak dorosły. Rozpoczyna wędrówkę po slumsach Bejrutu i przygląda się anty życiu w mieście chaosu. Poznaje emigrantkę z Etiopii, której pomaga w opiece na dwuletnim synem. Wpada w szpony handlarzy dziećmi i ludźmi i wszelkiego rodzaju oszustów. Kiedy dowiaduje się, że ukochana siostra zmarła, decyduje się sam wymierzyć sprawiedliwość jej zboczonemu przez tamtejszą tradycję i niepisane prawo oprawcy, za co trafia do poprawczaka. A w nim decyduje się pozwać rodziców za to, że wydali go na świat i zrobili wszystko, aby nie mógł być człowiekiem.

Po filmie zaczęliśmy szukać - dlaczego tytuł brzmi Kafarnaum? Odkryliśmy, że to było miasto Jezusa, w którym lubił on przebywać, robił najwięcej cudów, ale nigdy nie nawróciło się. Pozostało miastem szemranego pieniądza, przestępczości, skrajnej biedy oraz totalnego chaosu i Jezus zapowiedział mu zagładę, która faktycznie przyszła przez trzęsienie ziemi, w wyniku którego pogrążyło się ona w głębinach jeziora Genezaret.

Chaosem jest współczesny Liban. Państwo bez prawa, systemu opieki społecznej, tradycji, która jest piekłem na ziemi. Uważamy, że można tę tezę rozszerzyć na świat współczesny, gdzie Unia Europejska dąży do zalegalizowania pedofilii i marginesów ludzkich, wprost napiszę dewiacji jako równoważnych relacjom kobieta - mężczyzna. Ludzkość jest bogata, a pozwala na istnienie faweli Bejrutu, Rio czy Buenos oraz całej nędzy Afryki czy Azji. W świecie ludzkim panuje chaos, świadomie podtrzymywany przez najbogatszych, których bawi bieda, bestialska przemoc czy potrzebują, żeby się zabawić skrajnych doznań seksualnych, więc powołują nowe płcie i nadają im prawa, stawiając zbydlęcenie człowieka na równi z dwoma tysiącami lat cywilizacji chrześcijańskiej, w której centrum jest związek kobiety i mężczyzny, rodzina, a wszelkie inne relacje to po prostu dewiacje,czyli zło.

Myślimy, że przez Zajna reżyserka pokazuje, że Bejrut i szerzej ludzkość potrzebuje postawy Chrystusowej - przykazania miłości i modlitwy poprzez czyny, tak jak to robi ten chłopiec. Kogoś kto wyrzuci ze świątyni człowieczeństwa pieniądz, chciwość, przemoc, powywraca te wszystkie kramy z ludzkością, która odeszła od serca nauki Jezusowej, że drwi z Niego i w praktyce wiara i religia wyglądają tak, że już prawie wyłącznie za pieniądze ksiądz się modli, a seminaria to epicentra dewiacji.

Zajn oskarża rodzinę, która stała się jedną wielką patologią, choć nie wylewa dziecka z kąpielą. On wyraźnie w swoich oskarżeniach mówi jaką ona ma być, że ma sprawić by dziecko czuło się szczęśliwe i mogło się realizować poprzez ciepło matki i ojca, potem szkołę i radosne relacje z rodzeństwem, a system ma mu zagwarantować bezpieczeństwo i realizowanie się w jego pasji. Tutaj jest niebezpieczny moment we filmie, bo łatwo lewacy mogą podchwycić, że tylko wszechświatowy ład LGBT może uratować ludzkość, a to jak wszyscy wiedzą jest tylko złem.

Reżyserka i scenarzystka przez postać Zajna wzywa do czynu, bo jego postawa sprawia, ze porusza on jakiegoś jeszcze nie zaprzedanego dziennikarza i następują działania władzy, w wyniku których jakieś tam ścieżki ludzi zostają wyprostowane, a on sam wreszcie może zacząć się uczyć i gdzieś na sam koniec filmu uśmiecha się, dając jakby iskierkę nadziei.

Myślę, ze film jest wielkim przesłaniem dla Polski i Polaków, gdzie chora tradycja często hula w najlepsze, dając paliwo pod żądania dewiantów, którzy śmiało kolbami zboczeń łomocą do drzwi naszych szkół i domów, krzycząc, że jak nie to poskarżymy się, że nas prześladujecie. Dlatego nasz chrześcijańsko-narodowy system polskości musi zacząć reagować na swoje patologie, w których kobieta, aby coś osiągnąć w pracy, to musi tańczyć na rurze na stole i pod stołem, w którym zarabia 2 tysiące złotych na rękę, w którym pracodawcy próbują ją zmusić do nadgodzin, mimo, że kodeks pracy mówi zdecydowanie przeciwnie, bo przecież wychowuje i karmi dzieci. System nasz patriarchalny oferuje Polce peryferie życia - jakieś KGW, jakieś zespoły ludowe, jakieś róże różańcowe, bardzo rzadko mówi - prowadź! Ten system musi zmuszać rodziców i nauczycieli, aby tak chowali dzieci, żeby one umiały wyfrunąć z gniazd domów rodzinnych przez chęć do nauki i chęć do pracy, radość z zakładania rodziny i życia w swoim domu, żeby dążyli do tego, aby zawsze iść swoją drogą, bardzo aktywną drogą, a do domów powracać tylko na święta nasze chrześcijańskie i wtedy kiedy rodziców trzeba wspierać w ich starości.

Piszę chrześcijańsko-narodowy, ale trzeba jasno oddzielić państwo od kościołów wszelkich, przede wszystkim katolickiego. Nie może być nauki religii w szkole, bo wtedy nie dziwię się, że do szkół wkraczają tęczowi. Skoro księża są kapelanami w urzędach skarbowych, to czemu tęczowi nie mogą adoptować dzieci. Tych wzajemnych przemieszań jest wiele więcej, więc nie może być tak, że na mszach czytane są ogłoszenia władzy świeckiej i odwrotnie urzędnicy powiedzmy gminni stają się zakładnikami interesu kleru.

Kafarnaum Nadine Labaki to metafora współczesnej ludzkości, która wie kim jest Bóg, wie kim jest Jezus, czym jest 10 przykazań, czym jest przykazanie miłości, jakie są owoce Ducha Świętego, a jednak w codziennym życiu odrzuca ona te złote zasady i idzie drogą wyłącznie pieniądza i władzy doprowadzając ludzkość do skrajności w bogactwie i ubóstwie, do skrajności w zadawaniu cierpienia, wreszcie ludzkości nie wystarcza już, że Bóg stworzył ją jako kobietę i mężczyznę i manipuluje sobą, tworząc coraz większe aberracje. Kafarnaum ludzkie trwa w najlepsze. Nie wiem czy przyjdzie jego zagłada, więc tymczasem wołam, jednocześnie próbując znaleźć swoje szczęście - nas w chwilach, w których krzyk pokrzywdzonych nie dogania mnie i ja sam nie krzyczę wołając.

Tekst nie został dodany jeszcze do żadnego zeszytu.