14 listopada 2020 roku, godz. 13:03 8,8°C

Bezsenność i te sprawy...

Znowu niewyspana. Za mną prawie bezsenna noc. Gdybym nie wspomogła się proszkami, nie zasnęłabym prawdopodobnie wcale. Rano czułam się i wyglądałam jak rasowe zombie, po solidnej kawie nieco się ocknęłam. Nie znoszę jednak samotnych nocy. Zimno mi, gdy nie ma obok mnie Radka. Kiedy mąż jest w pobliżu, śpię spokojnie. No cóż, jeszcze dwie noce i będzie po wszystkim. Szkoda, że świat jest tak skonstruowany, że człowiek musi pracować… Cóż za sielanką byłoby życie bez chodzenia do roboty! Człowiek tylko marnuje swój cenny czas, czas, którego i tak jest niezwykle mało…

Nie pomyślcie sobie, że jestem darmozjadem, który nie wychodzi z domu, siedzi ciągle na czterech literach i zbija bąki! Niestety, nie jestem w stanie uczyć się czy pracować. Nie próżnuję jednak i nie jestem na utrzymaniu męża, bo mam stały dochód. Moje sumienie jest czyste. Wiele osób mi zazdrości, ale nikt nie wie, że siedzę w domu NIE z własnej woli… Choć można odnieść takie wrażenie, to nic nie ma w życiu za darmo… Musiałam przejść bardzo wiele, żeby wyjść w końcu na prostą.

To, że nie kształcę się, nie znaczy, że cierpię na umysłowy zastój. Nie! Wolny czas poświęcam na książki, muzykę i pisanie (kolejność przypadkowa). Znam ludzi, którzy rozwijają swoje talenty i możliwości, posiadając wykształcenie średnie. Szkoła nie jest do niczego potrzebna! Człowiek inteligentny potrafi sam rozwijać swoje zdolności. Jest na świecie masa samouków. To, czego nauczyłam się sama, nie poznałam na lekcjach w szkole. Proszę więc, aby nie zarzucano mi, że nie jestem kreatywna. Za inwalidę uważam człowieka, który nie ma choć jednej pasji.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Katarzyna Koziorowska, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.