25 maja 2021 roku, godz. 18:37

moc niemocy | zwierzenie intymne

wiosenny deszcz tłukł miarowo o metalową blachę samochodowego dachu. stanęliśmy gdzieś w szczerym polu. w oddali wiatr wyginał zielone ręce drzew, porywając je, bez kurtuazyjnego zapytania, do tańca.
miarowe krople deszczu. wymieszane z sobą nerwowe, płytkie oddechy. ty i ja. odłożone na siedzeniach dłonie. zimne i puste.
w ciszy i papierosowym dymie zawisły niewypowiedziane słowa. jak ciężkie chmury, pełne niemocy, bezradności i niezrozumienia.
- nie chciałam, żeby tak to się kończyło - wyszeptałam.
- wiem - odszepnąłeś krótko.
błysk przeszył niebo. rozległ się głośny grzmot. krajobraz zniknął w smugach deszczu.
- przecież nic się nie skończyło - po chwili dławiącej ciszy moich uszu dobiegł twój ledwie słyszalny głos.
- gdzie ty, tam i ja. pamiętaj - dodałeś już nieco pewniej, odnajdując opuszkami palców mój mokry od łez policzek.
spragnione wargi złączyły się w pocałunku. symbolicznym, wymownym. wypełnionym oddaniem i czułością. ciało zalała fala ciepła, mimo gęsiej skórki i hulającego w polu za szybą wiatru.
twoje bijące głośno serce, światełko w oczach, dłonie oplatające moje dłonie. dom...

- gdzie ty, tam i ja. pamiętaj - szepczę w przestrzeń, wsłuchując się w dźwięki ciszy bez wymiaru.
odpowiedź nie nadchodzi. nigdy już nie nadejdzie.
zbiera się na deszcz. zbłądzona kropla upada na blady policzek. miesza się z łzami. wiatr wplata w moje włosy swoje długie palce.
nade mną chmury niewypowiedzianych słów.
chcę mówić. krzyczeć. wyć.
nie usłyszysz.
już cię nie ma.
moje bijące głośno serce, ciemność w oczach, dłonie bez możliwości dotknięcia twoich dłoni. pustostan...

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa littlemess, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.