20 stycznia 2020 roku, godz. 13:23 1,9°C 0

20.01.2020r.(poniedziałek)

W pół do siódmej rano, to w dzisiejszy poniedziałek była totalna noc. Bardzo ciemno, wręcz czarno. Twarz smagana dodatkowo wiatrem przenoszącym baty lodowatej mżawki, która po kilku minutach zmieniła się w pluchę zawiesiny ze śniegu i deszczu. Psy jednak na wsi były czujne i obszczekiwały mimo to dziejące się wokół nich losy ludzkie. Taka noc jest taką próżnią, że dobrze było słychać ich szczekania i jeszcze jakiś samochód jadący główną ulicą pośrodku wsi. Ktoś jechał wypełnić sobą konieczność, aa więc do pracy. Nie sądzę, aby komuś chciało się z własnej nieprzymuszonej woli wyruszyć gdziekolwiek w poprzez tą mokrą zimną wietrzną ciemność.

Praca zatem. Ludzie w poniedziałek muszą jechać lub iść do pracy. Jedni przeklinają ten dzień, drudzy zbierają się w sobie i polecają się przetrwaniu. Trzeci biorą go na klatę w cichym męczennictwie. Wiedzą, że to najgorszy dzień w tygodniu i przetrwają go o ranach i soli na tych ranach, ale sobie odbiją od piątku do niedzieli zwalniając wszelkie hamulce. Stąd tyle "małpek" na dnie, na brzegu i powierzchni wody Jeziora Żywieckiego, ale to tylko jedyna z możliwości zemsty na poniedziałku. Problem poniedziałku w pracy nie polega na samej pracy. Praca wiadomo jaką jest i co trzeba zrobić, aby ta praca była wykonana. Praca niestety to ludzie. A ludzie to wszystko i niestety wciąż najbardziej to co ludziom nie przystoi. "Nic co ludzkie nie jest mi obce" - powiedział jeden. Problem w tym, że coraz więcej i częściej w człowieku naprawdę jest nieludzkie.

Południe. Pokój wypełniają półmrok, meble, obrazy, książki, choinka, kwiaty i ja. Półmrok sprawia, że nie widać kolorów kwiatów. Czasem widać w miarę dobrze ich kształty. Dopiero po zapaleniu światła elektrycznego wszystko nabiera swoistej mocy z racji swojego piękna. Dostrzegam, że kwiaty grudników rozwinęły kolejne płatki i ich piękno podwoiło się. Prawie całkowicie rozkwitły hiacynty. Siadając do klawiatury uświadamiam sobie obecność w przestrzeni pokoju jeszcze jednego składnika - woni tychże hiacyntów. Jest przytłaczająca na początku, wręcz dusi swoją intensywnością i jakby utrudnia oddychanie.
Po kilku chwilach przyzwyczajam się. Człowiek przyzwyczaja się do nieludzkości ludzi na przykład w pracy,tym bardziej przyzwyczai się do przebywania w cudownej przestrzeni z mocy aromatu kwiatów hiacyntów.

Tak sobie myślę, że ludzie z obecności choinki w ich domu powinni wyciągnąć wnioski, a nie wyciągają zupełnie. Choinka, to powinien być czas wielkiej codziennej refleksji, gdzieś od połowy grudnia do powiedzmy tego drugiego dnia lutego. Codziennie powinniśmy się zastanawiać jak zmienić siebie na lepsze, jak zmienić się w stosunku do innych ludzi na korzyść. Zdaję sobie sprawę, że jest to trudne bardzo, ale warto porozmawiać ze sobą i przeprojektować się. Być konsekwencją w swoich postanowieniach wobec zasad, moralności, uczciwości i potem tego zdecydowanie żądać od otoczenia. Czasem jest to bardzo bardzo trudne, bo zło zakorzenione jest w niektórych ludziach od początku pracy. Czasem praca kogoś na tym polegała, że musiał posłusznie wykonywać polecenia zła. Kiedy ktoś źle czynił przez dziesięciolecia, to jest mu trudno inaczej działać niż tylko wciąż popełniać te same błędy. Do takiego zła, aby je zmienić, trzeba sprytu, konsekwencji, delikatności, uśmiechu, a czasem i grzmiącej stanowczości.

Z prawej stronie na komodzie rozkwitł na pędzie pierwszy różowy kwiat kolejnego storczyka. Jest po prostu piękny. Mimo pół mroku, mimo tylko sztucznego światła. Radzi sobie i robi swoje. Ale my mu nie przeszkadzamy, a wręcz robimy wszystko, żeby jemu było jak najlepiej. Tak trudno otrzymać tyle ile trzeba przeważnie od drugiego człowieka z którym przychodzi nam egzystować - ot choćby w pracy.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.