28 stycznia 2020 roku, godz. 11:24 0,6°C 0

28.01.2020r.(wtorek)

W pół do siódmej dzisiaj było ciemniejsze jak wczoraj, bo niebo przykryte było najpewniej deszczowymi chmurami, więc z tego co nie widziałem, to wyobraziłem sobie, że ponad chmurami jest błękitny nieboskłon pełen miliardów świetlnych wieloramiennych punktów,czyli gwiazd i te krocie ciał niebieskich być może są oglądane teraz z przez ludzi z przez okna ciał lotnych jakimi są samoloty. Potem wyszedłem na drogę,pomachałem i poleciłem Cię opiece Boga i Anioła Stróża. Kiedy wracałem zaczął wiać zdecydowanie wiatr, a jego podmuchy uświadomiły mi, że przed wiatrem było bardzo ciepło jak na styczeń. Teraz dopiero na twarzy poczułem chłód, ale taki wyważony,raczej wiosenną bryzą majowego poranka się mi wydał. Wróciłem do domu. Zgasiłem światło w garażu. Potem w holu, a na końcu na klatce schodowej. Przypomniałem sobie Midway. Odpaliłem komputer.

Inteligencję zaś różnie się mierzy, różne różności określa się inteligencją, choć przyznaję są - dogmatycy, stąd ten podział na dwa narody, a w nich dobre zmiany i gorsze sorty, w tych zaś prawdziwi Polacy i nadzwyczajne kasty. Ja? Jestem Polakiem, przynajmniej za takiego się uważam, dlatego mam swoje trzy cztery zdania, nawet opinie i w tym rzeczywiście coś praktykuję za normę oceny. Mam swój życiorys. W nim przede wszystkim okres drwalowski, potem pegieerowski i wreszcie policyjny, co w praktyce oznaczało i wykonało się jako milicyjny. Zatem swoje wiem i czuje się upoważniony. Dla mnie przede wszystkim liczą się okresy pegieerowski i ten drwalowski - fundamentalny, a więc specjalnie nie czuje się zobowiązany do wszczynania dyskusji, ani też nie za bardzo upoważniam do dyskusji ze mną kogoś kto nie pił jabola. Stąd też rozumiecie teraz, że nasza kasta nie używa słowa ignorancja, co przejawia się w nas tym, że kiedyż czytamy takie określenia wobec nas i kogoś, kiedy słyszymy takoweż słowo, to zapala nam się czerwona latarka(chyba nie latarnia), a nawet czerwone światełko w w żarówce onejże latarki, po czym ostatecznie nabieramy dystansu i osstrozności wobec takiego człowieka, a gdy brnie, to wtedy automatycznie przechodzimy w tryb nieufność, a wielu z nas włącza się skuza drwina i szyderstwo. Potem oczywiście przychodzi refleksja wyniesiona ze służby w Policji, że każdy ... na swój strój, ale żeby to było jakieś samobiczowanie, a potemże przywdzianie włosienicy pokutnej - co to, to na pewno nie to.

Czas w Beskidach mija, a zima niczyja. Cieszymy siętym co dały nam wcześniejsze zakupy w marketach ogrodniczych i supermarketach spożywczo-coś tam. Można by jeszcze po coś tam zostawić trzykropek, bo naprawdę dzisiaj w takim przybytku handlu nawet obraz idzie kupić i książkę noblisty za grosze. Piękno zatem mamy,w pięknie jesteśmy utrzymywani przez wcześniejsze nabywanie za pomocą pieniądza,kart płatniczych i kart zniżkowych oraz lojalnościowych. Grudniki dostają kolejnych pięknych kwiatów, pięknych i niesamowicie kształtnych i jak już wspominałem w czterech kolorach na dwóch poziomach domu. Powoli przekwitają i zasychają hiacynty, jeszcze wyrosła jedna łodyga kwiatowa - mniejsza i rozkwitają kolejne elementy kwiatu, więc wydłuża nam się czas obcowania ze wspaniałym różowym kolorem i przesiąkającym nasze wnętrza zapachem. Jeszcze też ówdzie,a zwłaszcza dodaję zdjęcia w nastroju bożonarodzeniowym. Choinka jeszcze stoi i nie tylko u nas. Zresztą uważamy, że ważnym jest,aby te wartości kultywować i żeby ten nastrój oraz zobowiązania wigilijne,jak i przemyślenia zakończone postanowieniami adwentowymi wdrażać, zatem niech kwitną i rozsiewają się, a potem wzrastają i owocują wartości prawdziwie europejskie - zatem chrześcijańskie wartości.

Szedłem dzisiaj do jednego ze sklepów i widziałem w ogródku pewnym pączkujące już przebiśniegi. W naszym ogródku nie mamy tych kwiatów. Wychynęły za to już spod ziemi tulipany i narcyzy. Mają po kilka centymetrów zieleni liści i hartują się jak stal w hutach, które nie są naszymi hutami, choć jeszcze są chyba na naszej ziemi albo też już nie. Idąc przypomniałem sobie czemu nie lubię chodzić w górę wsi do sklepu rzekomo wiejskiego i rodzinnego. Nie lubię, bo tam zawsze przed drzwiami stoją ci agresywni żebracy i zawsze słyszę to - poratuj! Mosz. Dej. Dołóż się. Mam niechęć, bo nie pracuje tam żadna rodzina w sensie prawdziwym. Właściciel i pracownicy. Te zwiędłe marchewki i pokryte warstwą błota też odstręczają od rodzinności sklepowej. Ale chodzę. Chodzę, bo wino mają dobre.

Ale zrzędzisz. Ktoś mi tak napisał na priv. Niby czemu miałbym nie zrzędzić.Czemu miałby nie zrzędzić ktoś wiodący życie ustabilizowane, porządne(według siebie),czerpiący z Ewangelii, dorobku ojców i doktorów kościoła i choćby OSHO? Czemu miałbym nie zrzędzić ja, którego życie podparte jest na czterech prostych filarach: skromności, nieśmiałości, niewinności i wstydliwości. Zrzędzę, bo taką miarą was mierzę i taką marą wam odmierzam. A Ania wie, że prawdę piszę. Gdyby chciała to by na głos powiedziała, ale nie musi i nie chcę albowiem skoro jestem prawdą to bronię się i tyle. Może powiedziała by, że skromność, to radość życia w pomysłach, może nawet przekraczających swoją skalą perwersję. Z tym darem tutaj przybyłem i tym darem nas ubogaciłem i was,którzy czasem nawet nie zastanawiacie się jaką perłę portal ten w sobie dzierży, ziemia ta została ubogacona, więc i wasz los.

W naszym placu wieje mocny południowy wiatr okraszony większymi kroplami deszczu, który w późniejszych godzinach osadzi na asfaltach i betonach gołą ledź. Ale już wyszło słońce gdzieś w Złatnej i podświetla spadające krople deszczu, i jest po prostu przyjemnie. W poczuciu spełnionego obowiązku, dobrej zabawy, a nawet misji kończę naciskać kwadraciki klawiatury z literami i koncentruję się na złocistym płynie z miasta u zbiegu Soły i Koszarawy. A teraz kochajcie mnie i uwielbiajcię jako i ja was ukochałem i wypiedestałowałem za wasze treści.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.