17 lutego 2020 roku, godz. 8:34 1,9°C

17.02.2020r.(poniedziałek)

Siedemnastego lutego o w pół do siódmej to już jest w miarę jasny dzień, ale i tak najważniejszym było ostatnio, to co wydarzyło się o zmierzchu w dniu piętnastego lutego - zmierzch arią ogłosił kos. Dla takich chwil wiedziemy nasze życie. Szczęście dławi krtań wzruszeniem, kiedy cykl życia domyka się znowu śpiewem kosa, jego przecudnymi melodiami. W tym roku bardzo bardzo wcześnie wybrzmiała pierwsza kosa melodia. Ciepła zima,dobra zima, szczęście w niej aż rozlewa się. Dzięki CI Panie, przyjmij podziękowanie Wielki Wybuchu.

Ranek w naturze jest przede wszystkim wiatrem, zresztą jak wiatrem było wczorajsze popołudnie na Matysce. Tak, poeta gór i tę prawdę wersom musi przytroczyć, że nawet będąc doświadczonym turystą, nie próbuj halnemu sikać przed oczy. Wieje mocno. Poza tym jakoś głucho w przestrzeni wiejskiej. Gdzieś daleko daleko zdaje się Pod Górkami rozkotłował się pies seryjnym szczekaniem, tutaj wyciszonym już, jakby seria z Kałasznikowa wystrzelona strzał miłości przeszyła serca kuracjuszy w Goczałkowicach Zdroju, albo gdzieś studentów na trzecim roku geodezji Uniwersytetu Śląskiego. A ponad dachami domów, pomiędzy nimi i zabudowaniami widać zbocza i szczyty Beskidu Żywieckiego i tam ponad majestatycznymi ciemnymi konturami działo się dzisiejszego rana malarstwo piękne malowane światłem, wodą i tym co zowią niebem. Północno wschodnia przestrzeń wypełniona pomarańczowością łososiową, wydobywającą się z Przełęczy Kocierskiej i tworząca kapelusz aureoli nad Grojcem,myślę, że taki właśnie góralski kapelusz, ale nie ten ciupagowaty znany z tandectwa popeliny zakopiańskiej zwłaszcza. Inny, jakiś mniej kiczowaty. Potem szerokim wachlarzem łososiowe chmury rozchodziły się i przybliżały do Beskidu Śląskiego, Szły falami czerwieni i rzęsistego różu, aż napotkały siebie w postaci kłębiących się chmur proroków, przepowiadających deszcze. Chmury prorocy, których nikt nie wygania ze swojego kraju, nawet rodzina się ich nie wstydzi, im nie zazdrości. Niosą przepowiednię prostą - jest woda jest życie.Jest życie jest miłość. Jest miłość jest szczęście. Jest szczęście, to człowiek człowiekiem bywa. Gdzie człowiekiem człowiek, tam wiara, w której Bóg tylko Miłością. Gdzie Bóg Miłością milkną żywioły i nie zabierają życia z człowieka. Te chmury wzięły i otoczyły pewną galaktykę z błękitów nieba, które przemieszały się jakby przemieszał je jakiś malarz na palecie i gdzieś w ostateczności błękit z pomocą pierwiastka bożego i drobin promieni słońca stał się najprawdziwszym bielszym odcieniem bieli, takim świetlistym, jak ten w scenach biblijnych. Innym pięknem był środek wschodu, tam gdzieś za Wieprzem i Brzuśnikiem, hen przez Sopotnie do Jeleśni. Tam od Diablaka przestrzeń była ogniem i wżerała się jakby ognistym skrzydłami w granatową czerń monolitu wielkiej, zdawałoby się, chmury nad chmurami. Wewnątrz niej powstawały płomieniste smugi,jakoweś aniele skrzydły, kluczem zdyscyplinowanym lecące ku Skrzycznemu, Szyndzielni, a nawet nad samą skocznię imienia Adama Małysza w Wiśle. A na południowym wschodzie, tam gdzie Słowianka i Rysianka,tam był mordor błękitów. Od fioletu, gdzieś nad samymi czuprynami szczytów, przez granat wymieszany ze sadzą nieco wyżej i potem błękit po prostu wypełniony klasyką niebieskości, taki po prostu normalny, by zaraz być wielką połacią lazuru jak ten Morza Czarnego, Morza Śródziemnego czy jeszcze może jaśniejszym,czyli tym Adriatyku w Heceg Novi. Zapatrzyłem się przechodząc w totalną medytację, aż skrzekliwie przeciągle jak starej baby w kościele pieśń kur wiejski zapiał i odwróciłem się, wróciłem do poniedziałku, a poniedziałek jak to poniedziałek, czasem poświęconym satyrze jest, ale nim to się stanie powrócę jeszcze do spraw istotnych.

Szczyrk. To już nowenna minęła i oktawa. Któreś z nich jest przed, a któreś po. Państwo młodzi? Pani Młoda jak Galadriel - niesamowicie przecudna odmiana Anioła Beskidów. On - Pan Młody - Legolas i Apollo w jednym. Ona zawalczyła o niego, On szybko zrozumiał, że w Niej może dać życiu i ludzkości, to czego jemu odebrali. Życie nałożyło mi szczęście bycia tatą Panny Młodej. Stąd też wiele cudownych momentów doświadczyłem tamtej nocy. A oni są bardzo bardzo silni i rozdają swojemu życiu karty. Jeszcze mają nas w konkretnym czynie i zdecydowanej ukierunkowanej modlitwie. Bukiet Panny Młodej był piękny. Biały, czysty. Jeszcze dwa. Te na grób ojca. Mieć szczęście być tatą weselnym, to położyć biel kwiatów na grobie ojca... Tam na katolickim cmentarzu uświadomiłem sobie umieranie religii. Po dwóch tysiącach lat umiera wiara katolicka. Opresja przeczy wolności, więc o powszechności nie może być mowy. Dzisiejsza młodzież jest inna, więc odchodzi już przed bierzmowaniem często w reakcji na perfidne ewidentne zło doznane od ludzi, którzy mają nieść pocieszenie, nadzieję i przywracać do radości. Pozostali odchodzą w wyniku kolejnych lat życia, bo ludzie dzisiaj, to już nie ciemnogród posłuszeństwa, bezrefleksji, niewiedzy, powtarzania bezmyślnych rytuałów i wiary w moc szczątków, farby na obrazach, kamieni po których ktoś, gdzieś... Młodzi rozumieją miłość przez czyn, nie labirynt ciemności i opresji jakim są doktryny, nawet cnoty - tyle wiem, a reszta - aż strach myśleć, tyle lęku i zgrozy wywołuje. Oni już nie wrócą. Będą po prostu dobrymi, mądrymi, uczynnymi - jedni całkiem bez Boga, drudzy o Bogu, który nie każe poniżać, dzielić, segregować, stawiać w kącie, odrzucać, kamienować i tak dalej, a takim jest Bóg w interpretacji doktórów Kościoła. Umiera więc religia katolicka trapiona niechęcią do ludzi, do ludzi - nawet swoich wyznawców. Zabija ją jad doktryny nad Miłość Człowieka do Człowieka. Trwam, mimo, że nie wierzę tutaj w cud. Czym jestem? Lożą szyderców jednoosobową? Prorokiem? Może! Mnie spotkał cud. Kronikarzem, który zapisuje agonię szarpiąc się, bo z mlekiem matki wyssałem nadzieję, a widzę zbyt mało, żeby powiedzieć, że widzę piękne. Piękne jakiego oczekuję, piękne w jakie też wejść i w którym też przyczynić się chcę.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.