13 stycznia 2020 roku, godz. 2:14  2,3°C
Edytowano  13 stycznia 2020 roku, godz. 2:48

Sam to nazwij

Sama już nie wiem, czy próbuję uciec od tego, że cię kocham, czy że nie potrafię kochać i sama buduję tę tęsknotę, by coś poczuć. Strata jest w pewnym sensie przyjemna, świadczy o tym, że coś, kiedyś, mieliśmy. Prawda? A ja nigdy niczego nie miałam. Poza tobą.
Miałam?
A może momemtami próbuję uciec od bólu, przez który każda cząstka mnie zwija się w sobie i zaciska każdy mięsień, ścięgno, nerw, jak kleszcze.
Po to, by poczuć w końcu ulgę, wmawiam sobie, że nie kochałam i to tylko złudzenie, albo że już dawno przestałam i mogę dać sobie odpocząć, bo już dawno wygasłam i mogę być już szczęśliwa. Mogę przestać, wciąż się uśmiercać.
Mogę?
Może próbuję uciec od obojętności, jaka narasta we mnie, do wszystkiego co mnie otacza, do każdej sprawy jakiej mam się podjąć, do decyzji, które wciąż odkładam, bo żadna nie daje mi już satysfakcji.
Żadna.
Nie wiem, niesamowicie się gubię i nie wiem co już jest moją prawdziwą emocją, a co ucieczką, kamuflażem, obroną kondycji psychicznej, jednej z nielicznych przespanych nocy, obroną swojej godności, bo już dawno powinnam się zaśmiać "co ja w nim widziałam" i ruszyć przed siebie jakbyś był kolejnym z dni, który dawno minął i nie ma już większego znaczenia, bo słońce wzeszło już kolejne tysiąc razy i za następnym, przyjdzie kolejny.
Przyjdzie?
Bo ja się czuję jakbym wciąż tkwiła w jednym dniu mojego życia, który nigdy nie chce minąć, wraca nazajutrz i nie pozwala mi się ruszyć.
Ile razy już przez to przechodziłam, wmawiając sobie całą tę siłę, która znikała jakgdyby nigdy nie istniała po jednym geście z twojej strony. Po co wmawiała mi, że jest ze mną, gdy zapominała o mnie, gdy tylko ty przypomniałeś sobie o mnie. Po co ja sobie ją wmawiałam.
Właściwie, to co ja konkretnie sobie wmawiam?
Miłość do ciebie, bo tak miło mieć poczucie, że kiedyś coś się miało?
Brak umiejętności kochania, bo tak naprawdę cię kochałam, ale łatwiej mi będzie, jeśli postaram się siebie oszukać i będzie mi lżej?
Obojętność, bo staram się ulżyć bólowi i w końcu zasnąć tej nocy?
Ból, bo jestem tak obojętna, że miło od czasu do czasu poczuć cokolwiek, choćby dotkliwe ukłucie w najwrażliwszym miejscu?
Wmawiam sobie prawdę, czy fałsz?
Próbuję się bronić, czy zniszyć?
Może nie zrobię dla siebie już nic dobrego, bo jesteś tylko pretekstem do mojej autodestrukcji, która zaczęła się już na długo przed tobą i to całe zniszczenie nie wywodzi się od ciebie.
Może jesteś moją nadzieją, bo byłeś tym jednym beztroskiem dniem w moim życiu, przy tobie byłam na chwilę naprawdę szczęśliwa i wolna, chciałam żyć i czułam, że mogę porzucić już wszystko, a zyskam jeszcze więcej, będąc przy tobie.
Nie wiem, czy stoisz mi na drodze do szczęścia, czy jesteś moją jedyną drogą do szczęścia.
To dlatego, że byłeś jedyną osobą w moim życiu, która pokazała mi światło i to mógłby być ktokolwiek inny, a ja pragnęłabym go już zawsze jak powietrze, czy jest w tym coś więcej i tylko ciebie potrafiłam pokochać?
Kompletnie nie wiem kim jestem, ale gdybyś mnie kochał, byłabym szczęśliwa.

I największy ból
Sprawiła mi odmowa
Powrotu do ciebie
Bo wiedziałam
Że nie zależy ci
Tak jak mówisz

Wiedziałam?

Popierdoliło mi się już wszystko.
Większe od mojej prawie już 5 letniej tęsknoty są duma i cierpliwość.
Bo oddałabym życie, za twoją miłość, ale nie zniosłabym przygarnięcia mnie dla zabicia poczucia winy, czy wypełnienia pustej przestrzeni w życiu- a tak to właśnie czułam. Że mówisz to, bo pali cię wstyd, że zostawiłeś mnie z dzieckiem, synem, którego pierwszy raz zobaczyłeś, gdy miał dwa lata. Pierwszy i ostatni.
A mnie pali wstyd, że zajmujesz w moim życiu tyle miejsca, gdy nie zajmujesz ani sekundy w życiu naszego syna.

A mimo to łudzę się, że jeszcze kilka lat...
I jeszcze będziemy kiedyś szczęśliwi.

Ta spowiedź
To upadek
Na kolana
Albo na głowę

Miuosh- Miasto szczęścia
Eldo- Chodź ze mną
Pezet- Spadam

MyArczi Artur
 13 stycznia 2020 roku, godz. 8:22

hm