12 października 2021 roku, godz. 13:29 14,5°C

11.10.2021r.(poniedziałek)

Rzeczywiście tak było. Przypominam sobie te wypracowania z języka polskiego w szkole podstawowej i średniej. Przekreślone na czerwono i z boku, na marginesie albo nad zadaniem wpisy: styl, składnia. I tak przez kilkanaście lat. Nigdy tego nie zrozumiałem. Dzisiaj sobie myślę, że jak ktoś to pojmował, to zostawał polonistką i polonistą, i nadal pewnie tak jest, a może nawet polonistkom i polonistom. Czemu ja tego nie rozumiałem i nie rozumiem? Pewnie przecież tłumaczyli. Pewnie temu, że jednak świat ciekawszy, a pisanie nie musi być wymyślaniem, tylko prostym przekazem. Do dziś tego nie rozumiem. Pamiętam, kiedyś pisałem prozę na konkursy. Współpracowałem wtedy ze znajomą polonistką, właściwe do dziś nie wiem, a może jednak była polonistkom? A co, jeśli urodziła dwoje dzieci, a jednak była polonistom? Dawałem jej tekst, a ona ubierała go w styl i składnie, i inne wymogi języka nauczycielskiego polskiego. Potem przestałem pisać na konkursy. Tyle. Co tu więcej pisać. Trzeba przejść do innych spraw.

Poszliśmy wczoraj do kościoła na ostatnią mszę. Wiernych bardzo dużo. Kobiety leciwe. Kobiety w średnim wieku. Kobiety młode. Nastolatki. Dziewczynki. Niemowlaczki.

Mężczyźni leciwi. Mężczyźni w średnim wieku. Młodzi mężczyźni. Nastolatkowie. Chłopcy. Niemowlaki.

Mężowie z żonami i dziećmi. Dziadkowie z dziećmi i wnukami. Synowe z teściowymi. Sąsiedzi z sąsiadami. Róże z różami. Koledzy z koleżankami .

Dużo wiernych, a tymczasem komisja kościelna za bierność przy pedofilii oddała obu naszych biskupów do prokuratury. Nasza prokuratura nie odważyła się nawet przesłuchać naszych biskupów. Umorzyła postępowanie na podstawie tego co opisał pokrzywdzony. Komisja kościelna pewnie odwoła się i oddała sprawę do rozstrzygnięcia w Watykanie.

Czemu chodzimy do kościoła mimo wszystko? Przecież na zdrowy rozum wystarczy nasza indywidualną relacja z Bogiem. Naprawdę tak nas zastraszyli, że uwierzyliśmy im, że bez niedzielnej mszy i spowiedzi, to nie zyskamy dobrej wieczności, tylko bestialską zemstę Boga?

Śmierdzi mi to znęcaniem się psychicznym i jakąś formą opętania. Czy Bóg słucha naszej zbiorowej modlitwy we mszy, którą przede wszystkim odprawia ksiądz za pieniądze? A jak jest człowiekiem złym, a my wszyscy o tym wiemy i nic z tym nie robimy, to słucha. Może raczej zrzuca wszelkie nieszczęścia i kuźwa ma rację. No, ale chodzimy.

To jakieś uzależnienie jest chyba. Albo rozrywka. Chcemy posłuchać kazania i porozmawiać o nim. Chcemy posłuchać prehistorycznych czytań i pokręcić głowami, bo są antykobiece, potępiają prawdziwą miłość w wolności, a sankcjonują pułapki sakramentu małżeństwa i jego okrucieństwo bardzo bardzo często.

Chodzimy. Jeszcze w nas nie pękło i owczo dajemy na msze i wypominki, na setki mszy, że w ciągu trzech dni intencje są przyjęte.

Czemu nie umiemy modlić się w ciszy domu i dać zmarłym spokój, wierząc, jak chcą księża, że a nuż są zakładnikami Boga w tak zwanym czyśćcu i przestanie ich dręczyć, jak zamówimy tyle i tyle mszy i wypominków? Przecież na zdrowy rozsądek, to chore.

Popiąteu dni były bardzo rodzinne. Urodziny i pojechaliśmy w sobotę do pięknie ubranych w jesień Tychów. Poszliśmy na giełdę kwiatów po stroiki na groby. Ceny poszybowały pionowo w górę. Stroiki na groby są zastraszająco drogie, dlatego też przewiduję, że młodzi dalej konsekwentnie będą odchodzić od pamięci przodków i zbiegiem lat skończy się na kremacji i rozsypaniu na przykład prochów matki na trawniku miejskim, a zbiegiem kolejnych lat nie będziemy zgłaszać się po zwłoki przodków, jak jest w Czechach i po prostu prochy będą chowane przez urzędników miast i gmin lub wrzucane do kubła na śmieci. Jakby powiedziała moja świętej pamięci teściowa - co chcemy, to dostaniemy.

Potem cudny wieczór i noc u nas w domu, i nocne, ostre Polaków rozmowy, a w tle Dire Straits i Nirvana oraz Żądło. Przy okazji rodzinnie robiliśmy sok z winogron. Plon W tym roku ostatecznie bardzo obfity, więc ostatecznie 16 butelek po łąckiej śliwowicy i 30 słoików. No i one zostaną skonsumowane przez trzypokoleniową rodzinę rozlokowaną w Małopolsce i Śląsku.

Nikt nie chciał jeść koniny, więc zjadłem ją sam. Kiełbasa z konia jest smaczna i tyle. Czemu jeść świnie, a konia nie jeść? Czemu jeść smalec ze świni, a nie smarować bolących miejsc smalcem z psa? Bez szemrania wszyscy jedli wędzonego indyka. A gdyby tak wyłapać we wsi wszystkie wolno biegające psy i koty i urządzić wielkie ich wędzenie i grillowanie podczas jesiennego wiejskiego festynu integracyjnego? To by było coś dobrego, porządkującego i medialnego. Wstęp do tego, aby moją wieś zalali turyści i stała się górskim kurortem.

Tak patrzę co piszę i jest to na pewno aberracja autora. Można to tłumaczyć poniedziałkiem. Jestem też przed kawą. Niemniej takie nie inne tematy mnie nurtują i tak je podaje czytelnikowi. Mógłbym się rozwodzić nad tekstami Marka Knopflera, czy Mateusza Gordona Summera, ale moje, to moje, a moje to ja, a ja tobie, a ty za mną podążaj i porozmawiajmy o wczorajszym dniu zdrowia psychicznego.

Był słoneczny, jak dzisiejszy, choć zimny, pełen każdodniowej walki z rozczłonkowaniem osobowości, z lękiem, z fobiami i gromadnymi natręctwami, a jednak miłość sprawia, że jeszcze bardziej chce się żyć, chce się walczyć o każdy dzień.

Monika M. M.
 12 października 2021 roku, godz. 19:30

Polecam do przeczytania dwie książki: Hipokryzję i Histerię Pana Kruszewicza o relacjach ludzi ze zwierzętami.
Pozdrawiam:)

Eneida Lawinia
 12 października 2021 roku, godz. 16:37

Konie to piękne zwierzęta a więc konina odpada...psina i kocina również bo to przyjaciele człowieka.
Co, do Miłości to pełna zgoda 🙂
Pozdrawiam :)