16 sierpnia 2019 roku, godz. 11:52

15.08.2019r.

Przemijamy celebrując bądź nie kolejne rocznice urodzin. Czasem ktoś o tym pamięta i siłą rzeczy przyjdzie, złoży życzenia, wręczy kwiaty i prezent. Wtedy rozpalamy ognisko na chwilę przed zmierzchem, przynosimy polowy stolik, polowe krzesła. Na stoliku kładziemy chleb, czosnek, masło, kieliszki i otwieramy wino. Do ogniska dajemy przygotowane we folii aluminiowej ziemniaki. Świętujemy, a świętowanie przy ognisku, to może i najlepszy ze sposobów świętowania. Nie msza, nie SPA, nie droga knajpa, a ognisko. I ktoś szczery przy nim prócz nas. Nad ogniskiem pełnia księżyca, przy nogach łaszący się kot, dookoła kwitnące słoneczniki, jeżówki, rudbekie, lwie paszcze, aksamitki, mieczyki, słomianki, cynie, astry, nagietki. Chleb wędruje na metalowe długie widelce i jest opiekany nad ogniem, a potem ściągany na talerzyk i wciera się w spieczony miąższ kromki ząbek czosnku i potem smaruje masłem. Otrzymujemy cudowny smak tradycji polskiej, dzieciństwa i teraźniejszości, której jesteśmy autorami.Następują wspomnienia i wyznania, że ognisko, to najcudowniejszy sposób biesiady, rodzinności, wspólnoty, przyjacielstwa i fantastyczny sposób na szczęście w życiu. Potem odkorkowujemy wino, rozlewamy do kieliszków, wznosimy toast za jubilatkę i rozkręcamy się w rozmowie, w słowie, nawet nie ma sprzeczek, bo nikt nie porusza polityki, a poruszane są sprawy wewnętrzne rodzinne, odgłosy wsi, odgłosy miasta, kultura, perspektywy życia, ezoteryka, duchy i po raz setny opowiadamy jak żeśmy spotkali nasze połówki. Nam może nie wierzą, że jesteśmy dziełem internetu,miłości do literatury i zatem portalu literackiego. I tak niektórych nie przekonamy i będą rozgłaszać nadal, że byliśmy kochankami od dwudziestu lat. Potem po prawie godzinie wyciągamy ziemniaki z żaru i wykulaliśmy je na trawę i każdy sobie je stamtąd bierze na talerzyk. Odwija z folii i chrupie przypieczone z czarną skórką lub rozpoławia soli i nakłada masło. Wszyscy są szczęśliwi i wychwalają pieczone ziemniaki jako szczyt kulinariów czasu od wiosny do jesieni. Atmosfera jakiejś euforii i rodzinności narasta we wszystkich. Schodzą się kolejne koty, w okół ognia pojawiają się ćmy i o dziwo nie ma komarów. Do księżyca dochodzą światła gniazd i samolotów zniżających się do pasa na lotnisku w Katowicach, jeszcze 80 kilometrów i ludzie powrócą z Egiptu, Turcji, Grecji z wczasów. Otwieram kolejne butelki wina, rozmowy płyną wartko i smacznie jak precyzyjnie i z radością rozlewam zawartość butelek do kielichów. Wkraczamy w święto maryjne i dzień wolny od pracy. Jest coraz weselej, jest radość, nie ma niesnasek, szczęście przesyca tworzącą się rosę, niebo staje się niesamowicie gwiaździste i jasne zatem. Na stoik kładę kawę i drożdżowca. Rozmowy wchodzą na inne rejestry,bo teraz gospodyni i jubilatka chwalona jest za arcydzieło piekarnicze jakim jest proste ciasto z dżemem figowym z Czarnogóry, jabłkami letnimi, poziomkami, malinami i borówkami amerykańskimi. Jeszcze Tobie udaje się zawsze tak upiec to ciasto, że nie jest suche i po prostu jest doznaniem kulinarnym, niesamowitym smakiem, czymś estetycznie przypominającym dzieło sztuki i jeszcze nasza genderowska współpraca, gdzie to ja pełnię rolę gospodyni. Da się i sprawia przyjemność. Akurat ja sam do tego doszedłem obserwując życie. Każdy kto myśli i ma serce widzi, że w małżeństwie role muszą się wymieniać i uzupełniać.Jak facet tego nie widzi, to jest pozbawiony elementarnych cech ludzkich i właśnie - kim jest? Albo tylko czym? Pewnie fiutem i piwożłopem, który jakimś cudem się nauczył operować pilotem telewizora i wypowiadać tych parę przekleństw do kolegów w barze. Smaki się mieszają i rozprzestrzeniają w tętnicach, żyłach, naczynkach, że najpierw były poruszane tematy parapsychologiczne, a teraz już rozum zawładnęły duchy i pada stwierdzenie, że ja i Ty jesteśmy fizycznie podobni do siebie. Zapowiada się bardzo bardzo wesoła i bardzo bardzo ciekawa druga część nocy Matki Boskiej Zielnej. A może to rabarbar, czyli zasadniczy wkład do drożdżowca tak działa? W sumie liście też ma kształtne, wielkie i kto wie co w nich siedzi!

WilceeQ` Nic nie warte przekleństwo .
 16 sierpnia 2019 roku, godz. 14:25

Nie ma za co! W koncu to ja czytam i mam z tego przyjemnosc :)

fyrfle Mirek
 16 sierpnia 2019 roku, godz. 14:23

Dziękuję bardzo:)

WilceeQ` Nic nie warte przekleństwo .
 16 sierpnia 2019 roku, godz. 14:16

Oj bardo przyjemnie czyta sie Twoje dzienniki, chcac nie chcac wracaja wspomnienia. Inne... jednak blisko ogniska.