Powoli wielki pąk lilii [...] – fyrfle

W tym miejscu znajdziesz opinie do tekstu, którego autorem jest fyrfle — zgromadziliśmy 1 opinia.

06.03.2017r.

Po­woli wiel­ki pąk li­lii roz­chy­la swo­je płat­ki i tworzy różowy kielich piękne­go kwiatu. To pier­wszy z kil­ku­nas­tu kwiatów osadzo­nych na czte­rech łody­gach wy­ras­tających z brązo­wej do­nicy. Za je­go sprawą i ko­lej­nych kwiatów tej li­lii w po­koju będzie pięknie i wiosen­nie przez przy­puszczam, że cały marzec. A jeszcze w su­kurs li­lii pójdą w wielu bar­wach kwiaty stor­czyków. Tak więc kiedy jeszcze ustąpią deszczo­we chmu­ry i do po­koju dos­taną się jas­ne i ciepłe pro­mienie słońca, to wys­trój będzie raj­ski, a tym sa­mym nas­trój niebiański.
Są też pier­wsze po­ważne ra­dością oko­liczności wiosen­ne po­za do­mem, a więc całe już miej­sca­mi pla­ce kwitnących prze­biśniegów. W niektórych ogródkach usy­tuowa­nych w połud­niowych częściach po­ses­ji i nie po­zasłanianych tu­jami i drze­wami widziałem też kwitnące pier­wios­nki i brat­ki - te os­tatnie w różnych zachwy­cających ko­lorach. No i naj­większą przy­jem­ność i zas­kocze­nie spra­wiła mi wczo­raj kwitnąca już na jed­nym z przychod­ni­kowych traw­ników stok­rotka.
A te­raz mi­mo za­powiada­nych na cały dzień deszczy wyszło słońce i zro­biło się tak jas­no i ener­ge­tycznie w po­koju. Bar­wy do­niczko­wych kwiatów nab­rały ta­kiej ser­decznej wy­razis­tości i za­razem in­tensyw­niej strze­lają we mnie mocą swo­jego piękna. Zieleń ich łodyg i liści jest wiele przy­jaźniej­sza. Łat­wiej oczy ją przys­wa­jają i mam wrażenie, że prze­nika mnie ona swoim ciepłem i spra­wia, że jes­tem bar­dziej ożywiony.
Tym­cza­sem od zacho­du wędrują chmu­ry deszczo­we z poszar­pa­nymi brze­gami, jak­by były pokąsa­ne przez wa­tahy rozwście­czo­nych wilków. Nie są jed­no­lite i sku­pione, a więc są między ni­mi przer­wy, w których wi­doczne jest la­zuro­wy błękit nieba. Do­piero z nad szczytów Bes­kidów idzie ko­lej­na fa­la chmur, która zda­je się być zwar­ta i jed­no­lita, że is­tnieje real­na możli­wość, że spad­nie z tych gęstych chmur ko­lej­ny rzęsis­ty deszcz. Oczy­wiście te chmu­ry z zacho­du na wschód prze­tacza siłą swo­jego spo­koju wiatr, który jest kon­sekwen­tny, ale już dziś nie da­je się po­nieść sza­leństwu, ta­kiemu które­go na­pady miał w no­cy ze so­boty na nie­dzielę. Wieje so­bie bar­dzo spo­koj­nie, że nie wi­dać go w ruchy gałęzi og­romne­go orzecha włos­kiego rosnące­go w og­rodzie sąsiada, ale wpi­suje się w dzi­siej­szy dzień przez drżenie suchych zmięto­lonych cza­sem liści bu­ku , z których pew­nie co ja­kiś czas po­jedyn­cze sztu­ki są przez niego zry­wane i zmuszo­ne do lo­tu na po­zimo­wy traw­nik. I ta­kim spo­sobem drze­wo bu­ka niedługo wyłysieje, a zastąpią te sta­re liście pąki młode, z których w kwiet­niu po­woli będą się tworzyć no­we cha­rak­te­rys­tyczne liście.
Po gwałtow­nym ociep­le­niu w os­tatnich dniach lu­tego śnieg szyb­ko stop­niał i odsłonił wiel­ki traw­nik w zachod­niej części og­ro­du wraz z częściami kwietną i warzywną ut­worzoną z te­go traw­ni­ka. Po kil­ku dniach piet­ruszka, która prze­zimo­wała dos­ko­nale pod zwałami śniegu, wy­puściła no­we zielo­ne lis­tki, które szyb­ko urosły i już prak­tycznie można ich używać ja­ko aro­matycznej przyp­ra­wy do zup. Og­ro­dowa piet­ruszka jest bar­dzo aro­matyczna, w prze­ciwieństwie do tej którą na pęczki sprze­dają han­dlow­cy ze szklar­ni. A swoją drogą to cieka­wi mnie to - jak się up­ra­wia piet­ruszkę czy szczy­pior, że one nie mają krzty­ny aro­matu właści­wego tym ziołom? Na tra­wie jest wiele liści, które wiat­ry na­wiały późną je­sienią z drzew sąsiadów i te­raz trze­ba będzie je po­woli wyg­ra­biać, kiedy po os­tatnich deszczach tra­wa i gle­ba obes­chnie. Nie mogę się te­go docze­kać kiedy z gra­biami wy­ruszę do słoneczne­go og­ro­du, w którym królują pta­sie śpiewy. Jeszcze trze­ba będzie roz­drob­nić wy­cięte gałęzie krzewów, prze­kopać część warzywną, a przy okaz­ji roz­pa­lić og­nisko, upiec kiełbas­ki, chleb i ziem­niaki, no i przy tym na­pić się pi­wa nasze­go żywiec­kiego pow­szed­niego.
Pat­rzę przed siebie, a kielich li­lii już co­raz większy i zwrócił się na połud­nie do ok­na, a za nim i dru­gi już roz­wi­ja się szyb­ko i roz­pycha się między pąka­mi, a liśćmi in­nych łodyg. Wios­na na­biera og­romne­go tępa i prak­tycznie dzieje się na moich oczach. Słońce po­now­nie zos­tało przyk­ry­te przez chmu­ry, ale jest z każdą mi­nutą jaśniej i przychyl­niej­szą się wy­daje każda mi­nuta dnia. Na li­liach jest bo­dajże 20 kwiatów, a dwa już roz­kwitły. Na piętrze zaś przy ok­nie rosną po­siane w do­niczkach po­mido­ry i też mają się dob­rze i z każdym dniem są większe.
W so­botę sąsiad przy­ciął swo­je tu­je na połud­niowej ścianie mo­jego og­ro­du. To bar­dzo dob­rze, bo będzie w nim zde­cydo­wanie więcej światła. Mo­je trzy tu­je rosną so­bie buj­nie na zachod­niej ścianie og­ro­du, pod ko­nara­mi orzecha włos­kiego sąsiada. Opar­ta o jedną z nich choin­ka schnie i mi­gocą na wiet­rze resztki złotej la­mety. Kiedy całkiem wys­chnie porąbie ją i spalę - będzie roz­pałką og­niska lub pieca cen­tral­ne­go og­rze­wania.
Zro­biłem so­bie kawę i piję jej ko­lej­ne łyki po­między ko­lej­ny­mi zda­niami te­go dzien­ni­ka. Zza okien dochodzi wrzask wróbli, po­huki­wanie cukrówek i cza­sem prze­ciągłe se­rie z gar­deł kosów. Po­now­nie wyszło, pew­nie tyl­ko na chwilę słońce. Na tle jas­no zielo­nych ścian zna­komi­cie wyglądają wa­zony z roz­wi­nięty­mi ba­ziami, które są ko­lej­nym pięknem ja­ki za­wiera ten zielo­ny pokój, spra­wiającym, że tak dob­rze mi się w nim pisze, pi­je kawę czy czy­ta ty­god­ni­ki i książki, no i oczy­wiście rozmyśla.
Jeszcze przed­wczo­raj pi­sałem, że dro­gi życia to nie jest dro­ga krzyżowa, ale wczo­raj zref­lekto­wałem się i jed­nak uważam, że życie pełne jest ele­mentów dro­gi krzyżowej, a więc cier­pienia, zdrad, smutków, nies­podziewa­nych gestów człowie­czeństwa, upadków włas­nych i cudzych, pog­rzebów i zmar­twychwstań w chwa­le i do ra­dości. Nie wszys­tko w życiu od nas za­leży i nikt w pełni nie jest sa­mo ok­reślić swo­je życie. Dla­tego pot­rzeb­ne jest wy­cisze­nie , sku­pienie i po­kor­na mod­litwa oraz zwyczaj­na po­kora, która poz­wa­la przyjąć wy­roki Lo­su i kon­sekwen­cje swoich de­cyz­ji, a te nap­rawdę trud­no jest prze­widzieć, bo ta­ka jest mała nasza wie­dza o ludzkości i świecie. Wiem po so­bie, że nie można po­wie­dzieć - jes­tem cho­ry, mam dep­resję i czuć się zwol­nionym z życia. Zaw­sze ska­zani jes­teśmy na współis­tnienie z in­ny­mi ludźmi i to my mu­simy spros­tać wy­maga­niom społeczeństwa, państwa, kul­turze. Nie mogę po­wie­dzieć - ja się nie zgadzam i wy­cofy­wać się do swoich cze­luści odo­sob­nienia. Muszę szu­kać swoich roz­wiązań ba­zując na roz­wiąza­niach szer­szych, muszę się w tej do­tyczącej mnie przes­trze­ni zna­leźć. Między ludźmi nie ma wysp otoczo­nych fosą, na których to można by wy­budo­wać swoją wieżę i czuć się w niej bez­pie­cznie. Nie. Cały czas jes­tem po­wiąza­ny z or­ga­niz­mem ludzkim i trze­ba w nim do końca dni uczes­tniczyć. Od wielu lat już za­daję so­bie py­tanie ja­ki to ma sens i po co jest życie człowieka. Od­po­wie­dzi nie znaj­duję. Po pros­tu kocham i chcę być kocha­nym. A cała ta gra dookoła mnie o moją uwagę - abym się skłonił tej czy in­nej re­ligii, poglądo­wi po­lityczne­mu, to co­raz bar­dziej mnie nużą i dochodzę do wnios­ku, że wszys­tko to jest bo jest, no i niech so­bie będzie, a ja so­bie coś z te­go uszczknę dla siebie, a więc posłucham, po­roz­ma­wiam, za­dam ko­lej­ne py­tania, poszydzę, pok­pię, po­piszę trochę wier­szy, pro­zy wsze­lakiej, pójdę ki­na, teat­ru, na kon­cert, cza­sem ko­goś od­wiedzę, cza­sem ktoś mnie od­wie­dzi. I może kiedyś coś się z te­go na­rodzi dla dob­ra świata. Myślę, że ma sens działanie po­zytyw­ne, us­miech, ja­kieś dob­ro, które to ogólnie bu­dują dob­re­go ducha w świecie - taką ener­gię wszechświata, którą ogólnie na­zywa się Bo­giem i im więcej z nas dob­rych myśli i czynów, to tym moc­niej­szy dob­rem i ra­dością człowieczą jest Bóg. A jak ok­ra­damy, po­niżamy,oszu­kuje­my, wy­zys­ku­jemy, za­daje­my cier­pienia - cho­ciaż drob­ne fi­zycznie i psychicznej po­niewiera­my człowiekiem, to w os­ta­tecznych roz­licze­niach Bóg ob­ja­wia się ho­lokaus­ta­mi czy­li ok­ru­cieństwem i bes­tial­stwem o bólu, który nie są w sta­nie po­kazać ja­kiekol­wiek ska­le cier­pienia.
Kończę pić kawę i po­ra przejść do następnych drob­nych wyz­naczo­nych so­bie za­dań na dzi­siej­szy dzień. I nie ma co się weń za bar­dzo wgłębiać - trze­ba zro­bić co jest do zro­bienia i zaw­sze myśleć o tym jak naj­le­piej roz­wiązać ak­tual­ny prob­lem, al­bo jak naj­ra­dośniej przeżyć daną mi przy­jem­ność, jak naj­bar­dziej miłować tych , których da­ne jest nam kochać i jak naj­pełniej przyjąć miłość od tych, którzy dają nam swoją miłość.

dziennik
zebrał 2 fiszki • 6 marca 2017, 09:54

Niez­wykle cieka­wy jest ten Twój dzien­nik Mi­rosławie , nies­te­ty wy­maga pełne­go sku­pienia a mnie przez te ''mod­litwy ''do­padło powściągli­we roz­ko­jarze­nie no i wto­pa. Życzę więcej te­go rodza­ju tek­stów We­nie ;) 

Partnerzy

Blok

Cy­taty.eu - afo­ryz­my i sen­ten­cje Cy­taty, afo­ryz­my, sen­nik Zamyslenie.pl, Aforyzmy i cy­taty

Menu
Użytkownicy
E F G
Aktywność

dzisiaj, 21:34Menedzer5 do­dał no­wy tek­st Może to, co w [...]

dzisiaj, 21:23Przegrany Zwy­cięzca sko­men­to­wał tek­st .samotność ot­wiera drzwi do [...]

dzisiaj, 20:24fyrfle sko­men­to­wał tek­st Logicznym jest, że pra­cuje­my [...]

dzisiaj, 20:21fyrfle sko­men­to­wał tek­st W po­ciągu

dzisiaj, 20:13fyrfle do­dał no­wy tek­st Próbując nie gar­dzić

dzisiaj, 20:08finezja do­dał no­wy tek­st Czasami życie toczy się [...]

dzisiaj, 19:06piórem2 sko­men­to­wał tek­st Żeby się dob­rze poczuć [...]

dzisiaj, 19:01Sierjoża sko­men­to­wał tek­st Żeby się dob­rze poczuć [...]

dzisiaj, 18:51marka sko­men­to­wał tek­st Oczarowanie drugą osobą jest [...]

dzisiaj, 18:51marka sko­men­to­wał tek­st Oczy, które kochają, pat­rzą [...]